poniedziałek, 21 października 2013

#19 Prawda czy Wyzwanie ?

*23 grudnia*

Miliony myśli przetaczało mi się w głowie, jakie Bieber może zadać mi pytanie. Spojrzałam w jego piękne oczy i wręcz odpłynęłam. Byłam tak rozkojarzona że, nie usłyszałam pytania mi zadanego.

- Rose! Halo! Śpisz?

- Huh?

- Zadałem ci pytanie

- Jejku, przepraszam, zamyśliłam się.

- Widzę właśnie

Justin odgarnął mi włosy za ucho i powtórzył pytanie.

- Jesteś dziewicą ?

- No, no Panie Bieber, a co cie takie rzeczy obchodzą?

- Nie miałem innego pomysłu.

- Oh, a ty tylko o jednym.

Kanadyjczyk oparł się o kanapę, czekając na odpowiedź.

- Nie jestem dziewicą.

- Kochasz go jeszcze ?

- Shh, teraz ja ci zadaje pytanie lub wyzwanie. Ale jeśli jesteś taki ciekawski, to nie, nie kocham go...

Przypomniał mi się mój pierwszy raz, wyraz mojej twarzy się zmienił, na myśl o tych nieprzyjemnych wspomnieniach.

Justin położył swoją rękę na moim policzku, lekko pocierając kciukiem.

- O co chodzi?

- Justin, o nic. Grajmy dalej. Prawda czy wyzwanie?

Justin's POV

Ona coś przede mną ukrywa, widzę że chciała by się ze mną tym podzielić, ale chyba się boi a może mi nie ufa? I tak się dowiem o co chodzi.

- Prawda - powiedziałem

- Pomyślmy, jakie ci tu pytanie zadać.

- Czekam Rose

- Już wiem! Jesteś w kimś zauroczony lub zakochany?

Cholera! Wybrała pytanie nad którym musiałbym dłużej pomyśleć. Zacząłem myśleć o otaczających mnie kobietach.

Holly, jest tylko przyjaciółką. Jestem co prawda zauroczony Rose, ale Lucy nadal kocham. Jak dobrze że, nie ma Lucy i nie muszę wybierać pomiędzy nimi. Obie są inne lecz na swój sposób urocze, wyjątkowe i wspaniałe.

- Tak, jestem. Prawda czy wyzwanie?

- Wyzwanie

- Oh, jak fajnie!

- Szczerze, to już się boje Jus.

- Nie masz się czego bać. Wybierz na ślepo jakiś numer ze swoich kontaktów, zadzwoń i powiedz że kochasz tą osobę najbardziej na świecie.

- Oby nie wypadło na chłopaka Jade, bo będzie miała do mnie pretensje.

- Zamykaj oczki i losuj.

Rose zaczęła ślepo błądzić palcem, więc naprowadziłem ją na ekran jej telefonu. Po długich namyśleniach dziewczyny, przycisnęła jakiś numer i zieloną słuchawkę.

Zacząłem się śmiać, zastanawiając się kto to może być.

- Halo? O cześć babciu. Nie, nic się nie stało. Chciałam tylko zadzwonić i ci powiedzieć że, kocham cie najbardziej na świecie. Tak, tak, wpadną na obiad. Mhm, dobra ja już kończę. Ily.

- Ej no, tak się nie bawimy.

- Justin, nie wymyślaj mi tu, miało być na ślepo i wypadła mi babcia.

- Mhm

- Prawda czy Wyzwanie Bieber?

- Poproszę, wyzwanie

- Zjedz łyżeczkę cynamonu.

- O to nie takie trudne - uśmiechnąłem się nie wiedząc co mnie czeka

Rose przyniosła mi moje zadanie. Bez dłuższego namysłu wsunąłem do ust łyżeczkę. Nagle poczułem nie przyjemny smak. To było dziwne uczucie, nie do opisania. Z mojej buzi wydobył się brązowy dym. Po czym szybko pobiegłem do łazienki wypluć i opłukać usta.

Rose's POV

Mój głupiutki Justin zjadł cynamon. W zasadzie nie mój, eh przecież mu się ktoś podoba. Jak znam życie to nie jestem ja. Ja podobam się tylko brzydkim chłopakom bez ciekawego charakteru, albo starym dziadom, te moje szczęście. Ale wprawdzie Justin przyjechał tu do mnie i siedzi tu ze mną a nie z jakąś inną dziewczyną. Poczułam się pewnie. Zdjęłam gumkę z włosów, poprawiłam je i usiadłam seksownie na kanapie czekając na Justina.

- Wszystko dobrze ? - zaczęłam chichotać

- Zaraz się odegram na tobie

- No to czekam

- Prawda czy wyzwanie kochanie? - powiedział Jus wchodząc do salonu

- Prawda

- Oj, już nie weźmiesz wyzwania co ? Rose się boi hehe

Szturchnęłam go.

- Nie boje się, tylko po prostu teraz wzięłam pytanie.

- No to weź wyzwanie.

- Niech ci będzie - uśmiechnęłam się sztucznie do niego

- Idź do swojego sąsiada/ sąsiadki i spytaj się czy ma prezerwatywy bo nam są potrzebne.

Zaczęliśmy się śmiać.

- Justin, mam nadzieje że, tak naprawdę nie są nam potrzebne.

- Nie są, ale jak potem będziesz w ciąży to ja za to nie odpowiadam - zaśmiał się

- Żartowniś - pociągnęłam go lekko za włosy

- Idź, idź - spychał mnie z łóżka

Wyszłam za drzwi, obok mnie mieszkał David. Ma około 24 lata, jest samotny, ale sprowadza sobie czasami jakieś panie. Zrobiłam się cała czerwona, ale odważyłam się i zapukałam. Justin pilnie wszystko obserwował.

- Dobry wieczór, ma może pan prezerwatywę? Bo kolega potrzebuje.

- No, no młoda panno, opowiem Jade o wszystkim i zadzwonię do twoich rodziców co ty w tym wieku wyrabiasz. Nie, no żartuje Rose. Poczekaj zaraz ci przyniosę.

Zerknęłam na Biebera, perfidnie śmiał się ze mnie. Ale wyglądał tak słodko jak się śmiał.

- Proszę, Rose. A może wolisz pobawić się ze mną? Mam wygodne łóżko, właśnie jem kolację.

Nagle Justin wyszedł z drzwi, położył rękę na moim biodrze i przyglądał się sąsiadowi. Następnie objął mnie od tyłu i pocałował w szyje.

- Nie, ona nikogo nie potrzebuje. Ja jej w zupełności wystarczam.

Odwróciłam głowę i pocałowałam go w policzek, po czym weszliśmy do mojego mieszkania.

Odłożyłam prezerwatywę na komodę i podeszłam do stojącego na przeciwko Biebera. Przytulił mnie, zaczął głaskać mnie po policzku, popatrzyłam znów w jego brązowe oczy. Niespodziewania chłopak zbliżył się do mnie i pocałował . Cholera! Nigdy nikt nie pocałował mnie tak namiętnie i zmysłowo.

- J-Justin nie - mówiłam w jego usta

- Przepraszam - rozdzielił nasze wargi po czym przygryzł swoją

Podobało mi się, nawet bardzo ale nie chcę tego wszystkiego robić teraz tak nagle, moje wszystkie związki tak wyglądały. Chce żeby znajomość z Justinem nie była chwilowa, on naprawdę jest kimś dla mnie ważnym.

Kanadyjczyk spojrzał na mnie z takim pożądaniem ale jednocześnie smutkiem. Przytuliłam go.

- Dobranoc Justin - szepnęłam mu do ucha

Poszłam do swojego pokoju spać zostawiając go samego.

________________________________________________________________________

Chciałam żeby ten rozdział był długi, lecz bardzo ciężko mi się go pisało, więc nie wiem czy wyszedł w miarę ok.
polecam bloghttp://last-save.blogspot.com/  <
Dziękuje, za wszystkie komentarze i czekam na więcej.
Przypominam komentujcie, bo to naprawdę daje wiele szczęścia a dla was to tylko chwila :)
Nie podoba mi się to że opisałam jeden wieczór/noc w 2 rozdziałach, chyba za bardzo się w tym temacie rozpisałam.
+ Wolicie dłuższe czy krótsze rozdziały ?

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 11 października 2013

#18 "Uwielbiam twoje dołeczki"

                                                          /przeczytaj tekst pod rozdziałem/
Justin's POV

*22 grudnia*

"Zostawić Holly i jechać do Rose?"

Nie mogę tak postąpić, jeszcze do tego wszystkiego Holly jest pijana. Nie mogę jej zostawić.


- Wstawaj, odwiozę cie do domu - powiedziałem wstając z łóżka

- A nie możemy tutaj zostać razem?

-Przepraszam Holly, ale muszę załatwić ważną sprawę.

- Mhm

Pomogłem jej wstać i zaprowadziłem do wyjścia.

- Stój tutaj, ja wyśle sms do Madeline

Alex chyba się nie obrazi jak wezmę jego auto?

Otworzyłem tylne drzwi samochodu, pomagając Holly wsiąść. Sam zająłem miejsce na przodzie. Nie pomyślałem o kluczykach. Cholera! Włożyłem rękę do kieszeni. Niespodzianka! Zapomniałem że, Alex nie miał kieszeni więc dał mi je. Ale mam szczęście.


Odwiozłem przyjaciółkę do domu, odprowadziłem ją pod same drzwi, chciała żebym wszedł na chwilę, nie mogłem gdyż i tak byłem już spóźniony, a muszę jeszcze jechać do swojego domu po film, koc i kakao. Ugh!

- Masz może przypadkiem kakao, jakiś fajny film i kocyk ? - spytałem Holly

- No to wejdź na chwilę,  coś się znajdzie.

-------------------------------------------------
Po 10 minutach szukania koca i filmu, siedziałem już w samochodzie. Rose mnie zabije. Miałem być za 15 minut, a już minęła godzina. Nie ona jedyna mnie zabiję. Zapewne Mad i Alex nie będą ucieszeni faktem że, muszą wracać taksówką. Nie ważne, dla Rose zrobię wszystko.

Rose's POV

Tak, tak Bieber 15 minut. Spóźnia się już godzinę ugh!

Może chce mi się odpłacić za to że on musiał czekać. Zadzwonić, wysłać sms a może po prostu czekać?
Zaczęłam pisać.

Po dłuższym przemyśleniu, skasowałam tekst i wrzuciłam telefon do szafki obok łóżka. Otarłam oczy.
Po czym szybko podbiegłam do lustra, sprawdzić czy się nie rozmazałam.

Usłyszałam wibrację mojego telefonu. Bez zastanowienia, wyciągnęłam komórkę. Niestety to tylko sms od Jade, że dziś nie wraca do domu tylko nocuje u swojego chłopaka. W sumie dobrze, całe mieszkanie dla mnie i Justina. Tylko brakuje Justina...

Położyłam się na łóżku, ogarnęło mnie wielki zmęczenie i zamknęły się moje powieki. Prawie zasnęłam, ale nagle otworzyły się drzwi. Ujrzałam w nich wysokiego chłopaka z różami i dużą reklamówką.

- Hej, wiesz ile to 15 minut?

Położył to co trzymał w rekach na podłodze, podszedł do mnie, złapał mnie w talii i objął.

- Przepraszam. Ale wiesz jak trudno znaleźć róże o tej godzinie?

- Juss, nie kazałam ci kupować kwiatów. Chciałam tylko kakao - uśmiechnęłam się

- No wiem, po prostu lubię kupować ci kwiaty.

- Skąd je wziąłeś ?

- Z jakiegoś ogródka.

- Justin!

Przytulił mnie mocniej. Podniosłam głowę wyżej, by móc wpatrywać się w jego piękne, brązowe oczy.

- To co tam masz dla mnie? - spytałam

Sięgnął po róże i reklamówkę.

- To kwiatki dla ciebie

- Dziękuje, jak zawsze piękne.

- Masz kakao, kocyk, jakiś film, ciasteczka i cieplutkie skarpetki.

- Jejciu, nie musiałeś. Haha, jakie słodkie skarpetki w kotki.

- Moja babcia sama dla mnie zrobiła, ale jakoś nie chodzę w tych różowych więc są dla ciebie haha

Usiedliśmy na kanapie.

- To wszystko przygotuj tutaj w pokoju, a ja zrobię nam kakao i coś do jedzenia.

--------------------------

Justin's POV

Małe mieszkanko ma. Może kupić jej większe. Albo lepiej nie bo wyjdzie że chwale się kasą. Rozłożyłem sofę, włączyłem film, włożyłem kwiaty do wazonu który leżał obok.

- Gdzie masz łazienkę ?

- W korytarzu po lewo na samym końcu.

- Może znajdę.

- Nie mam dużego mieszkanie więc na pewno znajdziesz.

Wszedłem do łazienki, nalałem do wazonu wody.

-------------------------------------------------
Rose's POV

- Jejku, Justin nawet nie wiesz jak się ciesze że, przyjechałeś do mnie. Tak to spędziłabym cały wieczór sama, w zimnie.

- Masz mnie. Nie będzie ci zimno ani samotnie Rose

Justin wziął ode mnie tacę z naszą kolacją i położył na szafce obok sofy.

- Pyszne danie nam zrobiłaś

- Tak bardzo haha, tosty z serem, a na deser kakao i oreo.

- 3 rzeczy które najbardziej kocham po naleśniach

- Też kocham naleśniki aww

- To może się kiedyś wybierzemy na naleśniki do Alexa ?

- Alex robi najlepsze jakie w życiu jadłam.

- Dokładnie

Po rozmowie o jedzeniu, włączyliśmy film i rozłożyliśmy się wygodnie na kanapie. Justin przykrył nas kocem. Położyłam swoją głowę na jego klatce piersiowej, a on objął mnie ręką.

-------------------------------------------
Minęły 2 godziny i film się skończył. Mój wspaniały wieczór pewnie też, bo Justin pewnie sobie pójdzie.
Rozciągnęłam się i usiadłam po turecku na łóżku, spoglądając na Biebera. Zapadła irytująca cisza.
Kanadyjczyk zaczął bawić się moimi włosami.

- Chce się ciebie o coś zapytać - powiedziałam

- Ja ciebie też

- To ty pierwszy

- Nie, ty pierwsza

- No więc dobrze, Czy zechciałbyś przenocować dziś u mnie ?

Odważyłam się to powiedzieć. Jestem dumna z siebie. Gorzej jak nie będzie chciał, tylko się wygłupie. Na szczęście chciał się spytać o to samo.

- Justin a w czym będziesz spał ?

- Jeśli pozwolisz, mogę spać w samych bokserkach.

- Um...

- W domu śpię bez bielizny więc to i tak

Zaczęliśmy się śmiać.

- Tak, możesz - uśmiechnęłam się

- Uwielbiam twoje dołeczki, uśmiechaj się częściej - Justin usiadł na przeciwko mnie

- Nie lubię się uśmiechać, nie mam powodów do uśmiechu.

- Ja mam kilka

- Jakie ?

- Mam Madeline i Alexa, mam moje Beliebers, mam muzykę, mam...

- Tak?

- Ciebie

Myślałam że albo się zaraz popłacze, albo zacznę piszczeć. Czułam jak moje policzki robią się czerwone.

------------------------------------------------

Poszłam się przebrać w piżamę, gdy weszłam do pokoju Justin leżał na kanapie w samych bokserkach, dobrze że był przykryty kołdrą bo bym nie wytrzymała tego podekscytowania i podniecenia. Napiłam się gorącego mleka.

- To co porobimy ? - spytałam - Nie chce mi się jeszcze spać, a tobie ?

- Pogramy w prawda i wyzwanie? Tylko bez rozbierania, bo nie mam zbyt dużo do ściągnięcia.

- Jasne, haha no mam nadzieję,że nie będziesz się rozbierał.

- Jeszcze nie..

- Słucham?

- Nic, nic.

Zabójczo się uśmiechnęłam. Justin kusząco przygryzł wargę.

- Zaczynaj - powiedziałam

- Prawda czy wyzwanie ?

- Prawda

______________________________________________________________________

Ten rozdział nie wyszedł mi tak jakbym chciała. Niestety jest długi i nudny. Nie miałam weny, ale długo nie dodawałam rozdziału i koleżanka naciskała że, chce już rozdział, więc proszę.
Mam nadzieję że tutaj będzie więcej komentarzy niż pod ostatnim postem :c

Zapraszam na bloga mojej koleżanki > http://last-save.blogspot.com/

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

*napisz chociaż "czytam" to na prawdę bardzo motywuję i zachęca do dalszego pisania*

środa, 2 października 2013

#17 "Co ty tu robisz kochanie?"

  Rose's POV

*22 grudnia 2012*

Jejku, to już dzisiaj. Nie wierze w własne szczęście. Spodobałam się Justinowi ? A może spotyka się tak z każdą OLLG. Nie ważne. Ważne jest tylko to żebym nie wyszła na idiotkę. Może coś wyjdzie z tej znajomości. To zdecydowanie będzie mój najlepszy tydzień.

Koncert Justina, zostanie ollg, spotkanie z Justinem. Czy jest coś piękniejszego dla Belieber?


- W co ja mam się ubrać? - stanęłam przed szafą

Do pokoju weszła moja współlokatorka Jade . Jest fajną, miłą, pogodną osobą. Mamy ze sobą bardzo dobry kontakt mimo że jest ode mnie troszkę starsza. Traktuje ją jak siostrę. Znamy się od pół tora roku.

- Co tam Rose?

- Nie ma się w co ubrać - machnęłam rękoma

- To chodź, może w mojej szafie sobie coś znajdziesz. A co to jakaś specjalna okazja?

- Tak. Idę na spotkanie z...

- IDZIESZ NA RANDKĘ ? - spojrzała na mnie podekscytowana

- To tylko spotkanie, spokojnie.

- Mhm, a z kim idziesz?

- Nie uwierzysz. Z Justinem Bieberem!

- Żartujesz ? - oparła się o ścianę

- No właśnie nie, sama w to nie mogę uwierzyć

- Awww. Zrobię cię na bóstwo. Będziesz wyglądać tak pięknie że, nie będzie mógł oderwać od ciebie wzroku.

- Wczoraj też nie mógł.

- No no, czego ja się tutaj dowiaduje. Opowiadaj!

- No więc, byłam na tym  koncercie. I Madeline powiedziała że ma dla mnie niespodziankę z okazji urodzin..

- Kochanie przepraszam że, wczorajszego dnia nie spędziłyśmy razem ale miałam casting w Londynie i  nie mogłam wrócić wcześniej - przytuliła się do mnie

- Rozumiem.

- Jutro zabieram cię na zakupy, na obiad a potem na imprezę. Co ty na to ?

- Już nie mogę się doczekać! Awww, kocham cię Jade !

- Ja ciebie też słonko, ale opowiadaj dalej co się wczoraj stało.

- Ok. Więc poszłam z Mad za scenę. Nie wiedziałam w ogóle co się dzieje. Cała zapłakana byłam. A ona mi mówi że, zostałam wybrana na ollg Justina. Cała się trzęsłam. Ale to było takie cudowne uczucie. Po chwili rozmawiania z nią zaproszono mnie na scenę. I pojawił się Justin. Podarował mi wianek, śpiewał dla mnie, dotykał mnie, patrzył mi głęboko w oczy. Nie wierze że, ja to naprawdę przeżyłam. Potem pocałowałam go i przytuliłam. I poszliśmy za scenę. Podziękowałam mu za wszystko. Justin spytał mnie czy dam mu swojego twittera, ale ja w tym momencie nie wiedziałam co się dzieję, nie mogłam nic z siebie wykrztusić i speszona uciekłam. Głupia jestem. Ale na szczęście Justin później do mnie napisał. Spełnienie marzeń! Jejku! I zaprosił mnie na spotkanie.

- Tak się cieszę twoim szczęściem skarbie! - przytuliła mnie znów

- A jak ci poszedł casting ?

- No całkiem dobrze, mam iść w pokazie za tydzień. Będzie to chyba w Toronto czy Denver. Nie pamiętam.

- Gratuluje!

- Dobra to teraz czas na wybranie ubrań dla ciebie.

Po kilku długich godzinach wybierania, znalazłam odpowiedni strój, uczesałam włosy, zrobiłam make up. Przejrzałam się w lustrze i wyszłam z domu. Najpierw żegnając się z przyjaciółką. Wyglądałam tak > klik <
"Dlaczego chciałam umówić się w KFC ?  Przecież ja nie jem mięsa i w ogóle co to za miejsce na spotkanie. Idiotka!"

Spojrzałam na zegarek, dochodziła godzina 13, a ja dopiero z domu wyszłam. No to super! Pobiegłam na drugą stronę drogi. Próbowałam złapać jakąś taksówkę. Niestety o tych godzinach to nie jest proste. UGH !
Spóźniłam się 30 minut. Pewnie Justin już sobie poszedł. Posmutniałam ale nadal miałam nadzieję.

Teraz tylko przejść przez paparazzi.Przepychałam się tam z wielką siłą. W końcu ! Weszłam do budynku i ujrzałam Justina. Pięknie wyglądał, no w sumie jak zawsze.

Udam że, nie jestem głupią idiotką i nie będę płakać, piszczeć etc.

Justin przytulił mnie. Omg, on jest idealny ! Dostałam od niego wspaniały bukiet róż. Rozmowy trwały kilka godzin. Najlepszy dzień w moich życiu, zaraz po wczorajszym. Bieber musiał wyjść wcześniej gdyż był już umówiony z Madeline i Alexem. Ale omówiliśmy się na kolejne spotkanie. Chce być miły, czy może mnie lubi ? Byłam bardzo podniecona całym tym zdarzeniem. Nie mogłam się doczekać gdy wrócę do domu i opiszę wszystko w moim pamiętniku.

---------------------------------------------------------

Justin's POV
* wieczór 22 grudnia *

Madeline wyciągnęła mnie na imprezę. Nie mam dziś na to ochoty,ale cóż nie umiem jej odmawiać.
Poszliśmy do pobliskiego klubu. Głośna muzyka, dużo alkoholu i napalone nastolatki. Przy samym wejściu jakaś dziewczyna zaprosiła mnie do łazienki. Nie wiem może jestem dziwny, ale nie lubię robić tego z przypadkowymi osobami. Seks ma być czymś wyjątkowym, mamy go przeżywać z osobą którą kochamy i zależy nam na niej. Usiadłem przy barze. Siostra z narzeczonym zginęli gdzieś w tłumie.

"No to zostałem sam"

Zamówiłem jednego drinka i sączyłem w nim wargi. Wyjąłem telefon z kieszeni, sprawdzając czy mam jakąś wiadomość od Rose.

"Brak nowych wiadomości"

Dopiłem do końca drinka i poszedłem w stronę łazienki. Niespodzianka! Ujrzałem przy ścianie Holly.

- Co ty tu robisz kochanie ? - spytałem zdziwiony

- No zostaję w NY na tydzień, kręcimy tutaj kilka scen do mojego nowego filmu. A ty skarbie?

- Też zostaję tu na tydzień, mam trasę.

- A no tak.

Przytuliłem ją. Była bardzo pijana więc postanowiłem zaprowadzić ją do pokoju obok. Położyłem ją na łóżku. Wyglądała pięknie. Holly jest tylko moją przyjaciółką, ale zawsze mnie bardzo podnieca. Jest seksowna. Położyłem się obok niej i pocałowałem ją w ramie.

- Justin ?

- Hm?

- Przytulisz mnie? Zimno mi.

Przykryłem ją moją bluzą i przytuliłem od tyłu. Złapała mnie za rękę. Nawet gdybym chciał zrobić dalszy krok w znajomości z Holly to nie mogę, ponieważ ona już kogoś kocha. Mnie też kocha ale jak przyjaciela.

- Kochasz mnie prawda? - spytałem

Odwróciła się przodem do mnie.

- Misiu, nie zadawaj głupich pytań. Jesteś moim jedynym i najlepszym przyjacielem. Jesteś dla mnie wszystkim. Dzięki tobie mam ochotę rano wstawać z łóżka. Pokazujesz mi że warto żyć.

- Ja ciebie też kocham Holly - pocałowałem ją w czoło

Nagle poczułem wibrację mojego telefonu. Może Mad mnie szuka? A może to Rose? Bez zawahania wyjąłem telefon.

          
       OD: Rose
        Justin, mógłbyś do mnie wpaść?

        Do: Rose
          Coś się stało ?

       Od: Rose
         Smutno mi, skończyło mi się kakao i tęsknie za tobą.

       Do: Rose
        Będę za 15 minut. Wezmę kakao, ciepły kocyk i jakiś fajny film.

________________________________________________________________________

 Jak wam się podoba rozdział? Mam nadzieję że nie nudny :)
Dzięki za wszystkie wyświetlenia i komentarze.
Nadal liczę na jak największą liczbę komentarzy.
Piszcie chociaż "czytam" chce wiedzieć ilu mam czytelników.
O wiele lepiej się pisze, wiedząc że ktoś to czyta ♥
Następny pewnie w sobotę lub niedzielę zależy ile mam nauki.


CZYTASZ = KOMENTUJESZ