wtorek, 12 listopada 2013

Przepraszam

Wczoraj zdechł mój kot i nie mam ochoty i siły na nic, przez pewnie najbliższy tydzień nie pojawi się nowy rozdział, mam nadzieje ze zrozumiecie.


Bardzo Was przepraszam, obiecuje że następny rozdział będzie dłuuuuuuuugi.
Przepraszam moich wszystkich czytelników !



* Dziękuje za 16 ostatnich komentarzy, tyle wyświetleń i że nadal jesteście ze mną i to czytacie.
Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ?


Kocham Was ♥

sobota, 2 listopada 2013

#20 "Bądźmy przyjaciółmi"

*24 grudnia*

Justin's POV

Obudziłem się wczesnym rankiem. Wziąłem tace z śniadaniem które pozwoliłem sobie przygotować i ruszyłem w stronę pokoju Rose.

*puk,puk*

- Proszę - usłyszałem jej zachrypnięty głos

- Dzień dobry kochanie - usiadłem obok niej na łóżku - Przepraszam za wczoraj

- Nie, to ja przepraszam

- Nie masz za co - odpowiedziałem zdziwiony

Dziewczyna pocałowała mnie w policzek i wstała z łóżka. Wpatrywałem się w jej piękne ciało. Rose podeszła do mnie, wzięła ode mnie tackę i położyła ją obok. Usiadła mi na kolanach i pocałowała mnie w usta. Namiętnie odwzajemniłem to. Dotknąłem jej ciepłego ciała.

Miała na sobie piżamę, ale taką cieniutką jakby jej nie miała. Usiadła na mnie obejmując mnie nogami. Gładziłem jej lśniące włosy. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie i pocałowała mnie znów.

Nagle zadzwonił do mnie zastrzeżony numer. Wyjąłem z kieszeni telefon a Rose zabrała mi go i rzuciła na łóżko po czym pochyliła się w moją stronę i zaczęła mnie całować po szyi. Klepnąłem ją w tyłek a ona seksownie stęknęła.

Telefon znów zadzwonił, tym razem odebrałem.

- Słucham?

Nikt się nie odzywał, Rose znów zabrała mi telefon.

- Justin jest zajęty - mówiąc to zaczęła chichotać gdyż ją gilgotałem - Justin przestań hihi

Z telefonu dochodził dźwięk jakby ktoś szlochał, następnie rozmówca się rozłączył.

Położyłem się na łóżku, dziewczyna siedziała na mnie, dotykając mnie po klacie. Następnie złożyła kilka czułych pocałunków na moim brzuchu i poszła do łazienki.

Usłyszałem wibrację mojego telefonu.

- Madeline ?
Będę za godzinę lub dwie.
Tak wiem.
Też cie kocham

Rose nie zamknęła drzwi od łazienki, nie wiem czy specjalnie czy może zapomniała, a może to zaproszenie dla mnie. Za chwilę wszedłem do niej, ujrzałem ją w samej bieliźnie. Stała do mnie tyłem, więc mogłem podziwiać jej tyłek. Podszedłem i przytuliłem ją od tyłu.

- Cholera! Justin!

- O co ci chodzi?

- Mógłbyś stąd wyjść?!

Ze mną jest coś nie tak czy z nią? Chyba nie rozumiem kobiet. Przed chwilą wydawało mi się jakby chciała uprawiać ze mną seks, a teraz zachowuje się jakbym coś jej zrobił.

Po kilku minutach wyszła z łazienki, popatrzyła na mnie takim wzrokiem że się przestraszyłem. Zrozumiałem że, chce żebym wyszedł, więc to uczyniłem.

Myślałem że, przejdę się z nią dzisiaj i zaproszę ją na jutrzejszą wigilie. Chce spędzić ten dzień z moimi bliskimi osobami. Bieber Team spędza święta osobno z swoimi rodzinami, więc ich nie mogę zaprosić. Ale zaprosiłem na jutro: oczywiście Madeline i Alexa, rodziców, Holly, Luke'a i chciałem też Rose.

Siedziałem zamyślony i czekałem na Rose. Po chwili wyszła, wyglądała pięknie, w sumie jak zawsze ( link )

- Przepraszam

- Za co ? - usłyszałem jej obojętny głos

- Za...

- Przepraszasz mnie, a nawet nie wiesz za co?

- Przep..

- Umiesz mówić tylko to głupie przepraszam?

- Wybacz, ale widzę że jesteś na mnie obrażona, ale nawet nie wiem za co

- Nie jestem obrażona, tylko...

- Tak?

- Nie ważne

- Dlaczego masz jakieś tajemnice przede mną ?

- Justin, kilka dni temu cię poznałam na żywo, nie będę ci mówić nagle o moich wszystkich tajemnicach.

- Oh

- Ja o tobie też wielu rzeczy nie wiem, chociaż jestem Belieber

- Co chcesz wiedzieć?

- Nie wiem

Podszedłem do niej i przytuliłem ją.

- Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć i mi o wszystkim powiedzieć - szepnąłem jej do ucha

- Justin, mam prośbę.

- Jaką?

- Czy moglibyśmy przy stopować z naszymi relacjami?

- W jakim sensie ?

- Bądźmy przyjaciółmi, proszę

- Dobrze, Rose - pocałowałem ją w policzek i usiadłem obok na kanapie

- Cieszę się, że rozumiesz - uśmiechnęła się

- Mhm.

Sam nie wiem, czy to dobry moment by zaprosić ją do mnie na wigilię.

- Z kim spędzasz jutrzejszą wigilię ? - spytałem

- Pewnie z Jade i jej chłopakiem eh

- A chciałabyś spędzić ją ze mną i moimi przyjaciółmi i rodziną ?

- Jejku Justin, jeśli zapraszasz mnie jako przyjaciółkę to jasne.

- Tylko przyjaciółkę - uśmiechnąłem się sztucznie

Nie mam szczęścia jeśli chodzi o kobiety.

--------------------------------------------------
* 2 godziny później*

Wróciłem z spaceru z Rose. Wszedłem do mieszkania w hotelu. Na święta wynająłem całe dwa piętra, by wszyscy moi goście mieli gdzie spać. W salonie ujrzałem Holly siedzącą na bujanym fotelu, Luke'a na dywanie i moją siostrę ubierającą choinkę. Szybko rzuciłem się by przytulić Holly, mimo że widziałem ją kilka dni temu. Następnie przytuliłem mojego przyjaciela. Często się nie widujemy przez moją trasę.

- Mad, a gdzie rodzice ?

- Przylecą wieczorem, bo mieli problemy z samolotem

- Ale wszystko u nich dobrze?

- Dzwoniłam nie dawno i właśnie wspólnie jedzą obiad.

- Wow, dziwie się że tata wolał przylecieć tu do nas niż siedzieć ze swoją nową dziewczyną.

- Ja sądzę że, rodzice wrócą do siebie.

- Po tych świętach na pewno, załatwiłem im wspólny pokój

Madeline zaczęła się śmiać i przytuliła mnie.



- Może wspólnie ubierzemy choinkę ? - zaproponowała Holly

- Wspaniały pomysł - przytuliłem ją jeszcze raz

Holly jest cudowną dziewczyną, jest idealna. Utalentowana, zabawna, piękna, urocza, miła, ma dobry kontakt z moją siostrą, z moim przyjacielem, nawet z moimi rodzicami.

Dziwnie mi będzie siedzieć przy stole z Rose i z Holly. A co jeśli rodzice nie polubią Rose? Bo Madeline to oczywiście że ją lubi, bo są dobrymi znajomymi, chyba. Ogólnie to nie wiem skąd Rose i Mad się znają.

Luke'a nie lubi takich dziewczyn jak Rose, niestety. A może mu się spodoba?

Muszę pomyśleć nad gwiazdkowym marzeniem. Skończyliśmy ubierać choinkę, wygląda tak ( link )
Jedzeniem zajmie się Alex z Madeline, wystrojem pokoju zajmie się Holly, muzyką zajmę się ja razem z moim przyjacielem.

Po 2 godzinach, muzyka i pokój były gotowe. Teraz tylko czekamy na rodziców i  idziemy wspólnie na spacer nowojorskimi pięknie oświetlonymi ulicami.


________________________________________________________________
Dziękuje za przeczytanie i liczę na komentarz :)
Od razu przepraszam że długo nie było rozdziału.
Napiszcie w komentarzu co myślicie o rozdziale, bo nie miałam weny i chce wiedzieć czy nie jest taki zły ten rozdział ? ♥

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

więcej niż 10 komentarzy = nowy rozdział

poniedziałek, 21 października 2013

#19 Prawda czy Wyzwanie ?

*23 grudnia*

Miliony myśli przetaczało mi się w głowie, jakie Bieber może zadać mi pytanie. Spojrzałam w jego piękne oczy i wręcz odpłynęłam. Byłam tak rozkojarzona że, nie usłyszałam pytania mi zadanego.

- Rose! Halo! Śpisz?

- Huh?

- Zadałem ci pytanie

- Jejku, przepraszam, zamyśliłam się.

- Widzę właśnie

Justin odgarnął mi włosy za ucho i powtórzył pytanie.

- Jesteś dziewicą ?

- No, no Panie Bieber, a co cie takie rzeczy obchodzą?

- Nie miałem innego pomysłu.

- Oh, a ty tylko o jednym.

Kanadyjczyk oparł się o kanapę, czekając na odpowiedź.

- Nie jestem dziewicą.

- Kochasz go jeszcze ?

- Shh, teraz ja ci zadaje pytanie lub wyzwanie. Ale jeśli jesteś taki ciekawski, to nie, nie kocham go...

Przypomniał mi się mój pierwszy raz, wyraz mojej twarzy się zmienił, na myśl o tych nieprzyjemnych wspomnieniach.

Justin położył swoją rękę na moim policzku, lekko pocierając kciukiem.

- O co chodzi?

- Justin, o nic. Grajmy dalej. Prawda czy wyzwanie?

Justin's POV

Ona coś przede mną ukrywa, widzę że chciała by się ze mną tym podzielić, ale chyba się boi a może mi nie ufa? I tak się dowiem o co chodzi.

- Prawda - powiedziałem

- Pomyślmy, jakie ci tu pytanie zadać.

- Czekam Rose

- Już wiem! Jesteś w kimś zauroczony lub zakochany?

Cholera! Wybrała pytanie nad którym musiałbym dłużej pomyśleć. Zacząłem myśleć o otaczających mnie kobietach.

Holly, jest tylko przyjaciółką. Jestem co prawda zauroczony Rose, ale Lucy nadal kocham. Jak dobrze że, nie ma Lucy i nie muszę wybierać pomiędzy nimi. Obie są inne lecz na swój sposób urocze, wyjątkowe i wspaniałe.

- Tak, jestem. Prawda czy wyzwanie?

- Wyzwanie

- Oh, jak fajnie!

- Szczerze, to już się boje Jus.

- Nie masz się czego bać. Wybierz na ślepo jakiś numer ze swoich kontaktów, zadzwoń i powiedz że kochasz tą osobę najbardziej na świecie.

- Oby nie wypadło na chłopaka Jade, bo będzie miała do mnie pretensje.

- Zamykaj oczki i losuj.

Rose zaczęła ślepo błądzić palcem, więc naprowadziłem ją na ekran jej telefonu. Po długich namyśleniach dziewczyny, przycisnęła jakiś numer i zieloną słuchawkę.

Zacząłem się śmiać, zastanawiając się kto to może być.

- Halo? O cześć babciu. Nie, nic się nie stało. Chciałam tylko zadzwonić i ci powiedzieć że, kocham cie najbardziej na świecie. Tak, tak, wpadną na obiad. Mhm, dobra ja już kończę. Ily.

- Ej no, tak się nie bawimy.

- Justin, nie wymyślaj mi tu, miało być na ślepo i wypadła mi babcia.

- Mhm

- Prawda czy Wyzwanie Bieber?

- Poproszę, wyzwanie

- Zjedz łyżeczkę cynamonu.

- O to nie takie trudne - uśmiechnąłem się nie wiedząc co mnie czeka

Rose przyniosła mi moje zadanie. Bez dłuższego namysłu wsunąłem do ust łyżeczkę. Nagle poczułem nie przyjemny smak. To było dziwne uczucie, nie do opisania. Z mojej buzi wydobył się brązowy dym. Po czym szybko pobiegłem do łazienki wypluć i opłukać usta.

Rose's POV

Mój głupiutki Justin zjadł cynamon. W zasadzie nie mój, eh przecież mu się ktoś podoba. Jak znam życie to nie jestem ja. Ja podobam się tylko brzydkim chłopakom bez ciekawego charakteru, albo starym dziadom, te moje szczęście. Ale wprawdzie Justin przyjechał tu do mnie i siedzi tu ze mną a nie z jakąś inną dziewczyną. Poczułam się pewnie. Zdjęłam gumkę z włosów, poprawiłam je i usiadłam seksownie na kanapie czekając na Justina.

- Wszystko dobrze ? - zaczęłam chichotać

- Zaraz się odegram na tobie

- No to czekam

- Prawda czy wyzwanie kochanie? - powiedział Jus wchodząc do salonu

- Prawda

- Oj, już nie weźmiesz wyzwania co ? Rose się boi hehe

Szturchnęłam go.

- Nie boje się, tylko po prostu teraz wzięłam pytanie.

- No to weź wyzwanie.

- Niech ci będzie - uśmiechnęłam się sztucznie do niego

- Idź do swojego sąsiada/ sąsiadki i spytaj się czy ma prezerwatywy bo nam są potrzebne.

Zaczęliśmy się śmiać.

- Justin, mam nadzieje że, tak naprawdę nie są nam potrzebne.

- Nie są, ale jak potem będziesz w ciąży to ja za to nie odpowiadam - zaśmiał się

- Żartowniś - pociągnęłam go lekko za włosy

- Idź, idź - spychał mnie z łóżka

Wyszłam za drzwi, obok mnie mieszkał David. Ma około 24 lata, jest samotny, ale sprowadza sobie czasami jakieś panie. Zrobiłam się cała czerwona, ale odważyłam się i zapukałam. Justin pilnie wszystko obserwował.

- Dobry wieczór, ma może pan prezerwatywę? Bo kolega potrzebuje.

- No, no młoda panno, opowiem Jade o wszystkim i zadzwonię do twoich rodziców co ty w tym wieku wyrabiasz. Nie, no żartuje Rose. Poczekaj zaraz ci przyniosę.

Zerknęłam na Biebera, perfidnie śmiał się ze mnie. Ale wyglądał tak słodko jak się śmiał.

- Proszę, Rose. A może wolisz pobawić się ze mną? Mam wygodne łóżko, właśnie jem kolację.

Nagle Justin wyszedł z drzwi, położył rękę na moim biodrze i przyglądał się sąsiadowi. Następnie objął mnie od tyłu i pocałował w szyje.

- Nie, ona nikogo nie potrzebuje. Ja jej w zupełności wystarczam.

Odwróciłam głowę i pocałowałam go w policzek, po czym weszliśmy do mojego mieszkania.

Odłożyłam prezerwatywę na komodę i podeszłam do stojącego na przeciwko Biebera. Przytulił mnie, zaczął głaskać mnie po policzku, popatrzyłam znów w jego brązowe oczy. Niespodziewania chłopak zbliżył się do mnie i pocałował . Cholera! Nigdy nikt nie pocałował mnie tak namiętnie i zmysłowo.

- J-Justin nie - mówiłam w jego usta

- Przepraszam - rozdzielił nasze wargi po czym przygryzł swoją

Podobało mi się, nawet bardzo ale nie chcę tego wszystkiego robić teraz tak nagle, moje wszystkie związki tak wyglądały. Chce żeby znajomość z Justinem nie była chwilowa, on naprawdę jest kimś dla mnie ważnym.

Kanadyjczyk spojrzał na mnie z takim pożądaniem ale jednocześnie smutkiem. Przytuliłam go.

- Dobranoc Justin - szepnęłam mu do ucha

Poszłam do swojego pokoju spać zostawiając go samego.

________________________________________________________________________

Chciałam żeby ten rozdział był długi, lecz bardzo ciężko mi się go pisało, więc nie wiem czy wyszedł w miarę ok.
polecam bloghttp://last-save.blogspot.com/  <
Dziękuje, za wszystkie komentarze i czekam na więcej.
Przypominam komentujcie, bo to naprawdę daje wiele szczęścia a dla was to tylko chwila :)
Nie podoba mi się to że opisałam jeden wieczór/noc w 2 rozdziałach, chyba za bardzo się w tym temacie rozpisałam.
+ Wolicie dłuższe czy krótsze rozdziały ?

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 11 października 2013

#18 "Uwielbiam twoje dołeczki"

                                                          /przeczytaj tekst pod rozdziałem/
Justin's POV

*22 grudnia*

"Zostawić Holly i jechać do Rose?"

Nie mogę tak postąpić, jeszcze do tego wszystkiego Holly jest pijana. Nie mogę jej zostawić.


- Wstawaj, odwiozę cie do domu - powiedziałem wstając z łóżka

- A nie możemy tutaj zostać razem?

-Przepraszam Holly, ale muszę załatwić ważną sprawę.

- Mhm

Pomogłem jej wstać i zaprowadziłem do wyjścia.

- Stój tutaj, ja wyśle sms do Madeline

Alex chyba się nie obrazi jak wezmę jego auto?

Otworzyłem tylne drzwi samochodu, pomagając Holly wsiąść. Sam zająłem miejsce na przodzie. Nie pomyślałem o kluczykach. Cholera! Włożyłem rękę do kieszeni. Niespodzianka! Zapomniałem że, Alex nie miał kieszeni więc dał mi je. Ale mam szczęście.


Odwiozłem przyjaciółkę do domu, odprowadziłem ją pod same drzwi, chciała żebym wszedł na chwilę, nie mogłem gdyż i tak byłem już spóźniony, a muszę jeszcze jechać do swojego domu po film, koc i kakao. Ugh!

- Masz może przypadkiem kakao, jakiś fajny film i kocyk ? - spytałem Holly

- No to wejdź na chwilę,  coś się znajdzie.

-------------------------------------------------
Po 10 minutach szukania koca i filmu, siedziałem już w samochodzie. Rose mnie zabije. Miałem być za 15 minut, a już minęła godzina. Nie ona jedyna mnie zabiję. Zapewne Mad i Alex nie będą ucieszeni faktem że, muszą wracać taksówką. Nie ważne, dla Rose zrobię wszystko.

Rose's POV

Tak, tak Bieber 15 minut. Spóźnia się już godzinę ugh!

Może chce mi się odpłacić za to że on musiał czekać. Zadzwonić, wysłać sms a może po prostu czekać?
Zaczęłam pisać.

Po dłuższym przemyśleniu, skasowałam tekst i wrzuciłam telefon do szafki obok łóżka. Otarłam oczy.
Po czym szybko podbiegłam do lustra, sprawdzić czy się nie rozmazałam.

Usłyszałam wibrację mojego telefonu. Bez zastanowienia, wyciągnęłam komórkę. Niestety to tylko sms od Jade, że dziś nie wraca do domu tylko nocuje u swojego chłopaka. W sumie dobrze, całe mieszkanie dla mnie i Justina. Tylko brakuje Justina...

Położyłam się na łóżku, ogarnęło mnie wielki zmęczenie i zamknęły się moje powieki. Prawie zasnęłam, ale nagle otworzyły się drzwi. Ujrzałam w nich wysokiego chłopaka z różami i dużą reklamówką.

- Hej, wiesz ile to 15 minut?

Położył to co trzymał w rekach na podłodze, podszedł do mnie, złapał mnie w talii i objął.

- Przepraszam. Ale wiesz jak trudno znaleźć róże o tej godzinie?

- Juss, nie kazałam ci kupować kwiatów. Chciałam tylko kakao - uśmiechnęłam się

- No wiem, po prostu lubię kupować ci kwiaty.

- Skąd je wziąłeś ?

- Z jakiegoś ogródka.

- Justin!

Przytulił mnie mocniej. Podniosłam głowę wyżej, by móc wpatrywać się w jego piękne, brązowe oczy.

- To co tam masz dla mnie? - spytałam

Sięgnął po róże i reklamówkę.

- To kwiatki dla ciebie

- Dziękuje, jak zawsze piękne.

- Masz kakao, kocyk, jakiś film, ciasteczka i cieplutkie skarpetki.

- Jejciu, nie musiałeś. Haha, jakie słodkie skarpetki w kotki.

- Moja babcia sama dla mnie zrobiła, ale jakoś nie chodzę w tych różowych więc są dla ciebie haha

Usiedliśmy na kanapie.

- To wszystko przygotuj tutaj w pokoju, a ja zrobię nam kakao i coś do jedzenia.

--------------------------

Justin's POV

Małe mieszkanko ma. Może kupić jej większe. Albo lepiej nie bo wyjdzie że chwale się kasą. Rozłożyłem sofę, włączyłem film, włożyłem kwiaty do wazonu który leżał obok.

- Gdzie masz łazienkę ?

- W korytarzu po lewo na samym końcu.

- Może znajdę.

- Nie mam dużego mieszkanie więc na pewno znajdziesz.

Wszedłem do łazienki, nalałem do wazonu wody.

-------------------------------------------------
Rose's POV

- Jejku, Justin nawet nie wiesz jak się ciesze że, przyjechałeś do mnie. Tak to spędziłabym cały wieczór sama, w zimnie.

- Masz mnie. Nie będzie ci zimno ani samotnie Rose

Justin wziął ode mnie tacę z naszą kolacją i położył na szafce obok sofy.

- Pyszne danie nam zrobiłaś

- Tak bardzo haha, tosty z serem, a na deser kakao i oreo.

- 3 rzeczy które najbardziej kocham po naleśniach

- Też kocham naleśniki aww

- To może się kiedyś wybierzemy na naleśniki do Alexa ?

- Alex robi najlepsze jakie w życiu jadłam.

- Dokładnie

Po rozmowie o jedzeniu, włączyliśmy film i rozłożyliśmy się wygodnie na kanapie. Justin przykrył nas kocem. Położyłam swoją głowę na jego klatce piersiowej, a on objął mnie ręką.

-------------------------------------------
Minęły 2 godziny i film się skończył. Mój wspaniały wieczór pewnie też, bo Justin pewnie sobie pójdzie.
Rozciągnęłam się i usiadłam po turecku na łóżku, spoglądając na Biebera. Zapadła irytująca cisza.
Kanadyjczyk zaczął bawić się moimi włosami.

- Chce się ciebie o coś zapytać - powiedziałam

- Ja ciebie też

- To ty pierwszy

- Nie, ty pierwsza

- No więc dobrze, Czy zechciałbyś przenocować dziś u mnie ?

Odważyłam się to powiedzieć. Jestem dumna z siebie. Gorzej jak nie będzie chciał, tylko się wygłupie. Na szczęście chciał się spytać o to samo.

- Justin a w czym będziesz spał ?

- Jeśli pozwolisz, mogę spać w samych bokserkach.

- Um...

- W domu śpię bez bielizny więc to i tak

Zaczęliśmy się śmiać.

- Tak, możesz - uśmiechnęłam się

- Uwielbiam twoje dołeczki, uśmiechaj się częściej - Justin usiadł na przeciwko mnie

- Nie lubię się uśmiechać, nie mam powodów do uśmiechu.

- Ja mam kilka

- Jakie ?

- Mam Madeline i Alexa, mam moje Beliebers, mam muzykę, mam...

- Tak?

- Ciebie

Myślałam że albo się zaraz popłacze, albo zacznę piszczeć. Czułam jak moje policzki robią się czerwone.

------------------------------------------------

Poszłam się przebrać w piżamę, gdy weszłam do pokoju Justin leżał na kanapie w samych bokserkach, dobrze że był przykryty kołdrą bo bym nie wytrzymała tego podekscytowania i podniecenia. Napiłam się gorącego mleka.

- To co porobimy ? - spytałam - Nie chce mi się jeszcze spać, a tobie ?

- Pogramy w prawda i wyzwanie? Tylko bez rozbierania, bo nie mam zbyt dużo do ściągnięcia.

- Jasne, haha no mam nadzieję,że nie będziesz się rozbierał.

- Jeszcze nie..

- Słucham?

- Nic, nic.

Zabójczo się uśmiechnęłam. Justin kusząco przygryzł wargę.

- Zaczynaj - powiedziałam

- Prawda czy wyzwanie ?

- Prawda

______________________________________________________________________

Ten rozdział nie wyszedł mi tak jakbym chciała. Niestety jest długi i nudny. Nie miałam weny, ale długo nie dodawałam rozdziału i koleżanka naciskała że, chce już rozdział, więc proszę.
Mam nadzieję że tutaj będzie więcej komentarzy niż pod ostatnim postem :c

Zapraszam na bloga mojej koleżanki > http://last-save.blogspot.com/

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

*napisz chociaż "czytam" to na prawdę bardzo motywuję i zachęca do dalszego pisania*

środa, 2 października 2013

#17 "Co ty tu robisz kochanie?"

  Rose's POV

*22 grudnia 2012*

Jejku, to już dzisiaj. Nie wierze w własne szczęście. Spodobałam się Justinowi ? A może spotyka się tak z każdą OLLG. Nie ważne. Ważne jest tylko to żebym nie wyszła na idiotkę. Może coś wyjdzie z tej znajomości. To zdecydowanie będzie mój najlepszy tydzień.

Koncert Justina, zostanie ollg, spotkanie z Justinem. Czy jest coś piękniejszego dla Belieber?


- W co ja mam się ubrać? - stanęłam przed szafą

Do pokoju weszła moja współlokatorka Jade . Jest fajną, miłą, pogodną osobą. Mamy ze sobą bardzo dobry kontakt mimo że jest ode mnie troszkę starsza. Traktuje ją jak siostrę. Znamy się od pół tora roku.

- Co tam Rose?

- Nie ma się w co ubrać - machnęłam rękoma

- To chodź, może w mojej szafie sobie coś znajdziesz. A co to jakaś specjalna okazja?

- Tak. Idę na spotkanie z...

- IDZIESZ NA RANDKĘ ? - spojrzała na mnie podekscytowana

- To tylko spotkanie, spokojnie.

- Mhm, a z kim idziesz?

- Nie uwierzysz. Z Justinem Bieberem!

- Żartujesz ? - oparła się o ścianę

- No właśnie nie, sama w to nie mogę uwierzyć

- Awww. Zrobię cię na bóstwo. Będziesz wyglądać tak pięknie że, nie będzie mógł oderwać od ciebie wzroku.

- Wczoraj też nie mógł.

- No no, czego ja się tutaj dowiaduje. Opowiadaj!

- No więc, byłam na tym  koncercie. I Madeline powiedziała że ma dla mnie niespodziankę z okazji urodzin..

- Kochanie przepraszam że, wczorajszego dnia nie spędziłyśmy razem ale miałam casting w Londynie i  nie mogłam wrócić wcześniej - przytuliła się do mnie

- Rozumiem.

- Jutro zabieram cię na zakupy, na obiad a potem na imprezę. Co ty na to ?

- Już nie mogę się doczekać! Awww, kocham cię Jade !

- Ja ciebie też słonko, ale opowiadaj dalej co się wczoraj stało.

- Ok. Więc poszłam z Mad za scenę. Nie wiedziałam w ogóle co się dzieje. Cała zapłakana byłam. A ona mi mówi że, zostałam wybrana na ollg Justina. Cała się trzęsłam. Ale to było takie cudowne uczucie. Po chwili rozmawiania z nią zaproszono mnie na scenę. I pojawił się Justin. Podarował mi wianek, śpiewał dla mnie, dotykał mnie, patrzył mi głęboko w oczy. Nie wierze że, ja to naprawdę przeżyłam. Potem pocałowałam go i przytuliłam. I poszliśmy za scenę. Podziękowałam mu za wszystko. Justin spytał mnie czy dam mu swojego twittera, ale ja w tym momencie nie wiedziałam co się dzieję, nie mogłam nic z siebie wykrztusić i speszona uciekłam. Głupia jestem. Ale na szczęście Justin później do mnie napisał. Spełnienie marzeń! Jejku! I zaprosił mnie na spotkanie.

- Tak się cieszę twoim szczęściem skarbie! - przytuliła mnie znów

- A jak ci poszedł casting ?

- No całkiem dobrze, mam iść w pokazie za tydzień. Będzie to chyba w Toronto czy Denver. Nie pamiętam.

- Gratuluje!

- Dobra to teraz czas na wybranie ubrań dla ciebie.

Po kilku długich godzinach wybierania, znalazłam odpowiedni strój, uczesałam włosy, zrobiłam make up. Przejrzałam się w lustrze i wyszłam z domu. Najpierw żegnając się z przyjaciółką. Wyglądałam tak > klik <
"Dlaczego chciałam umówić się w KFC ?  Przecież ja nie jem mięsa i w ogóle co to za miejsce na spotkanie. Idiotka!"

Spojrzałam na zegarek, dochodziła godzina 13, a ja dopiero z domu wyszłam. No to super! Pobiegłam na drugą stronę drogi. Próbowałam złapać jakąś taksówkę. Niestety o tych godzinach to nie jest proste. UGH !
Spóźniłam się 30 minut. Pewnie Justin już sobie poszedł. Posmutniałam ale nadal miałam nadzieję.

Teraz tylko przejść przez paparazzi.Przepychałam się tam z wielką siłą. W końcu ! Weszłam do budynku i ujrzałam Justina. Pięknie wyglądał, no w sumie jak zawsze.

Udam że, nie jestem głupią idiotką i nie będę płakać, piszczeć etc.

Justin przytulił mnie. Omg, on jest idealny ! Dostałam od niego wspaniały bukiet róż. Rozmowy trwały kilka godzin. Najlepszy dzień w moich życiu, zaraz po wczorajszym. Bieber musiał wyjść wcześniej gdyż był już umówiony z Madeline i Alexem. Ale omówiliśmy się na kolejne spotkanie. Chce być miły, czy może mnie lubi ? Byłam bardzo podniecona całym tym zdarzeniem. Nie mogłam się doczekać gdy wrócę do domu i opiszę wszystko w moim pamiętniku.

---------------------------------------------------------

Justin's POV
* wieczór 22 grudnia *

Madeline wyciągnęła mnie na imprezę. Nie mam dziś na to ochoty,ale cóż nie umiem jej odmawiać.
Poszliśmy do pobliskiego klubu. Głośna muzyka, dużo alkoholu i napalone nastolatki. Przy samym wejściu jakaś dziewczyna zaprosiła mnie do łazienki. Nie wiem może jestem dziwny, ale nie lubię robić tego z przypadkowymi osobami. Seks ma być czymś wyjątkowym, mamy go przeżywać z osobą którą kochamy i zależy nam na niej. Usiadłem przy barze. Siostra z narzeczonym zginęli gdzieś w tłumie.

"No to zostałem sam"

Zamówiłem jednego drinka i sączyłem w nim wargi. Wyjąłem telefon z kieszeni, sprawdzając czy mam jakąś wiadomość od Rose.

"Brak nowych wiadomości"

Dopiłem do końca drinka i poszedłem w stronę łazienki. Niespodzianka! Ujrzałem przy ścianie Holly.

- Co ty tu robisz kochanie ? - spytałem zdziwiony

- No zostaję w NY na tydzień, kręcimy tutaj kilka scen do mojego nowego filmu. A ty skarbie?

- Też zostaję tu na tydzień, mam trasę.

- A no tak.

Przytuliłem ją. Była bardzo pijana więc postanowiłem zaprowadzić ją do pokoju obok. Położyłem ją na łóżku. Wyglądała pięknie. Holly jest tylko moją przyjaciółką, ale zawsze mnie bardzo podnieca. Jest seksowna. Położyłem się obok niej i pocałowałem ją w ramie.

- Justin ?

- Hm?

- Przytulisz mnie? Zimno mi.

Przykryłem ją moją bluzą i przytuliłem od tyłu. Złapała mnie za rękę. Nawet gdybym chciał zrobić dalszy krok w znajomości z Holly to nie mogę, ponieważ ona już kogoś kocha. Mnie też kocha ale jak przyjaciela.

- Kochasz mnie prawda? - spytałem

Odwróciła się przodem do mnie.

- Misiu, nie zadawaj głupich pytań. Jesteś moim jedynym i najlepszym przyjacielem. Jesteś dla mnie wszystkim. Dzięki tobie mam ochotę rano wstawać z łóżka. Pokazujesz mi że warto żyć.

- Ja ciebie też kocham Holly - pocałowałem ją w czoło

Nagle poczułem wibrację mojego telefonu. Może Mad mnie szuka? A może to Rose? Bez zawahania wyjąłem telefon.

          
       OD: Rose
        Justin, mógłbyś do mnie wpaść?

        Do: Rose
          Coś się stało ?

       Od: Rose
         Smutno mi, skończyło mi się kakao i tęsknie za tobą.

       Do: Rose
        Będę za 15 minut. Wezmę kakao, ciepły kocyk i jakiś fajny film.

________________________________________________________________________

 Jak wam się podoba rozdział? Mam nadzieję że nie nudny :)
Dzięki za wszystkie wyświetlenia i komentarze.
Nadal liczę na jak największą liczbę komentarzy.
Piszcie chociaż "czytam" chce wiedzieć ilu mam czytelników.
O wiele lepiej się pisze, wiedząc że ktoś to czyta ♥
Następny pewnie w sobotę lub niedzielę zależy ile mam nauki.


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 22 września 2013

#16 "Roże czy Tulipany?"

 *21 grudnia 2012*

  - Justin, przepraszam...

- O co chodzi Mad ?

- Ja znam twoją OLLG, wiedziałam że, będzie na arenie i wybrałam ją.

- Nic nie rozumiem.

- Pytałam się ciebie czy mogę dziś wyjątkowo wybrać twoją OLLG, ponieważ chciałam by ona nią została.
Rose jest twoją fanką i ma dziś urodziny, chciałam zrobić dla niej prezent.

- Kim jest dla ciebie Rose?

- To jest ktoś dla mnie ważny.

- Więc dlaczego nie poznałaś jej wcześniej ze mną ? Dlaczego jej nie znam ?

- Nie wiem. Przepraszam.

Przytuliłem się do Madeline. Nic nie rozumiałem z tego co się stało. Ale wiem że, muszę zadzwonić do Rose.

- Dasz mi jej numer ? Proszę !

Siostra podała mi jej numer i poszła do innego przedziału w tourbusie razem z Alexem. Zostałem sam z numerem telefonu słodkiej Rose. Nadal nie wiem o co chodzi Mad, albo dlaczego dziewczyna nie dała mi swojego tt. Postanowiłem wysłać sms.

            Do: Rose
             Cześć, Rose! Tu Justin. Madeline dała mi twój numer. Podobał ci się koncert ?

Po 10 minutach otrzymałem odpowiedz. Zerknąłem na swojego iphone'a.

           Od: Rose
            Cześć, Justin. Tak, koncert był cudowny. Dziękuje Ci za wszystko.

          Do: Rose
           Chciałabyś się jutro ze mną spotkać ?

           Od: Rose
              Jasne, to może o 13 w KFC ?

           Do: Rose
           Do zobaczenia jutro ♥ 

Byłem bardzo podekscytowany spotkaniem z Rose. Wysiadłem z tourbusa. Porobiłem sobie kilka zdjęć z fanami i poszedłem na górę. Pójdę się wykąpać i idę spać. Jestem zmęczony. Za dużo emocji na jeden dzień.
Po krótkim prysznicu, ubrałem się w piżamę i wskoczyłem pod kołdrę. Postanowiłem wejść na twittera i poszukać mojej ollg. Wstawiłem jej zdjęcie z sceny. Jakaś dziewczyna podała jej nick. Przynajmniej wydaje mi się że to ona. Dałem jej follow i odłożyłem telefon na półkę obok. " Cholera! Zapomniałem!"
Chwyciłem jeszcze raz iphone'a, wchodząc w galerie włączyłem zdjęcie mojej najcudowniejszej Lucy.
"Tęsknie za tobą skarbie" , ucałowałem ekran i usnąłem.

-----------------------------------------------------------------------------------
*22 grudnia 2012*

"Co raz bliżej święta, coraz bliżej święta" śpiewałem sobie rankiem pod prysznicem.

- Justin cicho bądź ! - krzyczała Madeline zza ściany

Gdyby nie to że się śpieszę, specjalnie zacząłbym jeszcze jej głośniej śpiewać. Przygotowałem się do wyjścia. Podszedłem do lustra. Zrobiłem sobie zdjęcie i wstawiłem na instagrama "Wielki dzień" podpisałem tak zdjęcie. Zszedłem na dół, do stołówki po śniadanie. Dzisiaj były płatki. Po zjedzeniu, wyszedłem z ochroną na zewnątrz.

- Poczekajcie, pójdę kupić bukiet kwiatów dla Rose - powiedziałem do ochroniarzy - Lepsze róże czy tulipany ? - spytałem fanek stojących obok

Odpowiedziały że róże, no i w sumie dobry wybór. Pasuje jej do imienia. Chwyciłem kilka róż, owiniętych białą wstążką. Podałem pieniądze sprzedawcy i wskoczyłem do samochodu.

Zbliżała się godzina 13. Oby Rose nie musiała na mnie długo czekać. Stałem już pod KFC. Ochroniarze zablokowali drzwi, żeby nikt nie wchodził oprócz Rose. Jeszcze jej nie było. Ale cóż jeszcze 10 minut do 13.


Czekam już 30 minut. "Wystawiła mnie?" Może są korki. Chyba miałem racje. Po kilku minutach wbiegła do pomieszczenia.


- Justin, bardzo cie przepraszam. Ale korki i ci wszyscy paparazzi, nie miałam jak przejść. Prawie mnie zgnietli. Przepraszam. - mówiła zdyszana

- Spokojnie, nic się nie stało - uściskałem ją

- Co zamawiamy ?

- Ja to już jadłem śniadanie, a ty co chcesz?

- Oh, ja też już jadłam

- Zapomniałem, to dla ciebie - wstałem i podałem jej róże

- Jejku, Justin dziękuje ci bardzo. To słodkie ! Pięknie pachną.

Odłożyła je na stoliku obok. Wpatrywała się w moje oczy.

Rozmawialiśmy przez 2 godziny. Rose jest naprawdę wspaniałą osobą. Mamy tyle wspólnego. Cieszę się że, Madeline wybrała ją na moją ollg. Niestety o 15:30 musiałem już jechać do hotelu. Alex i Madeline chcieli bym wieczorem z nimi poszedł do jakiegoś klubu czy gdzieś. Nie wiem. Umówiłem już się na kolejne spotkanie z Rose. W drodze do domu, wszedłem na facebooka i twittera. Wszędzie znajdowały się już zdjęcia moje z tajemniczą dziewczyną. Mam nadzieje że, moje Beliebers nie będą złe.


Cały czas myślę o Rose. Ona jest taka piękna, mądra, urocza. Mam motylki w brzuchu.

___________________________________________________________________

Jak wam się podoba rozdział ? Ten chyba trochę krótki, ale pisałam go na szybko, bo muszę się  nauczyć religii(ugh). Justin zauroczył się Rose!
Dziękuje za wszystkie wyświetlenia i komentarze.
Tylko smutno mi że, kiedyś było ponad 20 komentarzy a teraz ledwo 10. Mam nadzieję, że teraz się postaracie. Naprawdę, o wiele lepiej się pisze wiedząc że ktoś to czyta.
Jeśli nie chce wam się pisać długich komentarzy( mile widziane są długie komentarze, lubię czytać co myślicie o rozdziale) to napiszcie chociaż krótki komentarz albo chociaż napiszcie "czytam" :)


CZYTASZ= KOMENTUJESZ


sobota, 14 września 2013

#15 "Piękna,delikatna..."

* 20 grudnia, 2012 rok *

Justin's POV


   Minęły 3 miesiące, 3 cholerne miesiące nie widziałem Lucy. Dzień w dzień o niej myślę. Przez 1 miesiąc nie potrafiłem normalnie funkcjonować, na szczęście miałem wtedy urlop i nie koncertowałem. Każdego ranka i każdego wieczora patrze na TO zdjęcie. Ale postanowiłem się ogarnąć i żyć dalej. Jutro mam koncert w NY. Zostaje tam na około tydzień.


  - Justin, wstawaj i idź do sklepu bo nie ma mąki! - oderwałem się od ekranu mojego iphone'a

- A Alex nie może iść ? - wymamrotałem

- Justin, Alex i ja nie będziemy wszystkiego za ciebie robić - Madeline powiedziała srogim głosem

- A paparazzi ?

- Jest rano i na razie nikt nie stoi pod naszym domem.

- Tak teraz ich nie ma ale za 5 minut nie będę miał jak wyjść z domu

- Wyjdziesz tylnymi drzwiami, nikt cie nie zauważy i przestań się lenić !

 
  Madeline chyba nie ma dziś humoru, nie chciałem jej bardziej denerwować, więc tylko wyprosiłem ją z pokoju i poszedłem do łazienki się umyć. Wróciłem do pokoju ubrałem się , założyłem buty, chwyciłem iphone i zszedłem na dół.

- Po co ci mąka ? - powiedziałem do Alex'a który jak zawsze paradował po naszej kuchni w samych spodniach i fartuszku

- Robię twoje ulubione naleśniki

Jedno z moich ulubionych dań to naleśniki a szczególnie te które są wykonane przez Alex'a. Mógłby zostań kucharzem, a nie modelem. Podekscytowany wyszedłem tylnymi drzwiami na podwórko, po kilku minutach drogi znalazłem się w sklepie. Kupiłem potrzebne rzeczy i próbowałem wyjść z sklepu. Nie było to takie proste bo jakaś dziewczyna ujrzała mnie przez okno i napisała o tym na twitterze. " Oh, Madeline myliłaś się" pomyślałem. Zwróciłem się do sprzedawczyni o pomoc. Okazało się że ta przemiła pani jest moją fanką. Bardzo chętnie mi pomogła. Jej mąż zawiózł mnie swoim samochodem pod moją rezydencję.

- Co tak długo ?

- Paparazzi - spojrzałem złowrogo na Madeline

Ona tylko się uśmiechnęła, wzięła ode mnie reklamówkę z mąką, mlekiem etc. i podała ją Alex'owi.

- Pójdę już na górę - poinformowałem ich

- Dobrze kochanie, ale Justin nie leń się przez cały dzień - uśmiechnęła się Madeline

 Pocałowałem ją w policzek i pobiegłem na górę do pokoju. Ustałem w oknie, zauważyłem na przeciwko moją prawdopodobnie nową sąsiadkę. Uśmiechnąłem się i pomachałem jej. Ona uśmiechnęła się lecz po chwili schowała się. " Jestem taki straszny ? " .

Położyłem się na łóżku i wyjąłem iphone'a z kieszeni. Wchodzę na twittera a tam jak zawsze milion tweetów typu " i love you Justin, follow me". Bardzo bym chciał dać wszystkim moim fanom follow, lecz niestety to jest niemożliwe. Postanowiłem po odpisywać niektórym dopóki naleśniki nie będą gotowe.

Minęło 30 minut, zszedłem na dół na mojego ulubione śniadanko.


----------------------------------------------------------------------
*Wieczór*
Umyłem się i zaraz idę spać. Dzisiaj się jednak nie nudziłem, po zjedzeniu wspaniałego śniadania, Madeline, Alex i ja poszliśmy na kręgle, porobiłem sobie zdjęcia z fanami i zjadłem na kolacje tosty. Idę już spać gdyż za kilka godzin wylatujemy do NY. Cieszę się że, Alex i Madeline podróżują ze mną. Niestety moi rodzice nie mogą być ze mną fizycznie, ale wiem że sercem są przy mnie cały czas. Spojrzałem jeszcze raz na zdjęcie Lucy,pocałowałem ekran i poszedłem spać.

---------------------------------------------------------------------

*21 grudnia 2012r*

O 4 nad ranem obudził mnie budzik. Przygotowałem walizki i razem z Alex'em znieśliśmy je na dół. Czekała mnie godzina jazdy na lotnisko i  kilka godzin samolotem.

---------------------------------------------------------------------
* Południe *

Yeah, nareszcie jesteśmy w NY. Jest to jedno z moich ulubionych miejsc. Nie mogę się doczekać dzisiejszego spotkania z fanami. Jako że nie mam tu jeszcze swojego domu, musiałem wynająć mieszkanie w hotelu. Wyszedłem z Tourbus'a i zacząłem witać się z fanami. Mój team jednak kazał mi iść na górę by przygotować się do koncertu. Rozdałem kilka biletów na dzisiejsze show i ruszyłem do windy. Do koncertu zostało około 7 godzin. Postanowiłem przespać się przez 2. Po drzemce, ruszyłem z moją rodzinką do Areny. To  niesamowity widok widzieć tylu moich fanów 5 godzin przed koncertem. Przez następne 2 godziny miałem próby.

- Justin, mogę dziś ja szukać w tłumie twojej OLLG ? - wtuliła się we mnie moja słodka Madeline

- Oh, oczywiście.

- Yeah ! Poszukam dla ciebie jakiejś pięknej Belieber.

- Moje wszystkie Beliebers są piękne

Wybrałem się do moich stylistek.

Za godzinę zacznie się koncert, arena zaczyna się wypełniać, już mam motylki w brzuchu. Spotkam się z moimi fankami. Za każdym razem się stresuje, boje się że nie spodoba im się występ, że je zawiodę.

- Bieber, już! - krzyknął Alex

- Co?

I nagle znalazłem się na scenie.

--------------------------------------------------------------------------

Za chwilę będzie koniec koncertu. Madeline jeszcze nie wybrała mojej OLLG. Nie wiedziałem co mam zrobić, więc z stresu zapomniałem słów mojej piosenki. Zakręciło mi się w głowie.

" Wszyscy będą się ze mnie śmiać! " takie zdanie przechodziło mi przez myśli

Nikt się nie śmieje, lecz wszyscy śpiewają piosenkę za mnie. To dodało mi otuchy i zacząłem śpiewać dalej.

Na szczęście, siostra wybrała już OLLG. Zaczęła się piosenka. Na scenie pojawiła się piękna, delikatna, ubrana na fioletowo dziewczyna.

- Jak ci na imię, kochanie ?

-  Rose - odpowiedziała

Była naprawdę prześliczna. Obdarowałem ją wiankiem. A ona zaczęła szlochać. Przytuliłem ją a ona złapała mnie mocno za rękę. Jak na taką kruszynkę miała przeraźliwie dużo siły. Pogłaskałem ją po policzku, kciukiem wycierając łzę. Patrzyłem się w jej oczy jak zaczarowany. Piosenka dobiegła końca. Uściskała mnie i pocałowała w policzek. Pobiegliśmy razem za kulisy. Poprosiłem ją o jej nazwę na tt, ale ona tylko powiedziała "Dziękuje" i poszła.

-----------------------------------------------------------------------

Koncert już się skończył, jedziemy do Hotelu. "Rose, Rose, Rose". Nie mogłem zapomnieć o jej cudownych włosach, oczach, ustach, figurze. Popatrzyłem na Madeline z uśmiechem.

- Co tam Justin ? Podobała ci się OLLG?

- Nawet nie wiesz jak bardzo... - posmutniałem

- O co chodzi?

- Nie mam do niej żadnego kontaktu.

- Ty nie masz, a ja mam.

- Co ?! - podekscytowany wstałem i podbiegłem do Madeline

______________________________________________________________________

I jak wam się podoba rozdział ? Starałam się żeby był długi, ale chyba nie wyszedł za dobrze, ale to już wy oceńcie. Trochę nudny  i wgl. ale dawno nie pisałam. Co myślicie o Rose ?


                                                   CZYTASZ= KOMENTUJESZ            




piątek, 13 września 2013

Nowi bohaterowie i pare zmian

Najpierw przedstawię wam nowych bohaterów a potem krótka informacja.




Holly >>> link
Luke >>> link
Rose >>> link
Madeline >>> link
Olivia >>> link
Alex >>> link



Informacja:
Jak wiecie popsuł mi sie laptop no i jakoś ponad tydzień temu wrócił z naprawy, nie napisałam od razu nowego posta ponieważ, chciałam przestać pisać tego bloga. Ale dziś weszłam tu i jak zobaczył te 10 tyś wyświetleń to pomyślałam że wrócę tu((jejku w miesiąc jak nie dodawał rozdziałów przybyło 3 tysiące wyświetleń ♥ )) Rozdziały będą się pojawiać raz w tygodniu, najprawdopodobniej w sobotę lub niedziele, postaram się żeby były długie((wiem że takie lubicie :) )). Częściej nie dam rady, gdyż mam dużo nauki. A więc uwaga nastąpiło parę zmian, zastanawiałam się czy wypisać je wam od myślników czy opisać to z perspektywy Lucy. Jednak wam tu trochę opisze żeby było wam prościej zrozumieć.

Następne rozdziały będą pisane z datą, która jest w opowiadaniu oraz od następnego rozdziału wydarzenia dzieją się 3 miesiące od momentu gdy Justin chciał porozmawiać z Lucy. Opisze wam teraz co się mniej więcej stało przez te 3 miesiące.


  Lucy i Justin wyjaśnili sobie wszystko, lecz doszli do wniosku że, nie będą razem. Justin tego nie chciał gdyż kocha Lucy a akcja z Holly była tylko udawaniem. Gdy Lucy zobaczyła po raz pierwszy Justina i Holly to nie było naprawdę, Justin dostał list od tajemniczego mężczyzny z pogróżkami, że jeśli nie przestanie spotykać się z Lucy on powie na policji i zabójstwie Charlie'ego. Justin nie chciał ryzykować swojego życia i kariery więc, wynajął Holly, która jest aktorką by zagrała jego dziewczynę przed Lucy, nie chciał żeby Lucy się do niego zbliżała. Myślicie że, zachował się jak dupek, bo kariera jest dla niego ważniejsza, no ale on pracował na to długo, to jego marzenie a najważniejsze nie chce zawieść swoich Beliebers. Justin nie mógł tego znieść gdy widział jak Lucy flirtuje z jego przyjacielem i musiał jej o wszystkim powiedzieć, ona zrozumiała to i żeby nie psuć mu kariery postanowiła o nim zapomnieć, lecz nie było by to proste gdyby chodziła by z nim do szkoły, dlatego Lucy z swoją przyjaciółką Julie(( Julie jest w ciąży z Maksem, lecz nie chce mu o tym mówić i nie chce z nim być, nie chce żeby jej dziecko miało ojca w więzieniu)) wyprowadzają się do Londynu(( tak gdzie mieszkały na początku)) i zamieszkują u babci Julie, która będzie pomagała wychowywać synka/córkę swojej wnuczki. Mama Lucy wyprowadza się od swojej mamy i zamieszkuje z swoim nowych mężczyzną z którym stara się o dziecko. Carolyn postanowiła poczekać na swoją miłość i często odwiedza Maksa w więzieniu.Holly zostaje najlepszą przyjaciółką Justina, ale nie łączy ich nic po za pracą i przyjaźnią. Lucy przestaje być w tym momencie główną bohaterką i w najbliższych rozdziałach jej nie będzie. Główną bohaterką zostaje Rose, która chce skraść serce Justina Biebera, ale czy robi to dla jego sławy ? Czy dla jego charakteru ? Madeline to starsza siostra Justina. Alex jest narzeczonym Madeline.
Olivia to dziewczyna która jest sąsiadką Justina, jest dziwna, nikt jej nie lubi, ubiera się inaczej niż inni. Czy namiesza w życiu Justina ?

* Napiszcie mi w komentarzach, czy podoba wam się blog po lekkiej zmianie, czy chcecie dalej czytać moje wypociny, czy rozumiecie to o czym napisałam powyżej, czy podobają wam się nowi bohaterowie oraz czy chcecie by następny rozdział ukazał się w sobotę w niedziele czy za tydzień. No cóż musicie ogarnąć zmiany w blogu, a nie wiem czy to będzie takie proste :) *


niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 14

Julie nie przejęła się mną ale nie potrzebowałam tego. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu i wypłakać się w poduszkę. Minęło 20 minut i znalazłam się w swoim pokoju. Chwyciłam poduszkę, popatrzyłam na nią i rzuciłam, zrzucając przy tym kubek z napisem " I love Justin Bieber " . Na poduszce było zdjęcie tego drania. Nienawidziłam go. Położyłam się na łóżku, próbowałam zasnąć ale to nie było takie proste.

*Rano*
Całą noc spędziłam na płakaniu, nie zasnęłam nawet na chwilę, jestem zmęczona ale nie mogę iść spać bo muszę szykować się do szkoły. Nagle usłyszałam jak Julie biegła do łazienki. Znów wymiotowała. Tak, tak to coś nie świeżego. Ale nikogo nie obchodzi nasze życie. Wujek pracuje cały czas, mama chodzi sobie na randki, myśli że nadal ma 18 lat i nie ma dziecka a babcia to jedyna osoba której chociaż trochę na nas zależy, ale to nie zastąpi nam rodziców. Nasze życie nie ma sensu. Po co mam chodzić do tej szkoły, po co mam żyć ? Wszystko nie ma sensu. Mam dość ! Chwyciłam temperówkę i nożyczki i zrobiłam TO . Przejechałam żyletką po swoim nadgarstku. W tym momencie byłam bardzo słaba. Zrobiłam sobie jeszcze kilka dość głębokich ran.Zaczęła lecieć krew. Kilka kropli spadło na podłogę. Pobiegłam do łazienki po apteczkę i owinęłam rękę bandażem, założyłam bluzę z kapturem, jeansy i trampki. Lekko się umalowałam, żebym nie wyglądała tak okropnie. Wzięłam plecak i zeszłam na dół, gdzie czekała na mnie Julie i babcia z śniadaniem. Sztucznie się uśmiechnęłam i odmówiłam jedzenia.

- Babciu, muszę już iść do szkoły.

- Kochanie, śniadanie to najważniejszy posiłek dnia.

- Dobrze, kupie sobie coś w sklepiku obok szkoły.

Wyszłam z domu.

- Jak ty w ogóle wyglądasz ? Ty nie lubisz chodzić z bluzach.

- Nie lubiłam ale już lubię.

Przewróciłam oczami i poszłam na przystanek zostawiając Jul w tyle. Nie miałam ochoty by z kimś rozmawiać. Po chwili przyjechał autobus. Usiadłam gdzieś na końcu. Po wyjściu z pojazdu ujrzałam Biebera, stał przy swoim samochodzie na parkingu. Zastanawiałam się czy podejść i wszystko wyjaśnić czy może czekać aż sam mnie przeprosi, a może on nie chce mnie przepraszać. Przeszłam obok niego, kątem oka zauważyłam w jego samochodzie tą dziewczynę z którą się wtedy całował. Nie zaczęłam płakać, obiecałam sobie że, będę silna. Podeszłam do jego przyjaciela, który był jednocześnie moim kolegą. Przybiłam z nim żółwika, oparłam się o samochód.

- Co dzisiaj robisz ? - spytałam się Luke'a

- Nic ciekawego a co ?

- Przyszedł byś dzisiaj do mnie a potem byśmy gdzieś razem się przeszli ?

- Lucy, nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo chciałem to kiedyś usłyszeć - uśmiechnął się łobuzersko

Przygryzłam wargę. Może trochę chciałam żeby Justin poczuł się zazdrosny, bo w głębi duszy nadal bardzo go kocham, przecież jestem Belieber i obiecałam że, zostanę z nim na zawsze. Luke jest bardzo przystojny, może zastąpi mi Biebera. Przytuliłam się do kolegi. Zerkałam cały czas na Justina. Patrzył się na nas, ale z obojętnością, po chwili z auta wyszła dziewczyna i pocałowała Biebera. Teraz mogłam jej się bardziej przyjrzeć. Miała piękne ciemne włosy. Była szczupła i miała wspaniałe brązowe oczy. Ughh, nie dziwie się mu że woli ją ode mnie. Gdy ona dotykała go, czułam się cholernie zazdrosna ale nie dawałam tego po sobie poznać.

- Luke, pogadamy potem, muszę z tobą coś załatwić ale najpierw idę z Holly na chwile do łazienki - Justin mówiąc to oblizał usta

Przyciągnął czarnowłosą dziewczynę do siebie i po chwili zniknęli z pola mojego widzenia. Luke i ja równiez weszliśmy do szkoły, chłopak odprowadził mnie pod klasę. Dzień jak każdy, jak zwykle szybko minęły mi wszystkie lekcje. Gdy wychodziłam z szkoły, podszedł do mnie Justin.

- Musimy porozmawiać !

__________________________________________________________________________________
Przy ostatnim rozdziale dziękowałam za prawie 5 tyś wyświetleń, a teraz już za prawie 7. Aww jesteście niemożliwi ♥ Przepraszam że, tak długo musieliście czekać na ten rozdział, ale nie miałam weny, w sumie dziś też nie, no ale sami oceńcie. Podoba się rozdział ? W następnej notce pokaże wam jak wyglądają nowe postacie Holly, Luke i inni :)


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

wtorek, 23 lipca 2013

Informacja!

UWAGA!
Od 24 lipca do prawdopodobnie 29 wyjeżdżam nad morze. Więc post ukaże sie dopiero w następnym tygodniu.

Kocham was :*

niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 13



- Julie wszystko ok ? - spytałam zmartwiona

Ona przeniosła swoje spojrzenie na mnie. Próbowała mi pokazać swoją obojętność, lecz ja widziałam w jej oczach szok .

- Jest ok.

Nie było dobrze. Wiem to jako jej przyjaciółka. Usiadłam obok niej na podłodze i położyłam rękę na jej udzie.

- Pewnie zjadłam coś nie świeżego - zapewniała

- A może jesteś w cią- ? - nie dała mi dokończyć

- Nie jestem w żadnej cholernej ciąży! Uspokój się!

- Spokojnie, ja tylko sugeruję...

Odwróciła wzrok. Po chwili wstała.

- Idziemy na imprezę !

Zdziwiona siedziałam na środku pokoju, spoglądając na przyjaciółkę.

- Nie siedź tak, tylko idź się ubierać - powiedziała

- Ale ja nie chce nigdzie iść

- Idziemy na imprezę, no chyba że, wolisz żebym sama zaszalała

Wiedziałam że, jeśli pójdzie sama coś jej się stanie, albo wróci za tydzień. No cóż poszłam do pokoju się ubrać. Minęła godzina i byłyśmy gotowe. Ubrałam TO, a Julie TO .

- Co ja mam tam robić ? - spytałam

- Pić, tańczyć, flirtować, bawić się ?

- Mam chłopaka ?

- Po pierwsze to on nie spytał się ciebie o chodzenie, a po drugie może iść z nami.

Przewróciłam oczami. Zadzwoniłam do Justina. Po 10 minutach był pod naszym domem. Wsiadłyśmy do samochodu.

- Cześć, skarbie - pocałowałam go w policzek

Pojechaliśmy do klubu. Zobaczyłam blask świateł, nie to nie były światła tylko flesz, to byli paparazzi.

- Nowi ...

- Co?

- Nowi są w tym mieście, bo z Kanadyjskimi paparazzi umówiłem się że, jednego dnia w tygodniu robią mi zdjęć ile chcą, a w resztę dni nie robią mi zdjęć. Zaraz ochrona się nimi zajmie.

Wyszliśmy z auta. Justin poszedł porozmawiać z ochroną i za chwilę paparazzi zniknęli. Weszłyśmy do budynku. Julie od razu poszła na parkiet. Usiadłam z Justinem przy barze.  Zamówił nam jakieś drinki. . Położyłam rękę na jego kolanie.

- Zatańczymy?- spytał

- Nie mam humoru, martwię się o Jul

Złapał mnie za podbródek i podniósł go, patrzyłam mu teraz prosto w oczy.

- Przestań o niej myśleć, zabawmy się - podał mi kolejnego drinka

Wypiłam jeszcze kilka drinków i poszliśmy na drugą stronę klubu, usiedliśmy na kanapach. Justin popatrzył na mnie i oblizał górną wargę. To było tak cholernie podniecające. Pocałowałam go w usta. On złapał mnie i przekręcił, że teraz siedziałam na nim okrakiem. Składałam pocałunki na jego szyi. Zachrypniętym głosem powtarzał moje imię. Położył ręce na moich biodrach i kołysał nimi. Zaczęłam całować go w usta. Coraz szybciej mną kołysał. Jego ręce przeniosły się wyżej, zaczął dotykać moich piersi. Byłam u szczytu podniecenia.

- J-Justin stop!- mówiłam w jego usta

- Wiem, że tego chcesz.

Przerwałam pocałunek.

- To publiczne miejsce.

- Obok jest wolny pokój, przejdziemy się ?

Nie chciałam tego robić, a może chciałam. Justin wyglądał tak seksownie. Przeszłam  przez próg pokoju. Rzuciłam Justina na łóżko. Ściągnęłam z niego bluzkę, całowała go po jego umięśnionym brzuchu. Bieber złapał mnie za tyłek i przeciągnął wyżej. Patrzyłam mu w jego piękne brązowe oczy. Ciągnęłam go za końcówki włosów. Przygryzł wargę i chwycił mocniej moje pośladki. Jęknęłam głośno.

- B-Bieber

- Nie bój się!

Pocałowałam go. Przekręcił mnie ,teraz to on leżał na mnie. Całował mnie w udo. Było to dziwne, ale cholernie podniecające. Zerwał ze mnie sukienkę, zdjął swoje spodnie. Czułam jego ciepłe ręce wszędzie. Pocałował mnie w brzuch, załaskotało mnie to i zaczęłam chichotać. Oddychałam coraz ciężej, było coraz cieplej. Jego dłonie znalazły się pode mną, odpiął mi stanik i rzucił za siebie. Dotykał moich piersi, jęknęłam. Przekręciłam się, leżałam na nim.Złapałam go za jego męskość przez bokserki ,zaczął sapać i jęczeć.  Leżąc na nim, kołysałam się. Po kilku minutach, Bieber leżał na mnie nago. Całował mnie namiętnie w usta. Nasze języki złączyły się. Nagle poczułam go w sobie. Na początku był bardzo delikatny i wolny, a później ostro przyśpieszył. Sapałam, krzyczałam jego imię, zaciskałam pięści, jęczałam. Podobało mu się to, zwłaszcza wtedy gdy krzyczałam jego imię. Moje jęki były bardzo głośne, dziwię się że, nikt tu nie przyszedł. W końcu oboje doszliśmy. Przeżyłam właśnie swój pierwszy raz.Mój pierwszy raz przeżyłam... z Justinem Bieberem. Nie wierze. Byłam taka zmęczona. Justin bawił się moimi włosami. Położyłam głowę na jego klacie.

- Bieber, Bieber, Bieber... - mówiłam mu szeptem do ucha

- Kocham cię - powiedział patrząc mi w oczy    

- Ja ciebie też - przytuliłam się do niego mocniej

Wstałam, wzięłam swoje rzeczy  i wybiegłam do łazienki się ubrać.

- Muszę iść poszukać Julie i za chwilę jedziemy.

- Gdzie ty chcesz jechać?

- Do domu ?

- Kochanie, zostań tu ze mną

Złapał mnie za nogę.

- J-Justin puść!

Wyszłam z pokoju. Jak ja mam ją znaleźć? Przechodziłam przez środek parkietu i nagle jakiś facet złapał mnie za rękę, popatrzyłam mu w oczy. Byłam zszokowana i przerażona. Po chwili chłopak uciekł. Nie myślałam teraz o tym, pobiegłam szukać Julie. W końcu ją znalazłam, całowała się z jakimś murzynem.

- Julie, musimy iść !

- Ja-Ja  jeszcze zostaje!

- Nie zostaniesz tu sama!

Złapałam ją za rękę i wyprowadziłam z budynku.

- Gdzie Justin ? - spytała

- Zaraz po niego pójdę, a ty czekaj tu na taxi.

Poszłam do pokoju w którym byliśmy, miałam nadzieje że, tam ciągle jest, i był tam...ale, nie był sam. Ujrzałam go na łóżku całującego się z jakąś czarnowłosą dziwką ! Łza spłynęła mi po policzku.

- JUSTIN! - zaczęłam krzyczeć i szlochać

- Lu, kochanie to nie tak jak myślisz. Ona wpadła tu do pokoju i rzuciła się na mnie.

Wybiegłam zapłakana, nie chciałam go teraz słuchać, nie miałam ochoty. Nie chce go znać. Najpierw mówi że, mnie kocha i  to co zrobiliśmy w tym pokoju, a teraz całuje się tam z jakąś dziwką. Wykorzystał mnie. On chciał mnie tylko "zaliczyć" , nie kochał mnie naprawdę. Po co chciałby być ze mną? Z zwykłą dziewczyną. Przecież to Justin Bieber, on może mieć każdą, jest sławny i bogaty. A ja głupia wierzyłam że mnie kocha. Wyszłam z budynku, taksówka już czekała. Wsiadłam do auta i zakryłam twarz rękoma.


_________________________________________________________________________________

                                   
Przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale niektóre klawisze mi nie działają.

Biedna Lucy :(

Nowy wygląd bloga, podoba się wam? Lepszy ten czy ten wcześniejszy ?

Bardzo dziękuje wszystkim czytelnikom za prawie 5 tysięcy wyświetleń ♥



wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 12

Planuje cały dzień spędzić z moją przyjaciółką. Poszłyśmy w piżamkach na dół, włączyłam tv i zaczęłam szukać jakiegoś ciekawego filmu. Julie poszła zrobić nam płatki.

- Nie ma nic ciekawego! - krzyknęłam

- Ja zaraz coś znajdę.

Przyniosłam nam płatki. Chwyciłam łyżkę i zanurzyłam ją w misce. Przypomniały mi się wydarzenia z wczorajszej nocy, ale starałam się o tym nie myśleć. Rozkojarzona wylałam trochę mleka na podłogę.

- Ojejku!

Jul zaczęła się śmiać. Poszłam po ścierkę i wytarłam plamę.

- Znalazłaś coś ciekawego ? -spytałam

- Horror!

- Nie przepadam za takimi filmami, dobrze o tym wiesz.

Przyjaciółka przykryła nas kocykiem i uśmiechnęła się.

- Nie bój się

Minęły dwie godziny i film się skończył. Nie był taki straszny jak mi się wydawało, tylko czasami chowałam się pod kocyk. Postanowiłam z Jul pójść na lody a później do galerii handlowej. Poszłyśmy na górę, umyć się i ubrać. Weszłam pod prysznic, puściłam zimną wodę. Chwyciłam po żel. Mogłam spokojnie pomyśleć.
Wywnioskowałam że, nie będę się przejmować wczorajszym dniem, co się stało już się nie odstanie. Będziemy się starać by nikt nie wiedział że, to Justin go zabił. Najgorsze było to że, muszę żyć z świadomością że, zakopałam swojego byłego przyjaciela. Wyszłam spod prysznica, wzięłam ręcznik i owinęłam się nim. Umyłam zęby, wysuszyłam włosy i poszłam do swojego pokoju.

- Julie, teraz ty idź się umyć!

Przebiegła nago z ręcznikiem do łazienki. Wywróciłam oczami i ruszyłam w stronę szafy.

- Co by tu założyć ?

Po dłuższym zastanowieniu wybrałam TO . Minęło 15 minut i przyjaciółka wyszła ubrana w TO .

- Jak wyglądam ? - spytała

- Jak zawsze pięknie

Wzięłam portfel i wyszłyśmy z domu. Poszłyśmy do pobliskiej lodziarni. Zamówiłam lody miętowe a Julie lody o smaku mango. Dostałam sms od Justina.


               Od: Kochanie
                 Kocham cię !
                Do: Kochanie
                  Ja ciebie również :)

Uśmiechałam się do ekranu telefonu.

- Co się stało ? - spytała Jul

- Justin napisał że, mnie kocha.


- Awwww

Przyjaciółka przytuliła mnie.

- Cieszę się że, chociaż ty jesteś szczęśliwa.

- Co?

- Maks to już skończona sprawa rozstaliśmy się a Nathan jest uroczy ale okazało się że...

- Że ?

- Spałam u niego i zobaczyłam na szafce jego zdjęcie z jakąś dziewczyną i dzieckiem...


- Może to nie jego...


- Spytałam... powiedział że to jego żona i syn.

Przytuliłam Jul. Bardzo mi jej szkoda. Nie potrafi znaleźć sobie porządnego chłopaka. Miała kiedyś fajnego chłopaka, byli wspaniałą parą, idealna para. Ale później on jej powiedział że, zakochał się we mnie. Byłam zła na siebie chociaż to nie moja wina. Po tamtym związku Julie spotyka samych idiotów. Poszłyśmy do galerii. Zakupy zawsze poprawiają humor. Przeszłyśmy chyba wszystkie sklepy, bolą nas nogi ale warto bo mamy wiele toreb z zakupionymi ubraniami. Po udanych zakupach poszłyśmy na krótki spacer po parku. Porobiłyśmy sobie zdjęcia na instagrama. Był to naprawdę bardzo fajny dzień, o takim marzyłam od dłuższego czasu. Brakowało mi mojej przyjaciółki. Oddaliśmy się od siebie, na szczęście naprawiłam to. Wracając do domu słuchałyśmy sobie  naszych ulubionych piosenek i tańczyłyśmy na chodniku. Zmęczone ale szczęśliwe wróciłyśmy do domu. Usiadłyśmy na kanapie w salonie, przykryłyśmy się kocem. Babcia zrobiła nam kakao.

- Dziękuje babciu - powiedziałyśmy obie

- Nie ma za co - ucałowała nas obie w czółko

Oglądałyśmy w tv stacje muzyczną, nagle puścili mi mojego idola. Obie zaczęłyśmy śpiewać i tańczyć na sofie. Poszłyśmy na górę, umyć się i przebrać w piżamy. Potem oglądałyśmy ubrani które, kupiłyśmy. Bardzo udane zakupy. Po chwili Julie pobiegła do łazienki. Nie wiedziałam o co chodzi, więc zmartwiona pobiegłam za nią. Zobaczyłam ją jak wymiotowała. Przemyła usta wodą.

- Co się stało?

- Nie wiem, nagle poczułam coś w brzuchu i zrobiło mi się nie dobrze...

_________________________________________________________________________________

Miałam przestać pisać tego bloga i byłam już tego pewna ale gdy zobaczyłam te miłe komentarze oraz po rozmowie z przyjaciółką zdecydowałam że, będę dalej prowadzić tego bloga. Nie wiem czy to dobra decyzja, okaże się.
Ten rozdział dedykuje mojej kochanej @BieberMyBigGod ♥Bardzo dziękuje za te miłe komentarze :)
Chyba nie potrafię napisać długiego rozdziału, mam nadzieję że, to wam nie przeszkadza. Już nie długo nowy wygląd bloga i zwiastun.

Gdyby ktoś potrzebował zwiastuna zapraszam tu - http://zwiastunowa-garderoba.blogspot.com/
Oraz zapraszam na wspaniałego bloga - http://gay-or-not.blogspot.com/

poniedziałek, 15 lipca 2013

Przepraszam!

Postanowiłam przerwać lub zakończyć pisanie tego bloga. Rozdziały są coraz krótsze i coraz gorsze. Po prostu moim zdaniem to nie ma sensu. Nie powinnam pisać bloga. Nie potrafie pisać. Chociaż jak na mój pierwszy blog to nie jest tak źle. Gdy czytam inne blogi uświadamiam sobie jak bardzo nie posiadam talentu. Może zatęsknie za pisaniem tego bloga albo zaczne innego bloga, jeszcz nie wiem. Przepraszam!

Rozdział 11

Justin's POV
Charlie i Rose wyjechali na tydzień, nikt nam nie będzie przeszkadzał, całe dnie spędzone razem. Usłyszałem dzwonek i pobiegłem do klasy. Zająłem swoje miejsce. Odwróciłem wzrok w stronę Lucy, ujrzałem jej cudowne niebieskie oczy. Kocham jej oczy! Kocham ją całą ale oczy ma niesamowite. Wpatrywanie się w moją ukochaną przerwał mi liścik rzucony na moją ławkę. Przeczytałem.

- Kurwa ! - krzyknąłem w duchu

Zgniotłem liścik i włożyłem do kieszeni.

Skończyła się lekcja, wyszedłem z klasy a za mną szła Lucy.

- Czemu masz taką minę ? - spytała

- To nic takiego..

- Ale chce wiedzieć.

- Obiecuje że, ci powiem ale muszę iść coś załatwić!

- Znowu ?

- Przyjdziesz dziś do mnie po szkole ?

- Oczywiście

Ucałowała mnie w policzek i poszła do koleżanek. Ja natomiast zacząłem szukać tego gówniarza. Nigdzie go ni było, więc poszedłem do Rose.

- Masz go przekonać, żeby z tobą pojechał !

- Próbowałam!

- Nie dostaniesz pieniędzy!

- Obiecałeś mi

- Tak, ale jak go weźmiesz ze sobą !

- To daj mi chociaż 10 tysięcy skarbie - pogłaskała mnie po policzku

Odepchnąłem ją i poszedłem. Nareszcie go znalazłem! Wyprowadziłem go ze szkoły poszliśmy za budynek , już sobie z nim pogadam! Jak mógł napisać mi takie coś?!

Lucy's POV
Justin się dziwnie dziś zachowuje, martwię się o niego. Ciągle coś musi załatwić, co on planuje ?
Zaczęła się kolejna lekcja, a go nie ma. Na pewno już do szkoły nie przyjdzie. Był na jednej lekcji i mu wystarczy. Zaczęłam rysować w zeszycie. Nic specjalnego się dzisiaj w szkole nie działo. Po kilku lekcjach zwolnili nas do domu bo nie było nauczyciela. Wsiadłam w autobus i pojechałam do Justina. Po chwili znajdowałam się już pod jego willą.Otworzyłam drzwi, zdjęłam buty i weszłam do salonu. To co tam zobaczyłam. Nie wiedziałam co mam robić. Zacząć krzyczeć, płakać. Strach sparaliżował mnie.

- T-to jest Charlie?!-krzyknęłam

- To nie tak jak myślisz!

Widziałam zakrwawione ciało mojego kolegi, a nad nim mojego chłopaka z pistoletem w ręku, co ja miałam sobie myśleć?!

- Justin... cz-czy on żyje ?

- Chyba nie...

- Co tu się kurwa stało ?! Justin ! Dzwoń po karetkę !

Nie potrafiłam się opanować! Byłam przerażona tym wszystkim. Czy mój chłopak, mój idol, mój Justin Bieber zabił mojego kolegę ?!

- Nie ma sensu. Lucy on nie żyje!

Po moim policzku spłynęły łzy. Może był dziwny, ale nie zasługiwał na śmierć w tak młodym wieku. Przypomniało mi się kiedy go poznałam, jak mi pomógł, jak mnie zaprosił na soczek. Wybuchłam płaczem.

- J- Justin

Chłopak przytulił mnie.

- Ja nie chciałem tego zrobić!

- Ale co się stało? Opowiedz mi wszystko, proszę!

- Dobrze...

*kilka godzin temu*
Justin's POV
Przyciągnąłem go do ściany.

- Dlaczego dałeś mi ten liścik?!

- Chciałem ci uświadomić, że ty i Lucy to pomyłka. Ja ją kocham a ona kocha mnie.

Byłem bardzo wkurzony, miałem ochotę go zabić.

- Lucy cie nie kocha! Ona się ciebie boi !

- Jestem jej jedynym. Pamiętasz jak byłeś z nią na randce ? Wolała przyjść do mnie. Spać ze mną. Przytulać się ze mną a nie z tobą.

Zazdrość przemawiała przeze mnie. Gdy wyobrażałem sobie jego ręce na mojej ukochanej. Uderzyłem go.

- Może na spokojnie o tym porozmawiamy, może u ciebie ? - spytał Charlie

- Jasne - odpowiedziałem nie chętnie

Wsiedliśmy w samochód i po chwili znaleźliśmy się w moim salonie. On usiadł na sofie. Sięgnąłem z szafki pistolet. Groziłem że, strzele jeśli nie odczepi się od Lucy!

- I tak nie strzelisz. A nawet jeśli, to nie ważne. Ja nigdy nie zrezygnuje z mojej miłości. Ona jest ważniejsza niż moje życie! Nie oddam ci jej tak łatwo!

- Nie musisz mi jej oddawać, ponieważ ona już jest moja.

Pokazałem mu zdjęcie w telefonie na którym jesteśmy razem.

- Ona mnie kocha, zrozum to ! - powiedziałem

- Nie kocha cię! Ona kocha tylko twoją kasę i sławę!

- Jak może mnie nie kochać, skoro jest Belieber oraz moją dziewczyną ?

- Wmawiaj tak sobie.

- Strzele, obiecuje ci to !

Nie miałem zamiaru  go zabić, chciałem go nastraszyć, ten pistolet i tak jest pusty, nie ma w nim nabojów.
Trzymałem wycelowany w jego głowę.

- Nie boisz się ? - spytałem 

- Nie strzelisz.

- Strzele!

Zaczęliśmy się kłócić i szarpać. Nagle mój pistolet wystrzelił prosto w jego serce. Podbiegłem do niego.

- Przepraszam! Myślałem że, tam nie ma nabojów.Już dzwonie po karetkę.

- J-ja umieram. Proszę, opiekuj się nią! Nie zrań jej! Broń jej! Spraw by miała jak najlepiej, nawet z tobą!

Poleciała mi łza po policzku. Od razu ją wytarłem.

- Charlie! Nie !

Nie udało się już nic zrobić, on umarł...przeze mnie...Nagle do salonu weszła Lucy.

- Cholera! - pomyślałem
 -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

- Tak to właśnie było.

Ujrzałem rozpłakaną dziewczynę, przytuliłem ją mocno.

- Nie martw się,będzie dobrze.

Pogłaskałem ją po głowie.

- Co zrobimy z ciałem? Co powiemy jego rodzicom ? - spytała

- Rodzicom możemy dać list, że popełnił samobójstwo i strzelił sobie w serce. Ale nie bo będą moje odciski na pistolecie. To ciało spalimy, zakopiemy lub utopimy a rodzicom damy list że, wyjechał z ukochaną do innego kraju i chce tam się uczyć i mieszkać.

- To nie ma sensu !

- To co chcesz zrobić?!

- Najpierw zakopiemy jego ciało...

Lucy's POV
Czułam się okropnie, muszę zakopać ciało mojego byłego przyjaciela. Cały czas tylko płakałam, ale Justin mnie pocieszał i przytulał więc, jakoś się trzymałam.

- On bardzo cię kochał... - powiedział Justin

- Może i tak, ale bez wzajemności. Takie coś nie ma sensu...

Włożyliśmy ciało do bagażnika, pojechaliśmy do jakiegoś lasu i wgłębi niego zakopaliśmy naszego kolegę.
Cały czas się trzęsłam, była  tak cholernie przerażona. A co jeśli ktoś się dowie ? I Justin pójdzie do więzienia? Nie przeżyje tego...
Jechaliśmy samochodem, Justin odwoził mnie do domu. Patrzyłam na niego, widziałam ten strach, tą panikę.
Staliśmy przed moim domem. Pocałowałam Justina i przytuliłam się do niego.

- To będzie nasza tajemnica ...

- Oczywiście

- Nie mów nawet Julie co się stało!

- Ale to moja przyjaciółka!

- Nie mów! Proszę.

- Dobrze ...

Pocałował mnie w czółko. Wyszłam z samochodu i poszłam do domu. Pobiegłam na górę, założyłam piżamkę. Chciałam się do kogoś przytulić, ale nikogo nie było. Zapukałam do Jul. Smacznie sobie spała moja królewna. Poszłam do mamy, ale nie było jej. Pewnie nocuje u swojego nowego chłopaka. Poszłam do wujka, jego też nie było. Gdzie się wszyscy podziali?! Pobiegłam na dół do babci.

- Cześć babciu ! Mogę spać dziś z tobą ?

- Oczywiście kochanie.

Meg przytuliła mnie. I zasnęłyśmy razem.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Rano*
Wstałam wcześnie. Bolał mnie brzuch, głowa, wszystko!

- Babciu, muszę iść dziś do szkoły? Wszystko mnie boli i nie odrobiłam lekcji. Proszę babciu!

- Oczywiście skarbie, ale tylko dziś. Ok?

- Tak.

Przytuliłam się do niej.

- Gdzie Julie?

- Na górze.

Pobiegłam do jej pokoju. I skoczyłam na nią.

- Upss, spałaś - zaśmiałam się  i przytuliłam mojego skarba

- No właśnie, SPAŁAM!

- Kiciu, tęskniłam za tobą.

- Ja też.

Cmoknęłam mnie w policzek.

- Nie idę dziś do szkoły, a ty ?

- Oo, to ja też - uśmiechnęła się


Przy niej zapomniałam o wczorajszych wydarzeniach i czułam się szczęśliwa.

__________________________________________________________________________________
Chciałam żeby był długi, ale nie wyszło :( Przepraszam was bardzo za to ♥
Jak wam się podoba rozdział? Trochę smutny.
Dziękuje za poprzednie 19 KOMENTARZY
PS. Polecam wspaniałego bloga mojej przyjaciółki : http://gay-or-not.blogspot.com/
a tu macie jego zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=OMxlxAbnoqk
Zapraszam ♥

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 10

Lucy's POV
Zapowiadała się cudowna randka. Ciekawy film, popcorn(kocham popcorn) i Justin obok mnie. Lepiej nie mogło być. Nagle ktoś na tyłach zaczął hałasować. Nie przejmowałam się tym. Ktoś rzucał w nas popcornem i to już nie było takie ok. Zauważyłam że, Justin się wkurzył dlatego wtuliłam się w niego i pocałowałam go w policzek.
- Tylko w policzek ?
Zaśmiałam się. Niesamowicie się czułam w jego ramionach. To było jak spełnienie marzeń, no bo w sumie spełniam właśnie swoje marzenia. Kiedy Bieber miał mnie pocałować, poczułam wibrację z mojej torebki.
* Dzwoni Charlie*
Zignorowałam to i się rozłączyłam. Dzwonił przez kilka minut. Gdy miałam już wyłączyć telefon, dostałam sms od niego.

               Od: Charlie
                    Lucy, proszę przyjedź do mnie. Bardzo cię potrzebuję. Mam ochotę się zabić i zaraz to zrobię.

- Kurwa! - krzyknęłam w myślach - Justin, przepraszam cię bardzo, ale muszę już iść.
- Co się stało?
- Przyjaciel mnie potrzebuję, on myśli o samobójstwie. Muszę być teraz przy nim, zrozum.
- Ok, rozumiem... idź. Zadzwonię do ciebie później.
Wybiegłam z kina. Próbowałam złapać taksówkę. Zaczął padać deszcz. A dziś to miał być mój najlepszy wieczór. Byłam taka przestraszona. A co jak nie zdążę ? A co jeśli zobaczę w jego pokoju go martwego ?
Nareszcie zatrzymała się jakaś taksówka. Po 10 minutach byliśmy na miejscu.
- Dziękuje! Reszty nie trzeba! - podałam pieniądze i pobiegłam do jego domu.
*puk,puk*
Otworzyły się drzwi.
- Dzień dobry pani. Jestem przyjaciółką pani syna. Charlie jest na górze?
- Tak, tak.Zapraszam.
Wbiegłam na górę,  otworzyłam drzwi od jego pokoju.
- Uff! Nic sobie nie zrobiłeś.
Przytuliłam go.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się o ciebie martwiłam.

Charlie' s POV
Próbowałem wszystkiego, nic nie działa. Wyśle do niej sms. Ciekawe czy zostawi swojego Justinka.
Czekałem w swoim pokoju na nią. Przyszła. Otworzyły się drzwi. Przytuliła mnie.
- Zostawiła go, żeby do mnie przyjść... na pewno ona czuję do mnie to samo co ja do niej - pomyślałem
- Co się stało?- spytała
- Aa, rodzice się pokłócili, było tutaj strasznie. Tata mnie prawie pobił.
Tak, tak wymyśliłem to. Ale muszę, żeby mi współczuła. Będzie mnie przytulać i spędzać ze mną czas a nie z Bieberem.
- Och, ty mój biedaku. Współczuję ci.
 Przytuliła mnie jeszcze raz.
-Zostać tu z tobą ? A może chcesz pójść spać do mnie? Lepiej żebyś nie został tutaj sam.
- Zostańmy u mnie. Mam łóżko dla dwóch osób więc, się zmieścimy.
- Ouu.. Ja mogę spać na kanapie.
- Nie, proszę. Nie chce żebyś była daleko ode mnie. Chce ciebie mieć przy sobie.
Przytuliłem ją. Jest już tylko moja.
- No dobrze. Tylko zadzwonię do babci.
*rozmawia z babcią*
- Masz tu piżamkę mojej mamy i tam na wprost jest łazienka.
- Dziękuje.
Lucy wyszła z pokoju. Przygotowałem dla nas skromną kolację oraz pościeliłem łóżko.

Lucy's POV
Wyszłam do łazienki. On jest trochę dziwny. Ale może po prostu brakuję mu przyjaciół. Założyłam piżamkę, spięłam włosy w kitkę i poszłam do jego pokoju. Czułam się dziwnie, w nie swoim domu, w nie swoim łóżku, w nie swojej piżamie ale jakoś muszę wytrzymać.
- To kanapki dla nas - uśmiechnął się
- Dlaczego są w kształcie serca ?
- Żeby ci pokazać jak bardzo cię kocham.
Z każdą minutą było coraz dziwniej. Zjadłam kanapki. Były bardzo dobre. Weszłam pod kołdrę.
- Dobranoc kochanie - powiedział Charlie
Chłopak złapał mnie za rękę.
- Co ty robisz? - spytałam
- Trochę się boję, mogę się do ciebie przytulić?
- No nie wiem...
- Proszę, proszę, proszę!
- Ale tylko przez chwilkę...
To najgorszy wieczór w moim życiu. Jestem przy swoim przyjacielu, a czuję się jakbym była przy kimś nieznajomym. Ten wieczór ma mi chyba pokazać, że Charlie nie jest moim przyjacielem. Nie mogłam zasnąć, ale zaczęłam myśleć o Justinie i od razu poczułam się lepiej, po chwili zasnęłam.

*Rano*
Godzina 6.00. Wyślizgnęłam się z pod kołdry. Przebrałam się i wybiegłam z jego domu. Za półtorej godziny zaczynają się lekcje. Dlatego poszłam się ogarnąć do swojego domu i wziąć książki.
- Babciu, już jestem!
- Cześć, kochanie! A gdzie Julie? Nie była z tobą?
- Nie... Ona wczoraj miała iść na policję, składać zeznania.
- Jeszcze nie wróciła?
- Na pewno śpi u Nathana. To jej kolega, który miał ją tam zawieść.
- To ok, ale napisz do niej żeby poszła do szkoły.
- Babciu, to jest Julie, ona nie lubi chodzić do szkoły.
- Musi chodzić!
- Wiem, wiem.
- Ja idę się ogarnąć na górę, zrobisz mi płatki ?
- Oczywiście.
Wzięłam szybki prysznic, rozczesałam włosy i założyłam TO. Za 5 minut przyjedzie autobus. Wybiegłam z domu, nie jedząc śniadania. Na szczęście zdążyłam. Usiadłam gdzieś na przodzie. Patrzyłam za okno. Dostrzegłam na przystanku, żegnającą się parę. Byli naprawdę uroczy. Chłopak wsiadł do busa. Usiadł obok mnie. Naprawdę nienawidzę jak ktoś nie znajomy zajmuję miejsce obok mnie. Lubie siedzieć sama.
Ten chłopak był naprawdę przystojny. Nie minęło 5 minut a on zadzwonił do swojej dziewczyny że, za nią tęskni. Zazdroszczę jej chłopaka. Spojrzałam na mój telefon, by sprawdzić godzinę. Zobaczyłam że, mam 10 nieodebranych połączeń od Justina. Cholera! Autobus zatrzymał się przed szkołą. Mam jeszcze 15 minut. Wolno szłam do szkoły. Podeszłam do swojej szafki, przejrzałam się w lusterku. Ujrzałam za sobą Biebera.
- Witam, Panie Bieber.
Chłopak pocałował mnie w usta.
- Witam panią która, nie odbiera telefonu.
Uśmiechnęłam się.
- Przepraszam
- Nic się nie stało, ale martwiłem się. Chciałem ci powiedzieć że, tęsknie że, cię kocham że, brakowało mi cię ostatniej nocy.
Przygryzłam wargę i przytuliłam się do niego.
- Muszę iść coś załatwić - powiedział Kanadyjczyk
- Ok!

Justin's POV
Zakochałem się w Lucy. Jest dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu. Przypomniało mi się że, mam dziewczynę. Mam Rose i muszę z nią zerwać. Szukałem jej po całej szkole, zauważyłem ją gdzieś w kącie z jakimś chłopakiem.
- Rose! Chodź do mnie na chwile!
Dziewczyna przytuliła się do mnie i namiętnie mnie pocałowała.
- Co się stało kochanie? Albo nie mów! Bo ja mam coś dla ciebie. Mam bilety dla mnie i dla ciebie na wyjazd na tydzień do Las Vegas.
- Chcesz mnie upić i wziąć ze mną ślub? Zaśmiałem się
- Może
Przytuliła się do mnie.
- Rose, jesteś dla mnie kimś ważnym, ale nie mogę z tobą tam jechać.
- Kochanie, ok. Nie bierzemy teraz ślubu, nie martw się. Tylko zabawimy się.
- Rose..ja chce z tobą...
- Kotku wiem że chcesz ze mną jechać - przerwała mi
- CHCE Z TOBĄ ZERWAĆ! - wywaliłem to z siebie
Miała łzy w oczach ale po chwili powiedziała:
- Pff... a co mnie ty obchodzisz? Ja mogę mieć każdego i w sumie mam.
- To znaczy ?
- Idioto, zdradzałam cię od samego początku. Zdradziłam cie już chyba z każdym w szkole.
- Zdradzałaś mnie?
- Wszyscy o tym wiedzieli, a ty nie? haha biedaczek! Teraz mam tylko problem, którego wziąć na ten wyjazd...Może Charlie jest przystojny ale to taka ciota haha
- Charlie ? Proszę weź go ze sobą na tydzień!
- A co ci tak na tym zależy?
- Po prostu, nie chce go widzieć.
- Ale musisz coś dla mnie zrobić
- Co? - spytałem
- Dasz mi kilka tysięcy, bo ojciec zablokował mi kartę.
- Ile?
- Nie dużo! 50 tysięcy ?
- Niech będzie, ale dam ci jeszcze następne 50 tysięcy jeśli nie będzie on się zbliżał do mnie i do Lucy. Najlepiej jakby był twoim chłopakiem i byś miała go cały czas na oku.
- Postaram się.
- Ok

_____________________________________________________________________________
Jak wam się podoba rozdział?
Jucy ♥
Dziękuje za te 16 komentarzy pod poprzednim rozdziałem ♥
Nie wiem, czy zauważyliście ale po prawej stronie zrobiłam zakładki(bohaterowie, informowani itp.) przejrzyjcie sobie :)

czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 9

*Rano*
Lucy's POV
- O której idziesz składać zeznania ?
- O 12
- To się pośpiesz, masz tylko 15 minut.
- Wiem, Nathan mnie podwiezie
Przewróciłam oczami i poszła się na górę się ubrać. Julie ubrała się w TO, a ja w TO. Po chwili poczułam wibrację w mojej kieszeni.
       
           Od: Bieber
                Pójdziesz dziś ze mną do kina ?
            Do: Bieber
                 Może.
             Od: Bieber
              To przyjadę, po ciebie o 18.

Pobiegłam do Jul.
- Mam dziś randkę z Justinem !
- Baw się dobrze kochanie, ale uważaj na siebie. Ja już idę.
Przyjaciółka zeszła na dół.
- W co ja się ubiorę ? - mówiłam do siebie
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam na dół. Jul pewnie czegoś zapomniała. Otworzyłam drzwi.
- Charlie?
- Tak ! Zabieram cię dziś na oprowadzanie. Nie obchodzi mnie to że, masz szlaban.nh
- Ale.. ja nie mogę z tobą dzisiaj iść. Jestem zajęta.
- Czym?
- To chyba nie twoja sprawa.
Zamknęłam drzwi. Pomyślałam że to było bardzo chamskie, więc wybiegłam z domu.
- Charlie! Czekaj!
Chłopak zatrzymał się, a ja na niego wpadłam.
- Przepraszam że, tak się wobec ciebie zachowałam. Jesteś moim przyjacielem, a ja jestem dla ciebie nie miła. Wejdziesz do mnie na chwile? Zjemy sobie lody.
Podałam mu lody i usiedliśmy na huśtawce przed domem.
- To co dzisiaj robisz?
- Idę do kina.
- Pójdę z tobą!
- Charlie, ale ja idę tam z kimś.
- Z kim?
- Z kolegą.
- Aha ok. Ja już może pójdę.
- Cześć!
Poszłam na górę do garderoby.
- Nie mam co założyć!
Weszła babcia.
- Idziesz gdzieś?
- Do kina
- Sama?
- Z kolegą
Uśmiechnęła się babcia.
- Mam coś dla ciebie - powiedziała - Proszę !
Mówiąc to podała mi TO.
- Och! Babciu dziękuje !
- Nie ma za co, kochanie. Kupiłam ci na specjalną okazję.
Przytuliłam się do babci. Pobiegłam się umalować i zrobić fryzurę. Poszłam na dół zjeść płatki. Po 30 minutach pobiegłam na górę się ubrać. Była godzina 16:30. Weszłam na twittera. Niestety nie było mojej przyjaciółki więc byłam zmuszona iść na facebooka. Nic ciekawego tam nie było po za zdjęciami przystojnego chłopaka z którym idę na randkę. Justin Bieber idzie ze mną na randkę! Nie wierze! Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. To pewnie Julie. Otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazał się Kanadyjczyk, z niesamowicie pięknymi włosami. Nie mogłam się powstrzymać i dotknęłam ich.
- Co ty robisz? - spytał
- Eee.. dotykam twoich włosów...
Chłopak zaśmiał się, złapał mnie za rękę i spytał :
- Idziemy?
- Ale jest dopiero 17.
- Wiem, ale nie mogłem się doczekać aż cię zobaczę.
Przygryzłam lekko wargę.
- Babciu, wychodzę !
Poszliśmy do jego samochodu. Usiadłam z przodu obok niego. Auto ruszyło. Justin chyba lubi szybką jazdę.
Po 5 minutach byliśmy już przed kinem.
- A tak w ogóle to na jaki film idziemy?
- Nie wiem, na to co będzie.
Bieber położył swoją rękę na moim biodrze. Wybraliśmy film, jakąś komedie romantyczną, kupiliśmy popcorn i dwie cole.
- Pięknie dziś wyglądasz - powiedział Juju
- Dziękuje, ty też całkiem ok.
Poszliśmy do sali kinowej i zajęliśmy swoje miejsca. Napiłam się coli. Włączyły się reklamy.
- Nienawidzę reklam, na nich zawsze zjadam cały popcorn
Justin uśmiechnął się.
- To nie dam ci w ogóle popcornu.
- Ej - zrobiłam smutną minkę
- Zastanowię się
Położyłam głowę na jego ramieniu. On objął mnie. Było cudownie. Zaczął się film.

Charlie's POV
Siedziałem kilka rzędów za nimi. Cały czas ich obserwowałem. Możecie mówić że, to obsesja ale, ja ją kocham. On za kilka dni ją zostawi. Nie chcę żeby ranił moją ukochaną. Ona powinna być moja nie jego !
Zrobię wszystko żeby, ta randka im się nie udała. Lucy jeszcze zrozumie że, to ja jestem jej jedynym. Nie jakiś Bieber.


________________________________________________________________________________
Przepraszam, że piszę takie krótkie rozdziały :c
Obiecuję że, następny rozdział będzie dłuższy :)
Jak wam się podoba ten rozdział?
Dziękuje za 2tysiące wyświetleń ♥ Jesteście wspaniali ♥


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 8

Wstałam, bardzo wcześnie. Jest 7 a ja nie śpię. Ale jestem wyspana więc ok. Poszłam się wykąpać i się ogarnąć. Dzisiaj nie planuje nigdzie wychodzić, więc zrobiłam z włosów wysoką kitkę  i założyłam TO.   Poszłam na śniadanie. Za chwilę zeszła Julie, ubrana w TO. Zjadłyśmy płatki.
- Gdzie mama? - spytałam
- Mówi że szuka pracy, ale Chris widział ją ostatnio w barze z jakimś facetem.
- Co? - mówiąc to wyplułam mleko - Ups ! Przepraszam.
- Nic się nie stało, zaraz to wytrę.
- Mama ma chłopaka? Dlaczego nam nie powiedziała?
- Nie wiadomo czy to jej chłopak. Ale jeśli byliby ze sobą Olivia by nam powiedziała. Może sama musi zobaczyć czy z tego coś będzie. Na pewno nam powie.
- Ok, mam nadzieje że jest tak jak mówisz.
Poszłam na górę pograć w the sims 3. A Julie wyszła z domu.

                                                           -------------------------

Minęły dwie godziny i odeszłam od laptopa. Usłyszałam jakiś huk. Zajrzałam na balkon i zauważyłam tam mojego kolegę. Otworzyłam.
- Charlie, co ty robisz?
- Ty nie możesz wyjść, to pomyślałem że, ja przyjdę do ciebie. Co robisz?
- Oh, Charlie ! Właśnie grałam w simsy a teraz właśnie nie miałam co robić. Cieszę się że, tu jesteś.
- Ja też się ciesze.
Chłopak złapał mnie za rękę. Popatrzyłam na niego i odsunęłam się. To co robimy?
- Porozmawiajmy.
Rozmawialiśmy ze sobą przez jakieś 2 godziny. Nawet nie wiem kiedy to minęło.
- Dziękuje za rozmowę
- Nie ma za co
Charlie przysunął się do mnie, chyba chciał mnie pocałować ale ja szybko wstałam. Przepraszam, ale mam teraz coś do zrobienia.
- Ok, już idę.
 Nagle do pokoju wbiegła zapłakana Julie.

Julie's POV
Wyszłam z domu około godziny 10. Maks czekał na mnie pod domem.
- Cześć, skarbie !
Chłopak pocałował mnie w usta. Po czym wsiadłam do samochodu.
- Gdzie chcesz jechać, kochanie?
- Obojętnie, ważne że z tobą.
Maks zauważył, Carolyn wychodzącą z domu i szybko odjechał. Pojechaliśmy do baru. On zamówił piwo a ja drinka.
- To dobry pomysł, żebyś pił ? Przecież jedziemy samochodem.
- Nie odzywaj się! Jeśli chce się napić, to się napije! - krzyczał na mnie
Nie czułam się przy nim bezpiecznie, bałam się że zaraz albo mnie zgwałci albo uderzy. Miałam rację, coraz więcej pił, ja spojrzałam na barmana. Był bardzo przystojny, ale cóż jestem tu z Maksem. Niestety zauważył że patrzyłam się na barmana. I spoliczkował mnie.
- Jesteś tu ze mną i kurwa masz patrzeć na mnie!
- A może przestaniesz już pić!
Zaczęliśmy się kłócić. Przystojny barman podszedł do Maksa.
- Dlaczego ją uderzyłeś? Nie wiesz że, nie biję się kobiet?
- Nie wtrącaj się, albo ciebie też uderzę tylko że mocniej!
- No proszę, uderz mnie!
- Nie rób tego - krzyknęłam
Zaczęli się bić. Ja zaczęłam płakać. Ktoś zadzwonił na policję. Po 5 minutach zjawili się. Zabrali Maksa ze sobą na zewnątrz. Barman przytulił mnie i zaczął głaskać po głowie. Szlochałam głośno.
- Nie płacz, już dobrze. On już ci nic nie zrobi.
- Ale, on nigdy taki nie był.
- Alkohol robi swoje.
- Odwieść cię do domu?
Pokiwałam głową na "tak". Nie znałam tego faceta a wsiadłam do jego samochodu. Nie wiedziałam co wtedy robię, byłam przestraszona. Ale wydawał się miły. Jechaliśmy, przez całą drogę się nie odezwałam. Z każdą chwilą płakałam coraz bardziej.
- Gdybyś miała z nim jakieś kłopoty z nim to dzwoń - mówiąc to uśmiechnął się i podał mi kartkę z swoim numerem
- Nosisz kartki z swoim numerem i rozdajesz wszystkim dziewczyną?
- Nie wszystkim, tylko tym wyjątkowym.
- A ile już rozdałeś?
- Tylko tą jedną.
Uśmiechnęłam się, chociaż łzy spływały mi po policzku.
- Zatrzymaj się tu.- Dziękuje, za podwiezienie.
- Nie ma za co. A tak przy okazji to jestem Nathan.
- Jestem Julie.
Wyszłam z samochodu i pobiegłam do domu.

Lucy's POV
- Co się stało kochanie? - spytałam
- Maks mnie uderzył, zabrała go policja, poznałam przystojnego barmana i mam jego numer telefonu.
- Maks cię uderzył?
- Tak, bo wypił. A ja się popatrzyłam na Nathana(barman) i mnie uderzył. Barman stanął w mojej obronie i zaczęli się bić, przyjechała policja i Maksa zabrała policja i jutro mam przyjść składać zeznania. Ale ten Nathan jest przystojny, uroczy, odważny.
- Znów zakochałaś się od pierwszego wejrzenia jak z Maksem?
- Nathan jest inny i nie będę już taka głupia i nie dam się wykorzystać.
- No i dobrze.
Przytuliłam przyjaciółkę.
- Czy Maks zranił cię? Zostawił cię?
- Nie, to ja go zostawię.
- Nie jest ci smutno?
- Tylko trochę.
- Miał rację, wiedział że nie będziesz cierpiała.
- Co ? Kto wiedział?
- Nic.

______________________________________________________________________________
Wolicie krótkie rozdziały czy dłuższe ? :)
Jak wam się podoba?
Dziękuje, za wszystkie wyświetlenia i komentarze ♥

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 7.

Lucy's POV
Obudziłam się w nieznajomym mi pokoju. Wyszłam z łóżka, miałam na sobie jakąś dużą bluzkę.
- Gdzie moje ubrania? Co się wczoraj stało? Gdzie ja kurwa jestem?
Szukałam po całym pokoju mojej sukienki. W końcu ją znalazłam.Ubrałam się i  jak najszybciej wybiegłam z tego pokoju.
Usłyszałam głos mojej przyjaciółki.
- Julie? - szepnęłam
- Tu jestem kochanie - odpowiedziała
Zobaczyłam ją w pokoju obok, leżała w łóżku z Maksem.Pobiegłam do nich.
- Gdzie jesteśmy?
- U Justina w domu
- Co? U Justina ? Biebera?
- Tak, nie pamiętasz? Wczoraj byłyśmy u niego na kolacji. Ale trochę się zabawiliśmy i nie było sensu wracać do domu. No i nie wiem czy babcia chciała by cię zobaczyć w takim stanie - zaśmiała się Jul
- Co? W jakim stanie? Co się wczoraj działo?
- Naprawdę nic nie pamiętasz?
- Pamiętam że, przyszłyśmy tu, jedliśmy spaghetti, potem poszłam z Justinem do salonu a dalej pustka.
- Takiego wspaniałego wieczoru nie pamiętasz? Żałuj !
- Ale co się tu działo?
- No ty zasnęłaś w tym salonie, a ja z Maksem poszliśmy do barku po więcej alkoholu. Nie pamiętam co tam robiliśmy, ale wiem że potem jak się obudziłaś to graliśmy w butelkę. Tyle wina, wódki się wypiło. Au moja głowa. Później poszłaś na górę z Justinem a ja i Maks zostaliśmy na dole.
Julie zaczęła całować się z Maksem.
- Cholera! Która jest godzina ?
- Po 10 - usłyszałam za plecami głos Justina
Odwróciłam się, on stał za mną opierając się jedną ręką o ścianę.
- Dzień dobry, piękna
Justin próbował mnie pocałować, lecz ja odsunęłam się.
- Chce jechać do domu ! - powiedziałam
- Nie zostaniesz jeszcze na chwilę? Może zjemy wspólnie śniadanie ? - uśmiechnął się do mnie
Popatrzyłam w jego piękne brązowe oczy, nie umiałam mu się oprzeć. Zeszliśmy do kuchni.
- Justin ?
- Tak
- Em.. co wczoraj robiliśmy?
- Nie pamiętasz nic?
Pokiwałam głową na "nie".
- Szkoda. A pamiętasz jak siedzieliśmy na kanapie?
- Tak, to ostatnia rzecz którą pamiętam.
- No to napiliśmy się wina, po chwili zasnęłaś. Tak słodko spałaś i nie chciałem cie budzić. Mówiłaś podczas snu - zaśmiał się chłopak
- Co mówiłam?
- Hm, nie pamiętam
- Mów, Justin !
- Coś w stylu "Oh, my Bieber" "Kocham cię Bieber" "Jesteś taki słodki"
- Kurde !
Justin przytulił mnie.
- To było urocze.
Przygryzłam wargę.
- Co było potem?
- Obudziłaś się, trochę piliśmy, graliśmy w jakieś gry. Maks i Julie wygonili nas na górę. Przypuszczam że zrobili to na stole w jadalni.
- Skąd wiesz ?
- Mam monitoring
- Ouu. A czy my ?
- Pytasz, czy to zrobiliśmy ?
- Tak
Tak bardzo bałam się, odpowiedzi Justina. Widział to po mnie i złapał mnie za rękę.
- Nie chciałem wykorzystać momentu, że byłaś pijana i nic nie będziesz pamiętała. Chce żeby nasz pierwszy raz był inny.
- Jaki pierwszy raz?
Justin nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się sam do siebie. Podał mi kanapki z serem zrobione przez niego.
Zjadłam.
- Ja już pójdę..
- Lucy!
- Tak? - uroczo się uśmiechnęłam
- Odprowadzę cie
Justin wziął kluczyki i poszliśmy do garażu.
- Którym samochodem chcesz jechać?
Wskazałam na czarny Kabriolet. Ruszyliśmy. Kanadyjczyk jechał bardzo szybko.
- Justin zwolnij ! - krzyknęłam
- Dla ciebie wszystko
- Cholera !
- Co ?
- Zapomniałam o Jul
- Nie martw się, Maks się nią zajmie a ja potem ją odwiozę.
- Dziękuje Justin - pocałowałam go w policzek - Tutaj mieszkam !
- Obok mieszka dziewczyna Maksa
- Tak... dlaczego Maks całuję się teraz z Jul skoro ma dziewczynę?
- Carolyn jest jego ideałem, bardzo ją kocha. Ale ona uważa że, jej pierwszy raz ma się odbyć po ślubie.
- Aha. Czyli Maks za jakiś czas zostawi moją przyjaciółkę? Nic do niej czuje ? - spytałam oburzona
- Na pewno mu się podoba. Nie wiem czy Julie pokocha bardziej niż Carolyn. Pogadam z nim.
- Ok
- Nie martw się, przyrzekam że on nie zrani Julie.
- Mogę ci zaufać?
- Nie wiem, spróbuj.
Justin przysunął się do mnie i namiętnie pocałował mnie w usta. To było cudowne ! Justin Bieber mnie pocałował !
- Pa ! - powiedziałam wychodząc z samochodu
Pobiegłam szybko do domu.
- Gdzie byłaś ?! - usłyszałam głos matki
- U kolegi.
- Dlaczego nie wróciłaś do domu? Dlaczego nie poszłaś do szkoły? Mamy wrócić do Londynu ? Nie pasuję ci tutaj?
- Mamo, przepraszam już nie będę. Ale zostańmy tu proszę !
- Zostaniemy, ale odpowiedz mi dlaczego nie wróciłaś do domu?
- Bo zasnęłam tam, a kolega nie chciał mnie budzić.
- Byłaś sama z tym kolegą?
- Byłam z Julie
- A gdzie ona jest?
- Powiedziała że, musi coś jeszcze załatwić i wróci za kilka godzin.
- Ok, ale i tak macie szlaban.
- Ale mamo !
- Żadnych "ale" !
Pobiegłam do pokoju i zamknęłam się na klucz. Weszłam na twittera i napisałam do moich internetowych przyjaciółek. Minęły dwie godziny a Julie nadal nie ma.

       Do: Julie
       Gdzie jesteś? Wracaj już do domu! Mama jest zła i mamy szlaban.
       Od: Julie
       Będę za 15 minut.

Po tych 15 minutach Jul weszła do domu. Moja mama popatrzyła na nią i powiedziała że, mamy szlaban na tydzień i poszła. Przyjaciółka pobiegła do mojego pokoju. Pomyślałam o niej i o Maksie. Zrobiło mi się nie dobrze. Powinnam z nią o tym porozmawiać, ale nie miałam ochoty. Poszłam wziąć prysznic. Jul poszła do swojego pokoju. Wyszłam spod prysznica, ubrałam TO .
- Babciu?
- Tak kochanie - serdecznie uśmiechnęła się Meg
- Wychodzę na spacer.
- A nie masz szlabanu?
- Cholera! - szepnęłam
- Mama poszła do sklepu. Masz godzinę, idź kochanie.
Przytuliłam się do babci i pobiegłam na dwór. Spacerowałam po moim osiedlu. Nagle zauważyłam znajomego mi chłopaka.
- Charlie? - krzyknęłam
- Lucy!
Kolega podbiegł do mnie.
- Czemu cię nie było w szkole?
- Zaspałam.
- Ale jutro idziesz do szkoły?
- Jutro mamy wolne - uśmiechnęłam się
- A no tak - powiedział zawstydzony - Chcesz pójść na sok pomarańczowy? Czy chcesz pójść ze mną na sok? Tutaj w tym barze mają bardzo dobry
- Z przyjemnością.
Poszliśmy do baru. Zamówiliśmy sok. Usiadłam przy stoliku obok.
- Jak ci się podoba w Kanadzie?
- Za bardzo to ja tu nic nie widziałam, nie miałam kiedy zwiedzić. Ale podoba mi się tu.
- Oprowadzić cię po naszym mieście?
- Bardzo bym chciała, ale nie wiem kiedy.
- A jutro?
- Niestety nie mogę, mam szlaban.
- A za co?
- Moje prywatne sprawy.
- Aha - uśmiechnął się
- Lubie jak się uśmiechasz, wyglądasz wtedy tak uroczo.
Chłopak zarumienił się.
- Dziękuje, a ty zawsze wyglądasz uroczo i pięknie.
Charlie poszedł po sok.
- Proszę
- Dziękuje
Napiłam się.
- Mmm, naprawdę dobry.
-  Mówiłem.
Popatrzyłam na zegarek.
- Kurde, muszę już iść, mam szlaban a mama zaraz wraca i zobaczy że mnie nie ma.
- Odprowadzę cię
Poszliśmy szybkim tempem w stronę mojego domu.
- Tu mieszkam.  To cześć.
Chłopak przybliżył się do mnie i pocałował mnie w usta. Nie wiedziałam co mam wtedy zrobić, musiałam już iść więc w pośpiechu pomachałam mu i pobiegłam do domu.
    
    Do: Charlie
   Dziękuje, za miły spacer i pyszny sok.
    Od: Charlie
   Spoko :)

Ubrałam się w piżamkę i położyłam do łóżka. Po chwili usłyszałam otwierające się drzwi.
- Uff, zdążyłam !
Po kilku minutach zasnęłam z słuchawkami w uszach.


_____________________________________________________________________________

Dziękuje za wszystkie wyświetlenia ♥
Nowy tytuł i nowy wygląd bloga. Jak wam się podoba?
Przepraszam, że trochę krótki ten rozdział :c
Justin vs. Charlie ? :)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ