Podróż dobiegła końca. Samochód zatrzymał się.
- Weźcie bagaże i poczekajcie na mnie przed domem, ja zaparkuje samochód.
Dziewczyny zrobiły to co kazał im wujek. Ujrzały, piękny jasnoniebieski dom z elementami białymi, jest większy niż wyobrażała go sobie Lucy, bardzo się wszystkim spodobał. Julie przypominał dom w którym mieszkała z rodzicami, więc była bardzo szczęśliwa że, może tu mieszkać. Przyszedł wujek.
- Jak wam się podoba ?
- Jest wspaniały - powiedziały przyjaciółki
Natomiast Olivia( Mama Lucy ) zaczęła płakać.
- Co się stało ? - spytała zmartwiona córka
- Nic, po prostu przypomniało mi się jak mieszkałam tu gdy byłam mała, te cudowne lata...oraz jak przyleciałam tu z twoim tatą by poznał moją mamę, oraz jak tutaj zginął...
- Oh, pamiętam jak kilka lat temu pojechałaś z tatą a ja zostałam u babci. Po tygodniu wróciłaś ale ... bez taty.
W tym momencie Lucy i jej mama rozpłakały się, wujek podszedł do nich i przytulił je bardzo mocno. Julie pomyślała o swoich rodzicach których praktycznie nie znała i również się popłakała i pobiegła przytulić przyjaciółkę.
- Przepraszam że na początku naszego wyjazdu tu już was zasmucam i psuje wam humor. - powiedziała mama
- Nie, nie psujesz. Już jest wszystko dobrze. Wchodzimy ? - Lucy wskazała drzwi wejściowe.
- Tak, tak zapraszam. - powiedział Chris
Wujek otworzył drzwi, wniósł nasze bagaże i zawołał swoja mamę Meg.
W środku dom był równie piękny co na zewnątrz. Na przeciwko wejścia są schody, obok nich wąski korytarzyk prowadzący do kuchni. Po prawej stronie od wejścia jest duży salon, bardzo przytulny, znajduje się tam wygodna sofa( Lucy od razu musiała sprawdzić), kominek, telewizor, dwa fotele i fotel bujany. Lucy uwielbia takie fotele. Z salony było przejście do jadalni, a z jadalni do kuchni. Natomiast po lewej stronie wejścia był pokój Meg. Na górze znajdowały się 4 pokoje. Jeden należał do wujka( Wujek nadal mieszka ze swoją mamą i nie ma żony. ) Drugi pokój jest to stary pokój mamy Lucy. Chris zrobił mały remont tego pokoju,żeby Olivia mogła w nim znowu mieszkać. Dwa następne pokoje to pokoje gościnne, które teraz będą należeć do Lucy i Julie. Jeden z nich był jasnofioletowy, ten pokój od teraz jest Lucy. A drugi pokój był bordowy, bardzo spodobał się Julie i teraz dziewczyna jest jego właścicielką. Znajdowała się również na piętrze mała biblioteka oraz duża łazienka.Olivia została w swoim dawnym pokoju i wspominała.Dziewczyny po zwiedzaniu zeszły na dół gdzie czekała na nie Meg.
Babcia Meg przytuliła się do obu dziewczynek i pocałowała je w czółko. Julie była zdziwiona zachowaniem kobiety, przecież ona jej nie zna i nie wie kim ona jest a mimo to przytula ją.
- Witam w rodzinie Monroe - powiedziała babcia do Julie - Chris mi opowiedział, że jesteś przyjaciółką mojej kochanej Lucy i będziesz z nami mieszkać.
Julie przytuliła swoją nową babcie.
- Ale wyrosłaś, jak cie ostatnio widziałam byłaś taka malutka. - babcia mówiła do Lucy
- No, to było bardzo dawno temu i prawie babci nie pamiętam. Pamiętam tylko to że uwielbiałam robić z babcią babeczki - zaśmiała się dziewczyna
- Oh, tak nasze babeczki, najlepsze jakie w życiu jadłam.Jeśli chcesz to możemy je jutro zrobić.
- O jejku, babciu oczywiście że chce, nawet nie wiesz jak marzyłam o tym żeby zrobić je znów.
Babcia uśmiechnęła się. Nagle zeszła Olivia po schodach. Babcia zgarnęła ją do kuchni na herbatkę i ciasteczko. W końcu Meg nie widziała swojej córki kilka lat, bardzo się za nią stęskniła i musiały sobie wszystko po opowiadać.
- Dziewczynki, ja jadę do pracy, a wy jak chcecie to możecie sobie pochodzić tu po osiedlu albo iść do pobliskiego sklepu, macie tu 20 dolarów. - powiedział wujek
- Ojej, bardzo dziękuje wujku - Lucy mówiąc to przytuliła się do wujka i pomachała mu gdy odchodził
- Nie ma za co kochanie - wujek od machał
Dziewczyny tylko poszły do łazienki się ogarnąć oraz powiadomiły babcie i mamę że, idą się przejść.
Idąc, Julie zauważyła u sąsiadów przystojnego chłopaka, nie mogła oderwać od niego oczu. Chłopak właśnie wychodził z podwórka. Julie wciąż wpatrywała się w niego, nie zauważając przed sobą znaku.
Dziewczyna uderzyła w znak i upadła, chłopak widząc wszystko, powstrzymywał się od śmiechu, ale podszedł do niej. Lucy natomiast stała nad przyjaciółką i się śmiała.
- Nic ci nie jest? - spytał chłopak
Podał jej rękę by mogła wstać.
- Nic mi nie jest, dziękuje - odezwała się podekscytowana dziewczyna
- Mieszkasz tu ? - spytała Lucy
- Nie, tu mieszka moja dziewczyna. - odpowiedział chłopak
Julie opuściła głowę.
- Aha, a my tu mieszkamy obok, to jak coś to zapraszamy - Lucy mrugnęła do niego
- Kiedyś wpadnę - uśmiechnął się chłopak i poszedł w swoją stronę
- Wyszłam na idiotkę, przewróciłam się a do tego on ma dziewczynę - powiedziała Julie
- Kochanie, nie wyszłaś na idiotkę. Podszedł do ciebie i pomógł ci wstać, sama pomyśl gdyby uważał cię za idiotkę śmiałby się z ciebie i poszedł dalej.
- Szkoda, że ma dziewczynę jest przystojny i widać że jest fajny - Julie zrobiła smutną minę
- Ma dziewczynę, a jutro może jej nie mieć - uśmiechnęła się Lucy - Chodź, kupie ci coś słodkiego i będzie ci lepiej.
- Wiesz, że nie jem słodyczy...ale na małego batonika mogę się skusić - uśmiechnęła się.
Dziewczyny poszły w stronę sklepu.
__________________________________________________________________
I jak wam się podoba ten rozdział ?
Trochę dłuższy, jak obiecałam :)
Co myślicie o nieznajomym chłopaku?
♥♥♥
Coraz lepiej :) świetny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
jej jest świetny <33
OdpowiedzUsuńŚwietny *-*
OdpowiedzUsuńoo, widzę, że piszesz opowiadanie! bardzo dobrze Ci idzie, oby tak dalej. ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie, ponieważ na moim blogu jest rabat -5% do wykorzystania w sklepie Preska na hasło "whynot-now", polecam serdecznie. ;)
Świetnie piszesz :D
OdpowiedzUsuńświetne opowiadanie widać że masz talent z niecierpliwością czekam na następny
OdpowiedzUsuń:D Pozdrawiam Kinia
Jak byś chciała wpadnij do mnie
http://przygodazonedirectionzawszespoko.blogspot.com/