wtorek, 12 listopada 2013

Przepraszam

Wczoraj zdechł mój kot i nie mam ochoty i siły na nic, przez pewnie najbliższy tydzień nie pojawi się nowy rozdział, mam nadzieje ze zrozumiecie.


Bardzo Was przepraszam, obiecuje że następny rozdział będzie dłuuuuuuuugi.
Przepraszam moich wszystkich czytelników !



* Dziękuje za 16 ostatnich komentarzy, tyle wyświetleń i że nadal jesteście ze mną i to czytacie.
Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ?


Kocham Was ♥

sobota, 2 listopada 2013

#20 "Bądźmy przyjaciółmi"

*24 grudnia*

Justin's POV

Obudziłem się wczesnym rankiem. Wziąłem tace z śniadaniem które pozwoliłem sobie przygotować i ruszyłem w stronę pokoju Rose.

*puk,puk*

- Proszę - usłyszałem jej zachrypnięty głos

- Dzień dobry kochanie - usiadłem obok niej na łóżku - Przepraszam za wczoraj

- Nie, to ja przepraszam

- Nie masz za co - odpowiedziałem zdziwiony

Dziewczyna pocałowała mnie w policzek i wstała z łóżka. Wpatrywałem się w jej piękne ciało. Rose podeszła do mnie, wzięła ode mnie tackę i położyła ją obok. Usiadła mi na kolanach i pocałowała mnie w usta. Namiętnie odwzajemniłem to. Dotknąłem jej ciepłego ciała.

Miała na sobie piżamę, ale taką cieniutką jakby jej nie miała. Usiadła na mnie obejmując mnie nogami. Gładziłem jej lśniące włosy. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie i pocałowała mnie znów.

Nagle zadzwonił do mnie zastrzeżony numer. Wyjąłem z kieszeni telefon a Rose zabrała mi go i rzuciła na łóżko po czym pochyliła się w moją stronę i zaczęła mnie całować po szyi. Klepnąłem ją w tyłek a ona seksownie stęknęła.

Telefon znów zadzwonił, tym razem odebrałem.

- Słucham?

Nikt się nie odzywał, Rose znów zabrała mi telefon.

- Justin jest zajęty - mówiąc to zaczęła chichotać gdyż ją gilgotałem - Justin przestań hihi

Z telefonu dochodził dźwięk jakby ktoś szlochał, następnie rozmówca się rozłączył.

Położyłem się na łóżku, dziewczyna siedziała na mnie, dotykając mnie po klacie. Następnie złożyła kilka czułych pocałunków na moim brzuchu i poszła do łazienki.

Usłyszałem wibrację mojego telefonu.

- Madeline ?
Będę za godzinę lub dwie.
Tak wiem.
Też cie kocham

Rose nie zamknęła drzwi od łazienki, nie wiem czy specjalnie czy może zapomniała, a może to zaproszenie dla mnie. Za chwilę wszedłem do niej, ujrzałem ją w samej bieliźnie. Stała do mnie tyłem, więc mogłem podziwiać jej tyłek. Podszedłem i przytuliłem ją od tyłu.

- Cholera! Justin!

- O co ci chodzi?

- Mógłbyś stąd wyjść?!

Ze mną jest coś nie tak czy z nią? Chyba nie rozumiem kobiet. Przed chwilą wydawało mi się jakby chciała uprawiać ze mną seks, a teraz zachowuje się jakbym coś jej zrobił.

Po kilku minutach wyszła z łazienki, popatrzyła na mnie takim wzrokiem że się przestraszyłem. Zrozumiałem że, chce żebym wyszedł, więc to uczyniłem.

Myślałem że, przejdę się z nią dzisiaj i zaproszę ją na jutrzejszą wigilie. Chce spędzić ten dzień z moimi bliskimi osobami. Bieber Team spędza święta osobno z swoimi rodzinami, więc ich nie mogę zaprosić. Ale zaprosiłem na jutro: oczywiście Madeline i Alexa, rodziców, Holly, Luke'a i chciałem też Rose.

Siedziałem zamyślony i czekałem na Rose. Po chwili wyszła, wyglądała pięknie, w sumie jak zawsze ( link )

- Przepraszam

- Za co ? - usłyszałem jej obojętny głos

- Za...

- Przepraszasz mnie, a nawet nie wiesz za co?

- Przep..

- Umiesz mówić tylko to głupie przepraszam?

- Wybacz, ale widzę że jesteś na mnie obrażona, ale nawet nie wiem za co

- Nie jestem obrażona, tylko...

- Tak?

- Nie ważne

- Dlaczego masz jakieś tajemnice przede mną ?

- Justin, kilka dni temu cię poznałam na żywo, nie będę ci mówić nagle o moich wszystkich tajemnicach.

- Oh

- Ja o tobie też wielu rzeczy nie wiem, chociaż jestem Belieber

- Co chcesz wiedzieć?

- Nie wiem

Podszedłem do niej i przytuliłem ją.

- Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć i mi o wszystkim powiedzieć - szepnąłem jej do ucha

- Justin, mam prośbę.

- Jaką?

- Czy moglibyśmy przy stopować z naszymi relacjami?

- W jakim sensie ?

- Bądźmy przyjaciółmi, proszę

- Dobrze, Rose - pocałowałem ją w policzek i usiadłem obok na kanapie

- Cieszę się, że rozumiesz - uśmiechnęła się

- Mhm.

Sam nie wiem, czy to dobry moment by zaprosić ją do mnie na wigilię.

- Z kim spędzasz jutrzejszą wigilię ? - spytałem

- Pewnie z Jade i jej chłopakiem eh

- A chciałabyś spędzić ją ze mną i moimi przyjaciółmi i rodziną ?

- Jejku Justin, jeśli zapraszasz mnie jako przyjaciółkę to jasne.

- Tylko przyjaciółkę - uśmiechnąłem się sztucznie

Nie mam szczęścia jeśli chodzi o kobiety.

--------------------------------------------------
* 2 godziny później*

Wróciłem z spaceru z Rose. Wszedłem do mieszkania w hotelu. Na święta wynająłem całe dwa piętra, by wszyscy moi goście mieli gdzie spać. W salonie ujrzałem Holly siedzącą na bujanym fotelu, Luke'a na dywanie i moją siostrę ubierającą choinkę. Szybko rzuciłem się by przytulić Holly, mimo że widziałem ją kilka dni temu. Następnie przytuliłem mojego przyjaciela. Często się nie widujemy przez moją trasę.

- Mad, a gdzie rodzice ?

- Przylecą wieczorem, bo mieli problemy z samolotem

- Ale wszystko u nich dobrze?

- Dzwoniłam nie dawno i właśnie wspólnie jedzą obiad.

- Wow, dziwie się że tata wolał przylecieć tu do nas niż siedzieć ze swoją nową dziewczyną.

- Ja sądzę że, rodzice wrócą do siebie.

- Po tych świętach na pewno, załatwiłem im wspólny pokój

Madeline zaczęła się śmiać i przytuliła mnie.



- Może wspólnie ubierzemy choinkę ? - zaproponowała Holly

- Wspaniały pomysł - przytuliłem ją jeszcze raz

Holly jest cudowną dziewczyną, jest idealna. Utalentowana, zabawna, piękna, urocza, miła, ma dobry kontakt z moją siostrą, z moim przyjacielem, nawet z moimi rodzicami.

Dziwnie mi będzie siedzieć przy stole z Rose i z Holly. A co jeśli rodzice nie polubią Rose? Bo Madeline to oczywiście że ją lubi, bo są dobrymi znajomymi, chyba. Ogólnie to nie wiem skąd Rose i Mad się znają.

Luke'a nie lubi takich dziewczyn jak Rose, niestety. A może mu się spodoba?

Muszę pomyśleć nad gwiazdkowym marzeniem. Skończyliśmy ubierać choinkę, wygląda tak ( link )
Jedzeniem zajmie się Alex z Madeline, wystrojem pokoju zajmie się Holly, muzyką zajmę się ja razem z moim przyjacielem.

Po 2 godzinach, muzyka i pokój były gotowe. Teraz tylko czekamy na rodziców i  idziemy wspólnie na spacer nowojorskimi pięknie oświetlonymi ulicami.


________________________________________________________________
Dziękuje za przeczytanie i liczę na komentarz :)
Od razu przepraszam że długo nie było rozdziału.
Napiszcie w komentarzu co myślicie o rozdziale, bo nie miałam weny i chce wiedzieć czy nie jest taki zły ten rozdział ? ♥

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

więcej niż 10 komentarzy = nowy rozdział