sobota, 14 czerwca 2014

#21 "Nie zostawię cię"

Wyglądałem przez okno, czekając na rodziców i Rose. Ujrzałem ją i pobiegłem na dół.
- Witaj Justin
- Rose - objąłem ją
Wspólnie poszliśmy na górę.
- Chce wam przedstawić moją przyjaciółkę Rose
- Jestem Luke. Jestem przyjacielem Justina - odrzekł uśmiechając się do dziewczyny
- Miło mi. Rose - podali sobie ręke
- Kim jest ta kobieta obok choinki? - szepnęła mi do ucha
- To moja dobra koleżanka Holly. Holly może przywitasz się z Rose?
- Taa, cześć - powiedziała obojętnie
Rose uśmiechnęła się jednym kącikiem ust.
- Rodzice już idą - krzyknęła Madeline

~ 2 godziny później ~

Atmosfera na początku była drętwa. Holly nie okazywała zbytniej akceptacji do Rose, ale teraz rozmawiają ze sobą jakby znały się od zawsze, co bardzo mnie ucieszyło. Tak jak myślałem Luke'owi do gustu moja przyjaciółka nie przypadła, ale ze względu na mnie zamierza ją tolerować. Rodzice są zauroczeni Rose. Mówią mi, że to jest idealna kobieta dla mnie i żebym nie dał odejść takiemu aniołkowi. Byłem szczęściarzem, że mam przy sobie w taki dzień tyle wspaniałych osób. Zjedliśmy kolacje, rozpakowaliśmy prezenty, robiliśmy sobie selfies przy choince. Idealny wieczór. Alex i Madeline postanowili pójść na spacer. Chcieliśmy dać narzeczonym trochę prywatności, więc nie poszliśmy z nimi.
- To wy dzieciaczki pobawcie się tu sami, jestem trochę zmęczona lotem. Pójdę odpocząć. - powiedziała mama
- Pójdę z tobą - odpowiedział mój ojciec
Rodzice rozstali się dawno temu, ponieważ tata znalazł sobie młodszą, piękniejszą dziewczynę. Nawet sobie nie wyobraża jak bardzo zranił tym matkę. Teraz ze względu na mnie ich kontakt się polepszył, ale ona nadal ma mu to za złe. Tak widocznie musiało być. Nic nie dzieję się bez przyczyny. Holly i Luke za niedługo też poszli do domu. Zostałem sam z Rose.
- To może ja też już pójdę?
- Nie, dlaczego? Jeśli chcesz możesz u mnie nocować.
- Na prawdę nie będę się narzucać.
- Nie narzucasz się! - złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem do siebie
- Może innym razem. Mimo wszystko bardzo dobrze się bawiłam. Dziękuje - uśmiechnęła się, po czym wzięła swoją torebkę i wyszła z pokoju
- Czekaj! Odprowadzę cie chociaż - wybiegłem za Rose
Po policzku dziewczyny spływała łza.
- Ej, co się dzieję? - spytałem zmartwiony
- Nic
- Przecież widzę - zatrzymałem ją
- Zakochałam się w tobie, ale tobie się już ktoś podoba. A zresztą zaraz wyruszysz w dalszą trasę koncertową i mnie tu zostawisz i zapomnisz o mnie.
- Ty mi się podobasz, to o tobie mówiłem. Tak wyjadę w trasę, ale możesz jeździć ze mną. A jeśli nie to, postaram się cie często odwiedzać, będziemy pisać i nigdy o tobie nie zapomnę.
- Teraz tak mówisz, nie wiesz co będzie za tydzień, czy za miesiąc.
- Nie chce cię stracić, to jest pewne.
- Tak na prawdę nic mnie tu nie trzyma i mogłabym pojechać z tobą, ale za tydzień ci się znudzę i co ze mną zrobisz? Zostawisz mnie w jakimś mieście, zostawisz mi trochę pieniędzy i odejdziesz na zawsze.
- Przykro mi, że takie masz o mnie zdanie - puściłem ją
- Cholera.. Justin nie rozumiesz mnie.. - odwróciła się w moją stronę
- To mi to wytłumacz
- Może chodźmy do ciebie, tam na spokojnie ci to opowiem.
Weszliśmy do pokoju, usiedliśmy na kanapie.
- Mój pierwszy chłopak, był ode mnie dużo starszy, był moim nauczycielem. Zaprosił mnie kiedyś na korepetycję do siebie. Spędziliśmy romantyczne wieczory, oczywiście się nie uczyliśmy jak zapewniał moją mamę każdego dnia gdy do niego szłam. Któregoś dnia wsypał mi coś do soku i... - przerwała i zaczęła płakać
Objąłem ją.
- Jeśli nie chcesz, nie musisz mówić.
- Zaczęłam to skończę. On mnie zgwałcił. I ty jesteś pierwszą osobą która się o tym dowiedziała. Mam uraz do mężczyzn, chłopaków. Minęło kilka lat od tego wydarzenia, ale nadal się boję, że ktoś mnie tak potraktuje a po tym zostawi i odejdzie jak mój nauczyciel. Głupia, naiwna trzynastolatka marząca o wielkiej miłości z nauczycielem.
Zamurowało mnie, gdy Rose mi opowiedziała swoją historię.
- Najgorsze jest to, że ja nadal go kochałam i chciałam z nim być po tym co mi zrobił. Jeździłam pod jego dom i błagałam by mnie wpuścił. Jednego dnia zaprosił mnie i powiedział, że możemy się tak bawić codziennie. Wtedy go uderzyłam. A on znów mi to zrobił. Byłam mała i bezsilna.Popłakałam się i uciekłam w kąt pokoju. Powiedział, że jeśli o tym komuś powiem zabije moją siostrę. Siedziałam cicho. Powiedziałam, że już nigdy do niego nie przyjdę, nie chce żeby mi to robił. A on nadal mnie szantażował. Byłam zmuszona do niego przychodzić i robić to co on chce. Potem znów traktował mnie jak swoją księżniczkę, ale to nie zmieniało nic. Żyliśmy w takim chorym związku przez pół roku. Wyprowadził się. Ulżyło mi, że nie będę musiała już tego robić, ale poczułam się opuszczona. Zostawiła mnie osoba, która jedyna mówiła mi, że mnie kocha. Tylko przez niego czułam się kochana, wybaczyłam mu to wszystko co mi zrobił. On mnie zostawił. Trudno mnie zrozumieć, tak wiem. Sama teraz jak o tym myślę i nie rozumiem siebie.
Przytuliłem Rose bardzo mocno. To wszystko serio było nie do pojęcia, to było chore i przerażające jednocześnie. Rose potrzebowała pomocy, musiałem być przy niej.
- Nie zostawię cię, Kocham cię.
- Ja ciebie też.


_____________________________________________________________________
Chciałam was bardzo przeprosić za to, że tak długo nie odzywałam się. Miałam wrócić za tydzień a tymczasem nie było mnie ponad pół roku. Dziś tak przypadkiem weszłam na stronę mojego bloga i wróciły wszystkie wspomnienia. Przeczytałam komentarze od was i zapragnęłam znowu pisać. Jeszcze raz przepraszam. Na pewno straciłam wielu czytelników, ale mam nadzieję że chociaż uszczęśliwi ta wiadomość o moim powrocie chociaż kilka osób. Będę dodawać bardzo często posty, żeby wam wynagrodzić tyle miesięcy czekania. Kocham was i nigdy o was nie zapomniałam ♥

wtorek, 12 listopada 2013

Przepraszam

Wczoraj zdechł mój kot i nie mam ochoty i siły na nic, przez pewnie najbliższy tydzień nie pojawi się nowy rozdział, mam nadzieje ze zrozumiecie.


Bardzo Was przepraszam, obiecuje że następny rozdział będzie dłuuuuuuuugi.
Przepraszam moich wszystkich czytelników !



* Dziękuje za 16 ostatnich komentarzy, tyle wyświetleń i że nadal jesteście ze mną i to czytacie.
Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ?


Kocham Was ♥

sobota, 2 listopada 2013

#20 "Bądźmy przyjaciółmi"

*24 grudnia*

Justin's POV

Obudziłem się wczesnym rankiem. Wziąłem tace z śniadaniem które pozwoliłem sobie przygotować i ruszyłem w stronę pokoju Rose.

*puk,puk*

- Proszę - usłyszałem jej zachrypnięty głos

- Dzień dobry kochanie - usiadłem obok niej na łóżku - Przepraszam za wczoraj

- Nie, to ja przepraszam

- Nie masz za co - odpowiedziałem zdziwiony

Dziewczyna pocałowała mnie w policzek i wstała z łóżka. Wpatrywałem się w jej piękne ciało. Rose podeszła do mnie, wzięła ode mnie tackę i położyła ją obok. Usiadła mi na kolanach i pocałowała mnie w usta. Namiętnie odwzajemniłem to. Dotknąłem jej ciepłego ciała.

Miała na sobie piżamę, ale taką cieniutką jakby jej nie miała. Usiadła na mnie obejmując mnie nogami. Gładziłem jej lśniące włosy. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie i pocałowała mnie znów.

Nagle zadzwonił do mnie zastrzeżony numer. Wyjąłem z kieszeni telefon a Rose zabrała mi go i rzuciła na łóżko po czym pochyliła się w moją stronę i zaczęła mnie całować po szyi. Klepnąłem ją w tyłek a ona seksownie stęknęła.

Telefon znów zadzwonił, tym razem odebrałem.

- Słucham?

Nikt się nie odzywał, Rose znów zabrała mi telefon.

- Justin jest zajęty - mówiąc to zaczęła chichotać gdyż ją gilgotałem - Justin przestań hihi

Z telefonu dochodził dźwięk jakby ktoś szlochał, następnie rozmówca się rozłączył.

Położyłem się na łóżku, dziewczyna siedziała na mnie, dotykając mnie po klacie. Następnie złożyła kilka czułych pocałunków na moim brzuchu i poszła do łazienki.

Usłyszałem wibrację mojego telefonu.

- Madeline ?
Będę za godzinę lub dwie.
Tak wiem.
Też cie kocham

Rose nie zamknęła drzwi od łazienki, nie wiem czy specjalnie czy może zapomniała, a może to zaproszenie dla mnie. Za chwilę wszedłem do niej, ujrzałem ją w samej bieliźnie. Stała do mnie tyłem, więc mogłem podziwiać jej tyłek. Podszedłem i przytuliłem ją od tyłu.

- Cholera! Justin!

- O co ci chodzi?

- Mógłbyś stąd wyjść?!

Ze mną jest coś nie tak czy z nią? Chyba nie rozumiem kobiet. Przed chwilą wydawało mi się jakby chciała uprawiać ze mną seks, a teraz zachowuje się jakbym coś jej zrobił.

Po kilku minutach wyszła z łazienki, popatrzyła na mnie takim wzrokiem że się przestraszyłem. Zrozumiałem że, chce żebym wyszedł, więc to uczyniłem.

Myślałem że, przejdę się z nią dzisiaj i zaproszę ją na jutrzejszą wigilie. Chce spędzić ten dzień z moimi bliskimi osobami. Bieber Team spędza święta osobno z swoimi rodzinami, więc ich nie mogę zaprosić. Ale zaprosiłem na jutro: oczywiście Madeline i Alexa, rodziców, Holly, Luke'a i chciałem też Rose.

Siedziałem zamyślony i czekałem na Rose. Po chwili wyszła, wyglądała pięknie, w sumie jak zawsze ( link )

- Przepraszam

- Za co ? - usłyszałem jej obojętny głos

- Za...

- Przepraszasz mnie, a nawet nie wiesz za co?

- Przep..

- Umiesz mówić tylko to głupie przepraszam?

- Wybacz, ale widzę że jesteś na mnie obrażona, ale nawet nie wiem za co

- Nie jestem obrażona, tylko...

- Tak?

- Nie ważne

- Dlaczego masz jakieś tajemnice przede mną ?

- Justin, kilka dni temu cię poznałam na żywo, nie będę ci mówić nagle o moich wszystkich tajemnicach.

- Oh

- Ja o tobie też wielu rzeczy nie wiem, chociaż jestem Belieber

- Co chcesz wiedzieć?

- Nie wiem

Podszedłem do niej i przytuliłem ją.

- Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć i mi o wszystkim powiedzieć - szepnąłem jej do ucha

- Justin, mam prośbę.

- Jaką?

- Czy moglibyśmy przy stopować z naszymi relacjami?

- W jakim sensie ?

- Bądźmy przyjaciółmi, proszę

- Dobrze, Rose - pocałowałem ją w policzek i usiadłem obok na kanapie

- Cieszę się, że rozumiesz - uśmiechnęła się

- Mhm.

Sam nie wiem, czy to dobry moment by zaprosić ją do mnie na wigilię.

- Z kim spędzasz jutrzejszą wigilię ? - spytałem

- Pewnie z Jade i jej chłopakiem eh

- A chciałabyś spędzić ją ze mną i moimi przyjaciółmi i rodziną ?

- Jejku Justin, jeśli zapraszasz mnie jako przyjaciółkę to jasne.

- Tylko przyjaciółkę - uśmiechnąłem się sztucznie

Nie mam szczęścia jeśli chodzi o kobiety.

--------------------------------------------------
* 2 godziny później*

Wróciłem z spaceru z Rose. Wszedłem do mieszkania w hotelu. Na święta wynająłem całe dwa piętra, by wszyscy moi goście mieli gdzie spać. W salonie ujrzałem Holly siedzącą na bujanym fotelu, Luke'a na dywanie i moją siostrę ubierającą choinkę. Szybko rzuciłem się by przytulić Holly, mimo że widziałem ją kilka dni temu. Następnie przytuliłem mojego przyjaciela. Często się nie widujemy przez moją trasę.

- Mad, a gdzie rodzice ?

- Przylecą wieczorem, bo mieli problemy z samolotem

- Ale wszystko u nich dobrze?

- Dzwoniłam nie dawno i właśnie wspólnie jedzą obiad.

- Wow, dziwie się że tata wolał przylecieć tu do nas niż siedzieć ze swoją nową dziewczyną.

- Ja sądzę że, rodzice wrócą do siebie.

- Po tych świętach na pewno, załatwiłem im wspólny pokój

Madeline zaczęła się śmiać i przytuliła mnie.



- Może wspólnie ubierzemy choinkę ? - zaproponowała Holly

- Wspaniały pomysł - przytuliłem ją jeszcze raz

Holly jest cudowną dziewczyną, jest idealna. Utalentowana, zabawna, piękna, urocza, miła, ma dobry kontakt z moją siostrą, z moim przyjacielem, nawet z moimi rodzicami.

Dziwnie mi będzie siedzieć przy stole z Rose i z Holly. A co jeśli rodzice nie polubią Rose? Bo Madeline to oczywiście że ją lubi, bo są dobrymi znajomymi, chyba. Ogólnie to nie wiem skąd Rose i Mad się znają.

Luke'a nie lubi takich dziewczyn jak Rose, niestety. A może mu się spodoba?

Muszę pomyśleć nad gwiazdkowym marzeniem. Skończyliśmy ubierać choinkę, wygląda tak ( link )
Jedzeniem zajmie się Alex z Madeline, wystrojem pokoju zajmie się Holly, muzyką zajmę się ja razem z moim przyjacielem.

Po 2 godzinach, muzyka i pokój były gotowe. Teraz tylko czekamy na rodziców i  idziemy wspólnie na spacer nowojorskimi pięknie oświetlonymi ulicami.


________________________________________________________________
Dziękuje za przeczytanie i liczę na komentarz :)
Od razu przepraszam że długo nie było rozdziału.
Napiszcie w komentarzu co myślicie o rozdziale, bo nie miałam weny i chce wiedzieć czy nie jest taki zły ten rozdział ? ♥

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

więcej niż 10 komentarzy = nowy rozdział

poniedziałek, 21 października 2013

#19 Prawda czy Wyzwanie ?

*23 grudnia*

Miliony myśli przetaczało mi się w głowie, jakie Bieber może zadać mi pytanie. Spojrzałam w jego piękne oczy i wręcz odpłynęłam. Byłam tak rozkojarzona że, nie usłyszałam pytania mi zadanego.

- Rose! Halo! Śpisz?

- Huh?

- Zadałem ci pytanie

- Jejku, przepraszam, zamyśliłam się.

- Widzę właśnie

Justin odgarnął mi włosy za ucho i powtórzył pytanie.

- Jesteś dziewicą ?

- No, no Panie Bieber, a co cie takie rzeczy obchodzą?

- Nie miałem innego pomysłu.

- Oh, a ty tylko o jednym.

Kanadyjczyk oparł się o kanapę, czekając na odpowiedź.

- Nie jestem dziewicą.

- Kochasz go jeszcze ?

- Shh, teraz ja ci zadaje pytanie lub wyzwanie. Ale jeśli jesteś taki ciekawski, to nie, nie kocham go...

Przypomniał mi się mój pierwszy raz, wyraz mojej twarzy się zmienił, na myśl o tych nieprzyjemnych wspomnieniach.

Justin położył swoją rękę na moim policzku, lekko pocierając kciukiem.

- O co chodzi?

- Justin, o nic. Grajmy dalej. Prawda czy wyzwanie?

Justin's POV

Ona coś przede mną ukrywa, widzę że chciała by się ze mną tym podzielić, ale chyba się boi a może mi nie ufa? I tak się dowiem o co chodzi.

- Prawda - powiedziałem

- Pomyślmy, jakie ci tu pytanie zadać.

- Czekam Rose

- Już wiem! Jesteś w kimś zauroczony lub zakochany?

Cholera! Wybrała pytanie nad którym musiałbym dłużej pomyśleć. Zacząłem myśleć o otaczających mnie kobietach.

Holly, jest tylko przyjaciółką. Jestem co prawda zauroczony Rose, ale Lucy nadal kocham. Jak dobrze że, nie ma Lucy i nie muszę wybierać pomiędzy nimi. Obie są inne lecz na swój sposób urocze, wyjątkowe i wspaniałe.

- Tak, jestem. Prawda czy wyzwanie?

- Wyzwanie

- Oh, jak fajnie!

- Szczerze, to już się boje Jus.

- Nie masz się czego bać. Wybierz na ślepo jakiś numer ze swoich kontaktów, zadzwoń i powiedz że kochasz tą osobę najbardziej na świecie.

- Oby nie wypadło na chłopaka Jade, bo będzie miała do mnie pretensje.

- Zamykaj oczki i losuj.

Rose zaczęła ślepo błądzić palcem, więc naprowadziłem ją na ekran jej telefonu. Po długich namyśleniach dziewczyny, przycisnęła jakiś numer i zieloną słuchawkę.

Zacząłem się śmiać, zastanawiając się kto to może być.

- Halo? O cześć babciu. Nie, nic się nie stało. Chciałam tylko zadzwonić i ci powiedzieć że, kocham cie najbardziej na świecie. Tak, tak, wpadną na obiad. Mhm, dobra ja już kończę. Ily.

- Ej no, tak się nie bawimy.

- Justin, nie wymyślaj mi tu, miało być na ślepo i wypadła mi babcia.

- Mhm

- Prawda czy Wyzwanie Bieber?

- Poproszę, wyzwanie

- Zjedz łyżeczkę cynamonu.

- O to nie takie trudne - uśmiechnąłem się nie wiedząc co mnie czeka

Rose przyniosła mi moje zadanie. Bez dłuższego namysłu wsunąłem do ust łyżeczkę. Nagle poczułem nie przyjemny smak. To było dziwne uczucie, nie do opisania. Z mojej buzi wydobył się brązowy dym. Po czym szybko pobiegłem do łazienki wypluć i opłukać usta.

Rose's POV

Mój głupiutki Justin zjadł cynamon. W zasadzie nie mój, eh przecież mu się ktoś podoba. Jak znam życie to nie jestem ja. Ja podobam się tylko brzydkim chłopakom bez ciekawego charakteru, albo starym dziadom, te moje szczęście. Ale wprawdzie Justin przyjechał tu do mnie i siedzi tu ze mną a nie z jakąś inną dziewczyną. Poczułam się pewnie. Zdjęłam gumkę z włosów, poprawiłam je i usiadłam seksownie na kanapie czekając na Justina.

- Wszystko dobrze ? - zaczęłam chichotać

- Zaraz się odegram na tobie

- No to czekam

- Prawda czy wyzwanie kochanie? - powiedział Jus wchodząc do salonu

- Prawda

- Oj, już nie weźmiesz wyzwania co ? Rose się boi hehe

Szturchnęłam go.

- Nie boje się, tylko po prostu teraz wzięłam pytanie.

- No to weź wyzwanie.

- Niech ci będzie - uśmiechnęłam się sztucznie do niego

- Idź do swojego sąsiada/ sąsiadki i spytaj się czy ma prezerwatywy bo nam są potrzebne.

Zaczęliśmy się śmiać.

- Justin, mam nadzieje że, tak naprawdę nie są nam potrzebne.

- Nie są, ale jak potem będziesz w ciąży to ja za to nie odpowiadam - zaśmiał się

- Żartowniś - pociągnęłam go lekko za włosy

- Idź, idź - spychał mnie z łóżka

Wyszłam za drzwi, obok mnie mieszkał David. Ma około 24 lata, jest samotny, ale sprowadza sobie czasami jakieś panie. Zrobiłam się cała czerwona, ale odważyłam się i zapukałam. Justin pilnie wszystko obserwował.

- Dobry wieczór, ma może pan prezerwatywę? Bo kolega potrzebuje.

- No, no młoda panno, opowiem Jade o wszystkim i zadzwonię do twoich rodziców co ty w tym wieku wyrabiasz. Nie, no żartuje Rose. Poczekaj zaraz ci przyniosę.

Zerknęłam na Biebera, perfidnie śmiał się ze mnie. Ale wyglądał tak słodko jak się śmiał.

- Proszę, Rose. A może wolisz pobawić się ze mną? Mam wygodne łóżko, właśnie jem kolację.

Nagle Justin wyszedł z drzwi, położył rękę na moim biodrze i przyglądał się sąsiadowi. Następnie objął mnie od tyłu i pocałował w szyje.

- Nie, ona nikogo nie potrzebuje. Ja jej w zupełności wystarczam.

Odwróciłam głowę i pocałowałam go w policzek, po czym weszliśmy do mojego mieszkania.

Odłożyłam prezerwatywę na komodę i podeszłam do stojącego na przeciwko Biebera. Przytulił mnie, zaczął głaskać mnie po policzku, popatrzyłam znów w jego brązowe oczy. Niespodziewania chłopak zbliżył się do mnie i pocałował . Cholera! Nigdy nikt nie pocałował mnie tak namiętnie i zmysłowo.

- J-Justin nie - mówiłam w jego usta

- Przepraszam - rozdzielił nasze wargi po czym przygryzł swoją

Podobało mi się, nawet bardzo ale nie chcę tego wszystkiego robić teraz tak nagle, moje wszystkie związki tak wyglądały. Chce żeby znajomość z Justinem nie była chwilowa, on naprawdę jest kimś dla mnie ważnym.

Kanadyjczyk spojrzał na mnie z takim pożądaniem ale jednocześnie smutkiem. Przytuliłam go.

- Dobranoc Justin - szepnęłam mu do ucha

Poszłam do swojego pokoju spać zostawiając go samego.

________________________________________________________________________

Chciałam żeby ten rozdział był długi, lecz bardzo ciężko mi się go pisało, więc nie wiem czy wyszedł w miarę ok.
polecam bloghttp://last-save.blogspot.com/  <
Dziękuje, za wszystkie komentarze i czekam na więcej.
Przypominam komentujcie, bo to naprawdę daje wiele szczęścia a dla was to tylko chwila :)
Nie podoba mi się to że opisałam jeden wieczór/noc w 2 rozdziałach, chyba za bardzo się w tym temacie rozpisałam.
+ Wolicie dłuższe czy krótsze rozdziały ?

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 11 października 2013

#18 "Uwielbiam twoje dołeczki"

                                                          /przeczytaj tekst pod rozdziałem/
Justin's POV

*22 grudnia*

"Zostawić Holly i jechać do Rose?"

Nie mogę tak postąpić, jeszcze do tego wszystkiego Holly jest pijana. Nie mogę jej zostawić.


- Wstawaj, odwiozę cie do domu - powiedziałem wstając z łóżka

- A nie możemy tutaj zostać razem?

-Przepraszam Holly, ale muszę załatwić ważną sprawę.

- Mhm

Pomogłem jej wstać i zaprowadziłem do wyjścia.

- Stój tutaj, ja wyśle sms do Madeline

Alex chyba się nie obrazi jak wezmę jego auto?

Otworzyłem tylne drzwi samochodu, pomagając Holly wsiąść. Sam zająłem miejsce na przodzie. Nie pomyślałem o kluczykach. Cholera! Włożyłem rękę do kieszeni. Niespodzianka! Zapomniałem że, Alex nie miał kieszeni więc dał mi je. Ale mam szczęście.


Odwiozłem przyjaciółkę do domu, odprowadziłem ją pod same drzwi, chciała żebym wszedł na chwilę, nie mogłem gdyż i tak byłem już spóźniony, a muszę jeszcze jechać do swojego domu po film, koc i kakao. Ugh!

- Masz może przypadkiem kakao, jakiś fajny film i kocyk ? - spytałem Holly

- No to wejdź na chwilę,  coś się znajdzie.

-------------------------------------------------
Po 10 minutach szukania koca i filmu, siedziałem już w samochodzie. Rose mnie zabije. Miałem być za 15 minut, a już minęła godzina. Nie ona jedyna mnie zabiję. Zapewne Mad i Alex nie będą ucieszeni faktem że, muszą wracać taksówką. Nie ważne, dla Rose zrobię wszystko.

Rose's POV

Tak, tak Bieber 15 minut. Spóźnia się już godzinę ugh!

Może chce mi się odpłacić za to że on musiał czekać. Zadzwonić, wysłać sms a może po prostu czekać?
Zaczęłam pisać.

Po dłuższym przemyśleniu, skasowałam tekst i wrzuciłam telefon do szafki obok łóżka. Otarłam oczy.
Po czym szybko podbiegłam do lustra, sprawdzić czy się nie rozmazałam.

Usłyszałam wibrację mojego telefonu. Bez zastanowienia, wyciągnęłam komórkę. Niestety to tylko sms od Jade, że dziś nie wraca do domu tylko nocuje u swojego chłopaka. W sumie dobrze, całe mieszkanie dla mnie i Justina. Tylko brakuje Justina...

Położyłam się na łóżku, ogarnęło mnie wielki zmęczenie i zamknęły się moje powieki. Prawie zasnęłam, ale nagle otworzyły się drzwi. Ujrzałam w nich wysokiego chłopaka z różami i dużą reklamówką.

- Hej, wiesz ile to 15 minut?

Położył to co trzymał w rekach na podłodze, podszedł do mnie, złapał mnie w talii i objął.

- Przepraszam. Ale wiesz jak trudno znaleźć róże o tej godzinie?

- Juss, nie kazałam ci kupować kwiatów. Chciałam tylko kakao - uśmiechnęłam się

- No wiem, po prostu lubię kupować ci kwiaty.

- Skąd je wziąłeś ?

- Z jakiegoś ogródka.

- Justin!

Przytulił mnie mocniej. Podniosłam głowę wyżej, by móc wpatrywać się w jego piękne, brązowe oczy.

- To co tam masz dla mnie? - spytałam

Sięgnął po róże i reklamówkę.

- To kwiatki dla ciebie

- Dziękuje, jak zawsze piękne.

- Masz kakao, kocyk, jakiś film, ciasteczka i cieplutkie skarpetki.

- Jejciu, nie musiałeś. Haha, jakie słodkie skarpetki w kotki.

- Moja babcia sama dla mnie zrobiła, ale jakoś nie chodzę w tych różowych więc są dla ciebie haha

Usiedliśmy na kanapie.

- To wszystko przygotuj tutaj w pokoju, a ja zrobię nam kakao i coś do jedzenia.

--------------------------

Justin's POV

Małe mieszkanko ma. Może kupić jej większe. Albo lepiej nie bo wyjdzie że chwale się kasą. Rozłożyłem sofę, włączyłem film, włożyłem kwiaty do wazonu który leżał obok.

- Gdzie masz łazienkę ?

- W korytarzu po lewo na samym końcu.

- Może znajdę.

- Nie mam dużego mieszkanie więc na pewno znajdziesz.

Wszedłem do łazienki, nalałem do wazonu wody.

-------------------------------------------------
Rose's POV

- Jejku, Justin nawet nie wiesz jak się ciesze że, przyjechałeś do mnie. Tak to spędziłabym cały wieczór sama, w zimnie.

- Masz mnie. Nie będzie ci zimno ani samotnie Rose

Justin wziął ode mnie tacę z naszą kolacją i położył na szafce obok sofy.

- Pyszne danie nam zrobiłaś

- Tak bardzo haha, tosty z serem, a na deser kakao i oreo.

- 3 rzeczy które najbardziej kocham po naleśniach

- Też kocham naleśniki aww

- To może się kiedyś wybierzemy na naleśniki do Alexa ?

- Alex robi najlepsze jakie w życiu jadłam.

- Dokładnie

Po rozmowie o jedzeniu, włączyliśmy film i rozłożyliśmy się wygodnie na kanapie. Justin przykrył nas kocem. Położyłam swoją głowę na jego klatce piersiowej, a on objął mnie ręką.

-------------------------------------------
Minęły 2 godziny i film się skończył. Mój wspaniały wieczór pewnie też, bo Justin pewnie sobie pójdzie.
Rozciągnęłam się i usiadłam po turecku na łóżku, spoglądając na Biebera. Zapadła irytująca cisza.
Kanadyjczyk zaczął bawić się moimi włosami.

- Chce się ciebie o coś zapytać - powiedziałam

- Ja ciebie też

- To ty pierwszy

- Nie, ty pierwsza

- No więc dobrze, Czy zechciałbyś przenocować dziś u mnie ?

Odważyłam się to powiedzieć. Jestem dumna z siebie. Gorzej jak nie będzie chciał, tylko się wygłupie. Na szczęście chciał się spytać o to samo.

- Justin a w czym będziesz spał ?

- Jeśli pozwolisz, mogę spać w samych bokserkach.

- Um...

- W domu śpię bez bielizny więc to i tak

Zaczęliśmy się śmiać.

- Tak, możesz - uśmiechnęłam się

- Uwielbiam twoje dołeczki, uśmiechaj się częściej - Justin usiadł na przeciwko mnie

- Nie lubię się uśmiechać, nie mam powodów do uśmiechu.

- Ja mam kilka

- Jakie ?

- Mam Madeline i Alexa, mam moje Beliebers, mam muzykę, mam...

- Tak?

- Ciebie

Myślałam że albo się zaraz popłacze, albo zacznę piszczeć. Czułam jak moje policzki robią się czerwone.

------------------------------------------------

Poszłam się przebrać w piżamę, gdy weszłam do pokoju Justin leżał na kanapie w samych bokserkach, dobrze że był przykryty kołdrą bo bym nie wytrzymała tego podekscytowania i podniecenia. Napiłam się gorącego mleka.

- To co porobimy ? - spytałam - Nie chce mi się jeszcze spać, a tobie ?

- Pogramy w prawda i wyzwanie? Tylko bez rozbierania, bo nie mam zbyt dużo do ściągnięcia.

- Jasne, haha no mam nadzieję,że nie będziesz się rozbierał.

- Jeszcze nie..

- Słucham?

- Nic, nic.

Zabójczo się uśmiechnęłam. Justin kusząco przygryzł wargę.

- Zaczynaj - powiedziałam

- Prawda czy wyzwanie ?

- Prawda

______________________________________________________________________

Ten rozdział nie wyszedł mi tak jakbym chciała. Niestety jest długi i nudny. Nie miałam weny, ale długo nie dodawałam rozdziału i koleżanka naciskała że, chce już rozdział, więc proszę.
Mam nadzieję że tutaj będzie więcej komentarzy niż pod ostatnim postem :c

Zapraszam na bloga mojej koleżanki > http://last-save.blogspot.com/

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

*napisz chociaż "czytam" to na prawdę bardzo motywuję i zachęca do dalszego pisania*

środa, 2 października 2013

#17 "Co ty tu robisz kochanie?"

  Rose's POV

*22 grudnia 2012*

Jejku, to już dzisiaj. Nie wierze w własne szczęście. Spodobałam się Justinowi ? A może spotyka się tak z każdą OLLG. Nie ważne. Ważne jest tylko to żebym nie wyszła na idiotkę. Może coś wyjdzie z tej znajomości. To zdecydowanie będzie mój najlepszy tydzień.

Koncert Justina, zostanie ollg, spotkanie z Justinem. Czy jest coś piękniejszego dla Belieber?


- W co ja mam się ubrać? - stanęłam przed szafą

Do pokoju weszła moja współlokatorka Jade . Jest fajną, miłą, pogodną osobą. Mamy ze sobą bardzo dobry kontakt mimo że jest ode mnie troszkę starsza. Traktuje ją jak siostrę. Znamy się od pół tora roku.

- Co tam Rose?

- Nie ma się w co ubrać - machnęłam rękoma

- To chodź, może w mojej szafie sobie coś znajdziesz. A co to jakaś specjalna okazja?

- Tak. Idę na spotkanie z...

- IDZIESZ NA RANDKĘ ? - spojrzała na mnie podekscytowana

- To tylko spotkanie, spokojnie.

- Mhm, a z kim idziesz?

- Nie uwierzysz. Z Justinem Bieberem!

- Żartujesz ? - oparła się o ścianę

- No właśnie nie, sama w to nie mogę uwierzyć

- Awww. Zrobię cię na bóstwo. Będziesz wyglądać tak pięknie że, nie będzie mógł oderwać od ciebie wzroku.

- Wczoraj też nie mógł.

- No no, czego ja się tutaj dowiaduje. Opowiadaj!

- No więc, byłam na tym  koncercie. I Madeline powiedziała że ma dla mnie niespodziankę z okazji urodzin..

- Kochanie przepraszam że, wczorajszego dnia nie spędziłyśmy razem ale miałam casting w Londynie i  nie mogłam wrócić wcześniej - przytuliła się do mnie

- Rozumiem.

- Jutro zabieram cię na zakupy, na obiad a potem na imprezę. Co ty na to ?

- Już nie mogę się doczekać! Awww, kocham cię Jade !

- Ja ciebie też słonko, ale opowiadaj dalej co się wczoraj stało.

- Ok. Więc poszłam z Mad za scenę. Nie wiedziałam w ogóle co się dzieje. Cała zapłakana byłam. A ona mi mówi że, zostałam wybrana na ollg Justina. Cała się trzęsłam. Ale to było takie cudowne uczucie. Po chwili rozmawiania z nią zaproszono mnie na scenę. I pojawił się Justin. Podarował mi wianek, śpiewał dla mnie, dotykał mnie, patrzył mi głęboko w oczy. Nie wierze że, ja to naprawdę przeżyłam. Potem pocałowałam go i przytuliłam. I poszliśmy za scenę. Podziękowałam mu za wszystko. Justin spytał mnie czy dam mu swojego twittera, ale ja w tym momencie nie wiedziałam co się dzieję, nie mogłam nic z siebie wykrztusić i speszona uciekłam. Głupia jestem. Ale na szczęście Justin później do mnie napisał. Spełnienie marzeń! Jejku! I zaprosił mnie na spotkanie.

- Tak się cieszę twoim szczęściem skarbie! - przytuliła mnie znów

- A jak ci poszedł casting ?

- No całkiem dobrze, mam iść w pokazie za tydzień. Będzie to chyba w Toronto czy Denver. Nie pamiętam.

- Gratuluje!

- Dobra to teraz czas na wybranie ubrań dla ciebie.

Po kilku długich godzinach wybierania, znalazłam odpowiedni strój, uczesałam włosy, zrobiłam make up. Przejrzałam się w lustrze i wyszłam z domu. Najpierw żegnając się z przyjaciółką. Wyglądałam tak > klik <
"Dlaczego chciałam umówić się w KFC ?  Przecież ja nie jem mięsa i w ogóle co to za miejsce na spotkanie. Idiotka!"

Spojrzałam na zegarek, dochodziła godzina 13, a ja dopiero z domu wyszłam. No to super! Pobiegłam na drugą stronę drogi. Próbowałam złapać jakąś taksówkę. Niestety o tych godzinach to nie jest proste. UGH !
Spóźniłam się 30 minut. Pewnie Justin już sobie poszedł. Posmutniałam ale nadal miałam nadzieję.

Teraz tylko przejść przez paparazzi.Przepychałam się tam z wielką siłą. W końcu ! Weszłam do budynku i ujrzałam Justina. Pięknie wyglądał, no w sumie jak zawsze.

Udam że, nie jestem głupią idiotką i nie będę płakać, piszczeć etc.

Justin przytulił mnie. Omg, on jest idealny ! Dostałam od niego wspaniały bukiet róż. Rozmowy trwały kilka godzin. Najlepszy dzień w moich życiu, zaraz po wczorajszym. Bieber musiał wyjść wcześniej gdyż był już umówiony z Madeline i Alexem. Ale omówiliśmy się na kolejne spotkanie. Chce być miły, czy może mnie lubi ? Byłam bardzo podniecona całym tym zdarzeniem. Nie mogłam się doczekać gdy wrócę do domu i opiszę wszystko w moim pamiętniku.

---------------------------------------------------------

Justin's POV
* wieczór 22 grudnia *

Madeline wyciągnęła mnie na imprezę. Nie mam dziś na to ochoty,ale cóż nie umiem jej odmawiać.
Poszliśmy do pobliskiego klubu. Głośna muzyka, dużo alkoholu i napalone nastolatki. Przy samym wejściu jakaś dziewczyna zaprosiła mnie do łazienki. Nie wiem może jestem dziwny, ale nie lubię robić tego z przypadkowymi osobami. Seks ma być czymś wyjątkowym, mamy go przeżywać z osobą którą kochamy i zależy nam na niej. Usiadłem przy barze. Siostra z narzeczonym zginęli gdzieś w tłumie.

"No to zostałem sam"

Zamówiłem jednego drinka i sączyłem w nim wargi. Wyjąłem telefon z kieszeni, sprawdzając czy mam jakąś wiadomość od Rose.

"Brak nowych wiadomości"

Dopiłem do końca drinka i poszedłem w stronę łazienki. Niespodzianka! Ujrzałem przy ścianie Holly.

- Co ty tu robisz kochanie ? - spytałem zdziwiony

- No zostaję w NY na tydzień, kręcimy tutaj kilka scen do mojego nowego filmu. A ty skarbie?

- Też zostaję tu na tydzień, mam trasę.

- A no tak.

Przytuliłem ją. Była bardzo pijana więc postanowiłem zaprowadzić ją do pokoju obok. Położyłem ją na łóżku. Wyglądała pięknie. Holly jest tylko moją przyjaciółką, ale zawsze mnie bardzo podnieca. Jest seksowna. Położyłem się obok niej i pocałowałem ją w ramie.

- Justin ?

- Hm?

- Przytulisz mnie? Zimno mi.

Przykryłem ją moją bluzą i przytuliłem od tyłu. Złapała mnie za rękę. Nawet gdybym chciał zrobić dalszy krok w znajomości z Holly to nie mogę, ponieważ ona już kogoś kocha. Mnie też kocha ale jak przyjaciela.

- Kochasz mnie prawda? - spytałem

Odwróciła się przodem do mnie.

- Misiu, nie zadawaj głupich pytań. Jesteś moim jedynym i najlepszym przyjacielem. Jesteś dla mnie wszystkim. Dzięki tobie mam ochotę rano wstawać z łóżka. Pokazujesz mi że warto żyć.

- Ja ciebie też kocham Holly - pocałowałem ją w czoło

Nagle poczułem wibrację mojego telefonu. Może Mad mnie szuka? A może to Rose? Bez zawahania wyjąłem telefon.

          
       OD: Rose
        Justin, mógłbyś do mnie wpaść?

        Do: Rose
          Coś się stało ?

       Od: Rose
         Smutno mi, skończyło mi się kakao i tęsknie za tobą.

       Do: Rose
        Będę za 15 minut. Wezmę kakao, ciepły kocyk i jakiś fajny film.

________________________________________________________________________

 Jak wam się podoba rozdział? Mam nadzieję że nie nudny :)
Dzięki za wszystkie wyświetlenia i komentarze.
Nadal liczę na jak największą liczbę komentarzy.
Piszcie chociaż "czytam" chce wiedzieć ilu mam czytelników.
O wiele lepiej się pisze, wiedząc że ktoś to czyta ♥
Następny pewnie w sobotę lub niedzielę zależy ile mam nauki.


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 22 września 2013

#16 "Roże czy Tulipany?"

 *21 grudnia 2012*

  - Justin, przepraszam...

- O co chodzi Mad ?

- Ja znam twoją OLLG, wiedziałam że, będzie na arenie i wybrałam ją.

- Nic nie rozumiem.

- Pytałam się ciebie czy mogę dziś wyjątkowo wybrać twoją OLLG, ponieważ chciałam by ona nią została.
Rose jest twoją fanką i ma dziś urodziny, chciałam zrobić dla niej prezent.

- Kim jest dla ciebie Rose?

- To jest ktoś dla mnie ważny.

- Więc dlaczego nie poznałaś jej wcześniej ze mną ? Dlaczego jej nie znam ?

- Nie wiem. Przepraszam.

Przytuliłem się do Madeline. Nic nie rozumiałem z tego co się stało. Ale wiem że, muszę zadzwonić do Rose.

- Dasz mi jej numer ? Proszę !

Siostra podała mi jej numer i poszła do innego przedziału w tourbusie razem z Alexem. Zostałem sam z numerem telefonu słodkiej Rose. Nadal nie wiem o co chodzi Mad, albo dlaczego dziewczyna nie dała mi swojego tt. Postanowiłem wysłać sms.

            Do: Rose
             Cześć, Rose! Tu Justin. Madeline dała mi twój numer. Podobał ci się koncert ?

Po 10 minutach otrzymałem odpowiedz. Zerknąłem na swojego iphone'a.

           Od: Rose
            Cześć, Justin. Tak, koncert był cudowny. Dziękuje Ci za wszystko.

          Do: Rose
           Chciałabyś się jutro ze mną spotkać ?

           Od: Rose
              Jasne, to może o 13 w KFC ?

           Do: Rose
           Do zobaczenia jutro ♥ 

Byłem bardzo podekscytowany spotkaniem z Rose. Wysiadłem z tourbusa. Porobiłem sobie kilka zdjęć z fanami i poszedłem na górę. Pójdę się wykąpać i idę spać. Jestem zmęczony. Za dużo emocji na jeden dzień.
Po krótkim prysznicu, ubrałem się w piżamę i wskoczyłem pod kołdrę. Postanowiłem wejść na twittera i poszukać mojej ollg. Wstawiłem jej zdjęcie z sceny. Jakaś dziewczyna podała jej nick. Przynajmniej wydaje mi się że to ona. Dałem jej follow i odłożyłem telefon na półkę obok. " Cholera! Zapomniałem!"
Chwyciłem jeszcze raz iphone'a, wchodząc w galerie włączyłem zdjęcie mojej najcudowniejszej Lucy.
"Tęsknie za tobą skarbie" , ucałowałem ekran i usnąłem.

-----------------------------------------------------------------------------------
*22 grudnia 2012*

"Co raz bliżej święta, coraz bliżej święta" śpiewałem sobie rankiem pod prysznicem.

- Justin cicho bądź ! - krzyczała Madeline zza ściany

Gdyby nie to że się śpieszę, specjalnie zacząłbym jeszcze jej głośniej śpiewać. Przygotowałem się do wyjścia. Podszedłem do lustra. Zrobiłem sobie zdjęcie i wstawiłem na instagrama "Wielki dzień" podpisałem tak zdjęcie. Zszedłem na dół, do stołówki po śniadanie. Dzisiaj były płatki. Po zjedzeniu, wyszedłem z ochroną na zewnątrz.

- Poczekajcie, pójdę kupić bukiet kwiatów dla Rose - powiedziałem do ochroniarzy - Lepsze róże czy tulipany ? - spytałem fanek stojących obok

Odpowiedziały że róże, no i w sumie dobry wybór. Pasuje jej do imienia. Chwyciłem kilka róż, owiniętych białą wstążką. Podałem pieniądze sprzedawcy i wskoczyłem do samochodu.

Zbliżała się godzina 13. Oby Rose nie musiała na mnie długo czekać. Stałem już pod KFC. Ochroniarze zablokowali drzwi, żeby nikt nie wchodził oprócz Rose. Jeszcze jej nie było. Ale cóż jeszcze 10 minut do 13.


Czekam już 30 minut. "Wystawiła mnie?" Może są korki. Chyba miałem racje. Po kilku minutach wbiegła do pomieszczenia.


- Justin, bardzo cie przepraszam. Ale korki i ci wszyscy paparazzi, nie miałam jak przejść. Prawie mnie zgnietli. Przepraszam. - mówiła zdyszana

- Spokojnie, nic się nie stało - uściskałem ją

- Co zamawiamy ?

- Ja to już jadłem śniadanie, a ty co chcesz?

- Oh, ja też już jadłam

- Zapomniałem, to dla ciebie - wstałem i podałem jej róże

- Jejku, Justin dziękuje ci bardzo. To słodkie ! Pięknie pachną.

Odłożyła je na stoliku obok. Wpatrywała się w moje oczy.

Rozmawialiśmy przez 2 godziny. Rose jest naprawdę wspaniałą osobą. Mamy tyle wspólnego. Cieszę się że, Madeline wybrała ją na moją ollg. Niestety o 15:30 musiałem już jechać do hotelu. Alex i Madeline chcieli bym wieczorem z nimi poszedł do jakiegoś klubu czy gdzieś. Nie wiem. Umówiłem już się na kolejne spotkanie z Rose. W drodze do domu, wszedłem na facebooka i twittera. Wszędzie znajdowały się już zdjęcia moje z tajemniczą dziewczyną. Mam nadzieje że, moje Beliebers nie będą złe.


Cały czas myślę o Rose. Ona jest taka piękna, mądra, urocza. Mam motylki w brzuchu.

___________________________________________________________________

Jak wam się podoba rozdział ? Ten chyba trochę krótki, ale pisałam go na szybko, bo muszę się  nauczyć religii(ugh). Justin zauroczył się Rose!
Dziękuje za wszystkie wyświetlenia i komentarze.
Tylko smutno mi że, kiedyś było ponad 20 komentarzy a teraz ledwo 10. Mam nadzieję, że teraz się postaracie. Naprawdę, o wiele lepiej się pisze wiedząc że ktoś to czyta.
Jeśli nie chce wam się pisać długich komentarzy( mile widziane są długie komentarze, lubię czytać co myślicie o rozdziale) to napiszcie chociaż krótki komentarz albo chociaż napiszcie "czytam" :)


CZYTASZ= KOMENTUJESZ