wtorek, 23 lipca 2013

Informacja!

UWAGA!
Od 24 lipca do prawdopodobnie 29 wyjeżdżam nad morze. Więc post ukaże sie dopiero w następnym tygodniu.

Kocham was :*

niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 13



- Julie wszystko ok ? - spytałam zmartwiona

Ona przeniosła swoje spojrzenie na mnie. Próbowała mi pokazać swoją obojętność, lecz ja widziałam w jej oczach szok .

- Jest ok.

Nie było dobrze. Wiem to jako jej przyjaciółka. Usiadłam obok niej na podłodze i położyłam rękę na jej udzie.

- Pewnie zjadłam coś nie świeżego - zapewniała

- A może jesteś w cią- ? - nie dała mi dokończyć

- Nie jestem w żadnej cholernej ciąży! Uspokój się!

- Spokojnie, ja tylko sugeruję...

Odwróciła wzrok. Po chwili wstała.

- Idziemy na imprezę !

Zdziwiona siedziałam na środku pokoju, spoglądając na przyjaciółkę.

- Nie siedź tak, tylko idź się ubierać - powiedziała

- Ale ja nie chce nigdzie iść

- Idziemy na imprezę, no chyba że, wolisz żebym sama zaszalała

Wiedziałam że, jeśli pójdzie sama coś jej się stanie, albo wróci za tydzień. No cóż poszłam do pokoju się ubrać. Minęła godzina i byłyśmy gotowe. Ubrałam TO, a Julie TO .

- Co ja mam tam robić ? - spytałam

- Pić, tańczyć, flirtować, bawić się ?

- Mam chłopaka ?

- Po pierwsze to on nie spytał się ciebie o chodzenie, a po drugie może iść z nami.

Przewróciłam oczami. Zadzwoniłam do Justina. Po 10 minutach był pod naszym domem. Wsiadłyśmy do samochodu.

- Cześć, skarbie - pocałowałam go w policzek

Pojechaliśmy do klubu. Zobaczyłam blask świateł, nie to nie były światła tylko flesz, to byli paparazzi.

- Nowi ...

- Co?

- Nowi są w tym mieście, bo z Kanadyjskimi paparazzi umówiłem się że, jednego dnia w tygodniu robią mi zdjęć ile chcą, a w resztę dni nie robią mi zdjęć. Zaraz ochrona się nimi zajmie.

Wyszliśmy z auta. Justin poszedł porozmawiać z ochroną i za chwilę paparazzi zniknęli. Weszłyśmy do budynku. Julie od razu poszła na parkiet. Usiadłam z Justinem przy barze.  Zamówił nam jakieś drinki. . Położyłam rękę na jego kolanie.

- Zatańczymy?- spytał

- Nie mam humoru, martwię się o Jul

Złapał mnie za podbródek i podniósł go, patrzyłam mu teraz prosto w oczy.

- Przestań o niej myśleć, zabawmy się - podał mi kolejnego drinka

Wypiłam jeszcze kilka drinków i poszliśmy na drugą stronę klubu, usiedliśmy na kanapach. Justin popatrzył na mnie i oblizał górną wargę. To było tak cholernie podniecające. Pocałowałam go w usta. On złapał mnie i przekręcił, że teraz siedziałam na nim okrakiem. Składałam pocałunki na jego szyi. Zachrypniętym głosem powtarzał moje imię. Położył ręce na moich biodrach i kołysał nimi. Zaczęłam całować go w usta. Coraz szybciej mną kołysał. Jego ręce przeniosły się wyżej, zaczął dotykać moich piersi. Byłam u szczytu podniecenia.

- J-Justin stop!- mówiłam w jego usta

- Wiem, że tego chcesz.

Przerwałam pocałunek.

- To publiczne miejsce.

- Obok jest wolny pokój, przejdziemy się ?

Nie chciałam tego robić, a może chciałam. Justin wyglądał tak seksownie. Przeszłam  przez próg pokoju. Rzuciłam Justina na łóżko. Ściągnęłam z niego bluzkę, całowała go po jego umięśnionym brzuchu. Bieber złapał mnie za tyłek i przeciągnął wyżej. Patrzyłam mu w jego piękne brązowe oczy. Ciągnęłam go za końcówki włosów. Przygryzł wargę i chwycił mocniej moje pośladki. Jęknęłam głośno.

- B-Bieber

- Nie bój się!

Pocałowałam go. Przekręcił mnie ,teraz to on leżał na mnie. Całował mnie w udo. Było to dziwne, ale cholernie podniecające. Zerwał ze mnie sukienkę, zdjął swoje spodnie. Czułam jego ciepłe ręce wszędzie. Pocałował mnie w brzuch, załaskotało mnie to i zaczęłam chichotać. Oddychałam coraz ciężej, było coraz cieplej. Jego dłonie znalazły się pode mną, odpiął mi stanik i rzucił za siebie. Dotykał moich piersi, jęknęłam. Przekręciłam się, leżałam na nim.Złapałam go za jego męskość przez bokserki ,zaczął sapać i jęczeć.  Leżąc na nim, kołysałam się. Po kilku minutach, Bieber leżał na mnie nago. Całował mnie namiętnie w usta. Nasze języki złączyły się. Nagle poczułam go w sobie. Na początku był bardzo delikatny i wolny, a później ostro przyśpieszył. Sapałam, krzyczałam jego imię, zaciskałam pięści, jęczałam. Podobało mu się to, zwłaszcza wtedy gdy krzyczałam jego imię. Moje jęki były bardzo głośne, dziwię się że, nikt tu nie przyszedł. W końcu oboje doszliśmy. Przeżyłam właśnie swój pierwszy raz.Mój pierwszy raz przeżyłam... z Justinem Bieberem. Nie wierze. Byłam taka zmęczona. Justin bawił się moimi włosami. Położyłam głowę na jego klacie.

- Bieber, Bieber, Bieber... - mówiłam mu szeptem do ucha

- Kocham cię - powiedział patrząc mi w oczy    

- Ja ciebie też - przytuliłam się do niego mocniej

Wstałam, wzięłam swoje rzeczy  i wybiegłam do łazienki się ubrać.

- Muszę iść poszukać Julie i za chwilę jedziemy.

- Gdzie ty chcesz jechać?

- Do domu ?

- Kochanie, zostań tu ze mną

Złapał mnie za nogę.

- J-Justin puść!

Wyszłam z pokoju. Jak ja mam ją znaleźć? Przechodziłam przez środek parkietu i nagle jakiś facet złapał mnie za rękę, popatrzyłam mu w oczy. Byłam zszokowana i przerażona. Po chwili chłopak uciekł. Nie myślałam teraz o tym, pobiegłam szukać Julie. W końcu ją znalazłam, całowała się z jakimś murzynem.

- Julie, musimy iść !

- Ja-Ja  jeszcze zostaje!

- Nie zostaniesz tu sama!

Złapałam ją za rękę i wyprowadziłam z budynku.

- Gdzie Justin ? - spytała

- Zaraz po niego pójdę, a ty czekaj tu na taxi.

Poszłam do pokoju w którym byliśmy, miałam nadzieje że, tam ciągle jest, i był tam...ale, nie był sam. Ujrzałam go na łóżku całującego się z jakąś czarnowłosą dziwką ! Łza spłynęła mi po policzku.

- JUSTIN! - zaczęłam krzyczeć i szlochać

- Lu, kochanie to nie tak jak myślisz. Ona wpadła tu do pokoju i rzuciła się na mnie.

Wybiegłam zapłakana, nie chciałam go teraz słuchać, nie miałam ochoty. Nie chce go znać. Najpierw mówi że, mnie kocha i  to co zrobiliśmy w tym pokoju, a teraz całuje się tam z jakąś dziwką. Wykorzystał mnie. On chciał mnie tylko "zaliczyć" , nie kochał mnie naprawdę. Po co chciałby być ze mną? Z zwykłą dziewczyną. Przecież to Justin Bieber, on może mieć każdą, jest sławny i bogaty. A ja głupia wierzyłam że mnie kocha. Wyszłam z budynku, taksówka już czekała. Wsiadłam do auta i zakryłam twarz rękoma.


_________________________________________________________________________________

                                   
Przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale niektóre klawisze mi nie działają.

Biedna Lucy :(

Nowy wygląd bloga, podoba się wam? Lepszy ten czy ten wcześniejszy ?

Bardzo dziękuje wszystkim czytelnikom za prawie 5 tysięcy wyświetleń ♥



wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 12

Planuje cały dzień spędzić z moją przyjaciółką. Poszłyśmy w piżamkach na dół, włączyłam tv i zaczęłam szukać jakiegoś ciekawego filmu. Julie poszła zrobić nam płatki.

- Nie ma nic ciekawego! - krzyknęłam

- Ja zaraz coś znajdę.

Przyniosłam nam płatki. Chwyciłam łyżkę i zanurzyłam ją w misce. Przypomniały mi się wydarzenia z wczorajszej nocy, ale starałam się o tym nie myśleć. Rozkojarzona wylałam trochę mleka na podłogę.

- Ojejku!

Jul zaczęła się śmiać. Poszłam po ścierkę i wytarłam plamę.

- Znalazłaś coś ciekawego ? -spytałam

- Horror!

- Nie przepadam za takimi filmami, dobrze o tym wiesz.

Przyjaciółka przykryła nas kocykiem i uśmiechnęła się.

- Nie bój się

Minęły dwie godziny i film się skończył. Nie był taki straszny jak mi się wydawało, tylko czasami chowałam się pod kocyk. Postanowiłam z Jul pójść na lody a później do galerii handlowej. Poszłyśmy na górę, umyć się i ubrać. Weszłam pod prysznic, puściłam zimną wodę. Chwyciłam po żel. Mogłam spokojnie pomyśleć.
Wywnioskowałam że, nie będę się przejmować wczorajszym dniem, co się stało już się nie odstanie. Będziemy się starać by nikt nie wiedział że, to Justin go zabił. Najgorsze było to że, muszę żyć z świadomością że, zakopałam swojego byłego przyjaciela. Wyszłam spod prysznica, wzięłam ręcznik i owinęłam się nim. Umyłam zęby, wysuszyłam włosy i poszłam do swojego pokoju.

- Julie, teraz ty idź się umyć!

Przebiegła nago z ręcznikiem do łazienki. Wywróciłam oczami i ruszyłam w stronę szafy.

- Co by tu założyć ?

Po dłuższym zastanowieniu wybrałam TO . Minęło 15 minut i przyjaciółka wyszła ubrana w TO .

- Jak wyglądam ? - spytała

- Jak zawsze pięknie

Wzięłam portfel i wyszłyśmy z domu. Poszłyśmy do pobliskiej lodziarni. Zamówiłam lody miętowe a Julie lody o smaku mango. Dostałam sms od Justina.


               Od: Kochanie
                 Kocham cię !
                Do: Kochanie
                  Ja ciebie również :)

Uśmiechałam się do ekranu telefonu.

- Co się stało ? - spytała Jul

- Justin napisał że, mnie kocha.


- Awwww

Przyjaciółka przytuliła mnie.

- Cieszę się że, chociaż ty jesteś szczęśliwa.

- Co?

- Maks to już skończona sprawa rozstaliśmy się a Nathan jest uroczy ale okazało się że...

- Że ?

- Spałam u niego i zobaczyłam na szafce jego zdjęcie z jakąś dziewczyną i dzieckiem...


- Może to nie jego...


- Spytałam... powiedział że to jego żona i syn.

Przytuliłam Jul. Bardzo mi jej szkoda. Nie potrafi znaleźć sobie porządnego chłopaka. Miała kiedyś fajnego chłopaka, byli wspaniałą parą, idealna para. Ale później on jej powiedział że, zakochał się we mnie. Byłam zła na siebie chociaż to nie moja wina. Po tamtym związku Julie spotyka samych idiotów. Poszłyśmy do galerii. Zakupy zawsze poprawiają humor. Przeszłyśmy chyba wszystkie sklepy, bolą nas nogi ale warto bo mamy wiele toreb z zakupionymi ubraniami. Po udanych zakupach poszłyśmy na krótki spacer po parku. Porobiłyśmy sobie zdjęcia na instagrama. Był to naprawdę bardzo fajny dzień, o takim marzyłam od dłuższego czasu. Brakowało mi mojej przyjaciółki. Oddaliśmy się od siebie, na szczęście naprawiłam to. Wracając do domu słuchałyśmy sobie  naszych ulubionych piosenek i tańczyłyśmy na chodniku. Zmęczone ale szczęśliwe wróciłyśmy do domu. Usiadłyśmy na kanapie w salonie, przykryłyśmy się kocem. Babcia zrobiła nam kakao.

- Dziękuje babciu - powiedziałyśmy obie

- Nie ma za co - ucałowała nas obie w czółko

Oglądałyśmy w tv stacje muzyczną, nagle puścili mi mojego idola. Obie zaczęłyśmy śpiewać i tańczyć na sofie. Poszłyśmy na górę, umyć się i przebrać w piżamy. Potem oglądałyśmy ubrani które, kupiłyśmy. Bardzo udane zakupy. Po chwili Julie pobiegła do łazienki. Nie wiedziałam o co chodzi, więc zmartwiona pobiegłam za nią. Zobaczyłam ją jak wymiotowała. Przemyła usta wodą.

- Co się stało?

- Nie wiem, nagle poczułam coś w brzuchu i zrobiło mi się nie dobrze...

_________________________________________________________________________________

Miałam przestać pisać tego bloga i byłam już tego pewna ale gdy zobaczyłam te miłe komentarze oraz po rozmowie z przyjaciółką zdecydowałam że, będę dalej prowadzić tego bloga. Nie wiem czy to dobra decyzja, okaże się.
Ten rozdział dedykuje mojej kochanej @BieberMyBigGod ♥Bardzo dziękuje za te miłe komentarze :)
Chyba nie potrafię napisać długiego rozdziału, mam nadzieję że, to wam nie przeszkadza. Już nie długo nowy wygląd bloga i zwiastun.

Gdyby ktoś potrzebował zwiastuna zapraszam tu - http://zwiastunowa-garderoba.blogspot.com/
Oraz zapraszam na wspaniałego bloga - http://gay-or-not.blogspot.com/

poniedziałek, 15 lipca 2013

Przepraszam!

Postanowiłam przerwać lub zakończyć pisanie tego bloga. Rozdziały są coraz krótsze i coraz gorsze. Po prostu moim zdaniem to nie ma sensu. Nie powinnam pisać bloga. Nie potrafie pisać. Chociaż jak na mój pierwszy blog to nie jest tak źle. Gdy czytam inne blogi uświadamiam sobie jak bardzo nie posiadam talentu. Może zatęsknie za pisaniem tego bloga albo zaczne innego bloga, jeszcz nie wiem. Przepraszam!

Rozdział 11

Justin's POV
Charlie i Rose wyjechali na tydzień, nikt nam nie będzie przeszkadzał, całe dnie spędzone razem. Usłyszałem dzwonek i pobiegłem do klasy. Zająłem swoje miejsce. Odwróciłem wzrok w stronę Lucy, ujrzałem jej cudowne niebieskie oczy. Kocham jej oczy! Kocham ją całą ale oczy ma niesamowite. Wpatrywanie się w moją ukochaną przerwał mi liścik rzucony na moją ławkę. Przeczytałem.

- Kurwa ! - krzyknąłem w duchu

Zgniotłem liścik i włożyłem do kieszeni.

Skończyła się lekcja, wyszedłem z klasy a za mną szła Lucy.

- Czemu masz taką minę ? - spytała

- To nic takiego..

- Ale chce wiedzieć.

- Obiecuje że, ci powiem ale muszę iść coś załatwić!

- Znowu ?

- Przyjdziesz dziś do mnie po szkole ?

- Oczywiście

Ucałowała mnie w policzek i poszła do koleżanek. Ja natomiast zacząłem szukać tego gówniarza. Nigdzie go ni było, więc poszedłem do Rose.

- Masz go przekonać, żeby z tobą pojechał !

- Próbowałam!

- Nie dostaniesz pieniędzy!

- Obiecałeś mi

- Tak, ale jak go weźmiesz ze sobą !

- To daj mi chociaż 10 tysięcy skarbie - pogłaskała mnie po policzku

Odepchnąłem ją i poszedłem. Nareszcie go znalazłem! Wyprowadziłem go ze szkoły poszliśmy za budynek , już sobie z nim pogadam! Jak mógł napisać mi takie coś?!

Lucy's POV
Justin się dziwnie dziś zachowuje, martwię się o niego. Ciągle coś musi załatwić, co on planuje ?
Zaczęła się kolejna lekcja, a go nie ma. Na pewno już do szkoły nie przyjdzie. Był na jednej lekcji i mu wystarczy. Zaczęłam rysować w zeszycie. Nic specjalnego się dzisiaj w szkole nie działo. Po kilku lekcjach zwolnili nas do domu bo nie było nauczyciela. Wsiadłam w autobus i pojechałam do Justina. Po chwili znajdowałam się już pod jego willą.Otworzyłam drzwi, zdjęłam buty i weszłam do salonu. To co tam zobaczyłam. Nie wiedziałam co mam robić. Zacząć krzyczeć, płakać. Strach sparaliżował mnie.

- T-to jest Charlie?!-krzyknęłam

- To nie tak jak myślisz!

Widziałam zakrwawione ciało mojego kolegi, a nad nim mojego chłopaka z pistoletem w ręku, co ja miałam sobie myśleć?!

- Justin... cz-czy on żyje ?

- Chyba nie...

- Co tu się kurwa stało ?! Justin ! Dzwoń po karetkę !

Nie potrafiłam się opanować! Byłam przerażona tym wszystkim. Czy mój chłopak, mój idol, mój Justin Bieber zabił mojego kolegę ?!

- Nie ma sensu. Lucy on nie żyje!

Po moim policzku spłynęły łzy. Może był dziwny, ale nie zasługiwał na śmierć w tak młodym wieku. Przypomniało mi się kiedy go poznałam, jak mi pomógł, jak mnie zaprosił na soczek. Wybuchłam płaczem.

- J- Justin

Chłopak przytulił mnie.

- Ja nie chciałem tego zrobić!

- Ale co się stało? Opowiedz mi wszystko, proszę!

- Dobrze...

*kilka godzin temu*
Justin's POV
Przyciągnąłem go do ściany.

- Dlaczego dałeś mi ten liścik?!

- Chciałem ci uświadomić, że ty i Lucy to pomyłka. Ja ją kocham a ona kocha mnie.

Byłem bardzo wkurzony, miałem ochotę go zabić.

- Lucy cie nie kocha! Ona się ciebie boi !

- Jestem jej jedynym. Pamiętasz jak byłeś z nią na randce ? Wolała przyjść do mnie. Spać ze mną. Przytulać się ze mną a nie z tobą.

Zazdrość przemawiała przeze mnie. Gdy wyobrażałem sobie jego ręce na mojej ukochanej. Uderzyłem go.

- Może na spokojnie o tym porozmawiamy, może u ciebie ? - spytał Charlie

- Jasne - odpowiedziałem nie chętnie

Wsiedliśmy w samochód i po chwili znaleźliśmy się w moim salonie. On usiadł na sofie. Sięgnąłem z szafki pistolet. Groziłem że, strzele jeśli nie odczepi się od Lucy!

- I tak nie strzelisz. A nawet jeśli, to nie ważne. Ja nigdy nie zrezygnuje z mojej miłości. Ona jest ważniejsza niż moje życie! Nie oddam ci jej tak łatwo!

- Nie musisz mi jej oddawać, ponieważ ona już jest moja.

Pokazałem mu zdjęcie w telefonie na którym jesteśmy razem.

- Ona mnie kocha, zrozum to ! - powiedziałem

- Nie kocha cię! Ona kocha tylko twoją kasę i sławę!

- Jak może mnie nie kochać, skoro jest Belieber oraz moją dziewczyną ?

- Wmawiaj tak sobie.

- Strzele, obiecuje ci to !

Nie miałem zamiaru  go zabić, chciałem go nastraszyć, ten pistolet i tak jest pusty, nie ma w nim nabojów.
Trzymałem wycelowany w jego głowę.

- Nie boisz się ? - spytałem 

- Nie strzelisz.

- Strzele!

Zaczęliśmy się kłócić i szarpać. Nagle mój pistolet wystrzelił prosto w jego serce. Podbiegłem do niego.

- Przepraszam! Myślałem że, tam nie ma nabojów.Już dzwonie po karetkę.

- J-ja umieram. Proszę, opiekuj się nią! Nie zrań jej! Broń jej! Spraw by miała jak najlepiej, nawet z tobą!

Poleciała mi łza po policzku. Od razu ją wytarłem.

- Charlie! Nie !

Nie udało się już nic zrobić, on umarł...przeze mnie...Nagle do salonu weszła Lucy.

- Cholera! - pomyślałem
 -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

- Tak to właśnie było.

Ujrzałem rozpłakaną dziewczynę, przytuliłem ją mocno.

- Nie martw się,będzie dobrze.

Pogłaskałem ją po głowie.

- Co zrobimy z ciałem? Co powiemy jego rodzicom ? - spytała

- Rodzicom możemy dać list, że popełnił samobójstwo i strzelił sobie w serce. Ale nie bo będą moje odciski na pistolecie. To ciało spalimy, zakopiemy lub utopimy a rodzicom damy list że, wyjechał z ukochaną do innego kraju i chce tam się uczyć i mieszkać.

- To nie ma sensu !

- To co chcesz zrobić?!

- Najpierw zakopiemy jego ciało...

Lucy's POV
Czułam się okropnie, muszę zakopać ciało mojego byłego przyjaciela. Cały czas tylko płakałam, ale Justin mnie pocieszał i przytulał więc, jakoś się trzymałam.

- On bardzo cię kochał... - powiedział Justin

- Może i tak, ale bez wzajemności. Takie coś nie ma sensu...

Włożyliśmy ciało do bagażnika, pojechaliśmy do jakiegoś lasu i wgłębi niego zakopaliśmy naszego kolegę.
Cały czas się trzęsłam, była  tak cholernie przerażona. A co jeśli ktoś się dowie ? I Justin pójdzie do więzienia? Nie przeżyje tego...
Jechaliśmy samochodem, Justin odwoził mnie do domu. Patrzyłam na niego, widziałam ten strach, tą panikę.
Staliśmy przed moim domem. Pocałowałam Justina i przytuliłam się do niego.

- To będzie nasza tajemnica ...

- Oczywiście

- Nie mów nawet Julie co się stało!

- Ale to moja przyjaciółka!

- Nie mów! Proszę.

- Dobrze ...

Pocałował mnie w czółko. Wyszłam z samochodu i poszłam do domu. Pobiegłam na górę, założyłam piżamkę. Chciałam się do kogoś przytulić, ale nikogo nie było. Zapukałam do Jul. Smacznie sobie spała moja królewna. Poszłam do mamy, ale nie było jej. Pewnie nocuje u swojego nowego chłopaka. Poszłam do wujka, jego też nie było. Gdzie się wszyscy podziali?! Pobiegłam na dół do babci.

- Cześć babciu ! Mogę spać dziś z tobą ?

- Oczywiście kochanie.

Meg przytuliła mnie. I zasnęłyśmy razem.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Rano*
Wstałam wcześnie. Bolał mnie brzuch, głowa, wszystko!

- Babciu, muszę iść dziś do szkoły? Wszystko mnie boli i nie odrobiłam lekcji. Proszę babciu!

- Oczywiście skarbie, ale tylko dziś. Ok?

- Tak.

Przytuliłam się do niej.

- Gdzie Julie?

- Na górze.

Pobiegłam do jej pokoju. I skoczyłam na nią.

- Upss, spałaś - zaśmiałam się  i przytuliłam mojego skarba

- No właśnie, SPAŁAM!

- Kiciu, tęskniłam za tobą.

- Ja też.

Cmoknęłam mnie w policzek.

- Nie idę dziś do szkoły, a ty ?

- Oo, to ja też - uśmiechnęła się


Przy niej zapomniałam o wczorajszych wydarzeniach i czułam się szczęśliwa.

__________________________________________________________________________________
Chciałam żeby był długi, ale nie wyszło :( Przepraszam was bardzo za to ♥
Jak wam się podoba rozdział? Trochę smutny.
Dziękuje za poprzednie 19 KOMENTARZY
PS. Polecam wspaniałego bloga mojej przyjaciółki : http://gay-or-not.blogspot.com/
a tu macie jego zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=OMxlxAbnoqk
Zapraszam ♥

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 10

Lucy's POV
Zapowiadała się cudowna randka. Ciekawy film, popcorn(kocham popcorn) i Justin obok mnie. Lepiej nie mogło być. Nagle ktoś na tyłach zaczął hałasować. Nie przejmowałam się tym. Ktoś rzucał w nas popcornem i to już nie było takie ok. Zauważyłam że, Justin się wkurzył dlatego wtuliłam się w niego i pocałowałam go w policzek.
- Tylko w policzek ?
Zaśmiałam się. Niesamowicie się czułam w jego ramionach. To było jak spełnienie marzeń, no bo w sumie spełniam właśnie swoje marzenia. Kiedy Bieber miał mnie pocałować, poczułam wibrację z mojej torebki.
* Dzwoni Charlie*
Zignorowałam to i się rozłączyłam. Dzwonił przez kilka minut. Gdy miałam już wyłączyć telefon, dostałam sms od niego.

               Od: Charlie
                    Lucy, proszę przyjedź do mnie. Bardzo cię potrzebuję. Mam ochotę się zabić i zaraz to zrobię.

- Kurwa! - krzyknęłam w myślach - Justin, przepraszam cię bardzo, ale muszę już iść.
- Co się stało?
- Przyjaciel mnie potrzebuję, on myśli o samobójstwie. Muszę być teraz przy nim, zrozum.
- Ok, rozumiem... idź. Zadzwonię do ciebie później.
Wybiegłam z kina. Próbowałam złapać taksówkę. Zaczął padać deszcz. A dziś to miał być mój najlepszy wieczór. Byłam taka przestraszona. A co jak nie zdążę ? A co jeśli zobaczę w jego pokoju go martwego ?
Nareszcie zatrzymała się jakaś taksówka. Po 10 minutach byliśmy na miejscu.
- Dziękuje! Reszty nie trzeba! - podałam pieniądze i pobiegłam do jego domu.
*puk,puk*
Otworzyły się drzwi.
- Dzień dobry pani. Jestem przyjaciółką pani syna. Charlie jest na górze?
- Tak, tak.Zapraszam.
Wbiegłam na górę,  otworzyłam drzwi od jego pokoju.
- Uff! Nic sobie nie zrobiłeś.
Przytuliłam go.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się o ciebie martwiłam.

Charlie' s POV
Próbowałem wszystkiego, nic nie działa. Wyśle do niej sms. Ciekawe czy zostawi swojego Justinka.
Czekałem w swoim pokoju na nią. Przyszła. Otworzyły się drzwi. Przytuliła mnie.
- Zostawiła go, żeby do mnie przyjść... na pewno ona czuję do mnie to samo co ja do niej - pomyślałem
- Co się stało?- spytała
- Aa, rodzice się pokłócili, było tutaj strasznie. Tata mnie prawie pobił.
Tak, tak wymyśliłem to. Ale muszę, żeby mi współczuła. Będzie mnie przytulać i spędzać ze mną czas a nie z Bieberem.
- Och, ty mój biedaku. Współczuję ci.
 Przytuliła mnie jeszcze raz.
-Zostać tu z tobą ? A może chcesz pójść spać do mnie? Lepiej żebyś nie został tutaj sam.
- Zostańmy u mnie. Mam łóżko dla dwóch osób więc, się zmieścimy.
- Ouu.. Ja mogę spać na kanapie.
- Nie, proszę. Nie chce żebyś była daleko ode mnie. Chce ciebie mieć przy sobie.
Przytuliłem ją. Jest już tylko moja.
- No dobrze. Tylko zadzwonię do babci.
*rozmawia z babcią*
- Masz tu piżamkę mojej mamy i tam na wprost jest łazienka.
- Dziękuje.
Lucy wyszła z pokoju. Przygotowałem dla nas skromną kolację oraz pościeliłem łóżko.

Lucy's POV
Wyszłam do łazienki. On jest trochę dziwny. Ale może po prostu brakuję mu przyjaciół. Założyłam piżamkę, spięłam włosy w kitkę i poszłam do jego pokoju. Czułam się dziwnie, w nie swoim domu, w nie swoim łóżku, w nie swojej piżamie ale jakoś muszę wytrzymać.
- To kanapki dla nas - uśmiechnął się
- Dlaczego są w kształcie serca ?
- Żeby ci pokazać jak bardzo cię kocham.
Z każdą minutą było coraz dziwniej. Zjadłam kanapki. Były bardzo dobre. Weszłam pod kołdrę.
- Dobranoc kochanie - powiedział Charlie
Chłopak złapał mnie za rękę.
- Co ty robisz? - spytałam
- Trochę się boję, mogę się do ciebie przytulić?
- No nie wiem...
- Proszę, proszę, proszę!
- Ale tylko przez chwilkę...
To najgorszy wieczór w moim życiu. Jestem przy swoim przyjacielu, a czuję się jakbym była przy kimś nieznajomym. Ten wieczór ma mi chyba pokazać, że Charlie nie jest moim przyjacielem. Nie mogłam zasnąć, ale zaczęłam myśleć o Justinie i od razu poczułam się lepiej, po chwili zasnęłam.

*Rano*
Godzina 6.00. Wyślizgnęłam się z pod kołdry. Przebrałam się i wybiegłam z jego domu. Za półtorej godziny zaczynają się lekcje. Dlatego poszłam się ogarnąć do swojego domu i wziąć książki.
- Babciu, już jestem!
- Cześć, kochanie! A gdzie Julie? Nie była z tobą?
- Nie... Ona wczoraj miała iść na policję, składać zeznania.
- Jeszcze nie wróciła?
- Na pewno śpi u Nathana. To jej kolega, który miał ją tam zawieść.
- To ok, ale napisz do niej żeby poszła do szkoły.
- Babciu, to jest Julie, ona nie lubi chodzić do szkoły.
- Musi chodzić!
- Wiem, wiem.
- Ja idę się ogarnąć na górę, zrobisz mi płatki ?
- Oczywiście.
Wzięłam szybki prysznic, rozczesałam włosy i założyłam TO. Za 5 minut przyjedzie autobus. Wybiegłam z domu, nie jedząc śniadania. Na szczęście zdążyłam. Usiadłam gdzieś na przodzie. Patrzyłam za okno. Dostrzegłam na przystanku, żegnającą się parę. Byli naprawdę uroczy. Chłopak wsiadł do busa. Usiadł obok mnie. Naprawdę nienawidzę jak ktoś nie znajomy zajmuję miejsce obok mnie. Lubie siedzieć sama.
Ten chłopak był naprawdę przystojny. Nie minęło 5 minut a on zadzwonił do swojej dziewczyny że, za nią tęskni. Zazdroszczę jej chłopaka. Spojrzałam na mój telefon, by sprawdzić godzinę. Zobaczyłam że, mam 10 nieodebranych połączeń od Justina. Cholera! Autobus zatrzymał się przed szkołą. Mam jeszcze 15 minut. Wolno szłam do szkoły. Podeszłam do swojej szafki, przejrzałam się w lusterku. Ujrzałam za sobą Biebera.
- Witam, Panie Bieber.
Chłopak pocałował mnie w usta.
- Witam panią która, nie odbiera telefonu.
Uśmiechnęłam się.
- Przepraszam
- Nic się nie stało, ale martwiłem się. Chciałem ci powiedzieć że, tęsknie że, cię kocham że, brakowało mi cię ostatniej nocy.
Przygryzłam wargę i przytuliłam się do niego.
- Muszę iść coś załatwić - powiedział Kanadyjczyk
- Ok!

Justin's POV
Zakochałem się w Lucy. Jest dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu. Przypomniało mi się że, mam dziewczynę. Mam Rose i muszę z nią zerwać. Szukałem jej po całej szkole, zauważyłem ją gdzieś w kącie z jakimś chłopakiem.
- Rose! Chodź do mnie na chwile!
Dziewczyna przytuliła się do mnie i namiętnie mnie pocałowała.
- Co się stało kochanie? Albo nie mów! Bo ja mam coś dla ciebie. Mam bilety dla mnie i dla ciebie na wyjazd na tydzień do Las Vegas.
- Chcesz mnie upić i wziąć ze mną ślub? Zaśmiałem się
- Może
Przytuliła się do mnie.
- Rose, jesteś dla mnie kimś ważnym, ale nie mogę z tobą tam jechać.
- Kochanie, ok. Nie bierzemy teraz ślubu, nie martw się. Tylko zabawimy się.
- Rose..ja chce z tobą...
- Kotku wiem że chcesz ze mną jechać - przerwała mi
- CHCE Z TOBĄ ZERWAĆ! - wywaliłem to z siebie
Miała łzy w oczach ale po chwili powiedziała:
- Pff... a co mnie ty obchodzisz? Ja mogę mieć każdego i w sumie mam.
- To znaczy ?
- Idioto, zdradzałam cię od samego początku. Zdradziłam cie już chyba z każdym w szkole.
- Zdradzałaś mnie?
- Wszyscy o tym wiedzieli, a ty nie? haha biedaczek! Teraz mam tylko problem, którego wziąć na ten wyjazd...Może Charlie jest przystojny ale to taka ciota haha
- Charlie ? Proszę weź go ze sobą na tydzień!
- A co ci tak na tym zależy?
- Po prostu, nie chce go widzieć.
- Ale musisz coś dla mnie zrobić
- Co? - spytałem
- Dasz mi kilka tysięcy, bo ojciec zablokował mi kartę.
- Ile?
- Nie dużo! 50 tysięcy ?
- Niech będzie, ale dam ci jeszcze następne 50 tysięcy jeśli nie będzie on się zbliżał do mnie i do Lucy. Najlepiej jakby był twoim chłopakiem i byś miała go cały czas na oku.
- Postaram się.
- Ok

_____________________________________________________________________________
Jak wam się podoba rozdział?
Jucy ♥
Dziękuje za te 16 komentarzy pod poprzednim rozdziałem ♥
Nie wiem, czy zauważyliście ale po prawej stronie zrobiłam zakładki(bohaterowie, informowani itp.) przejrzyjcie sobie :)

czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 9

*Rano*
Lucy's POV
- O której idziesz składać zeznania ?
- O 12
- To się pośpiesz, masz tylko 15 minut.
- Wiem, Nathan mnie podwiezie
Przewróciłam oczami i poszła się na górę się ubrać. Julie ubrała się w TO, a ja w TO. Po chwili poczułam wibrację w mojej kieszeni.
       
           Od: Bieber
                Pójdziesz dziś ze mną do kina ?
            Do: Bieber
                 Może.
             Od: Bieber
              To przyjadę, po ciebie o 18.

Pobiegłam do Jul.
- Mam dziś randkę z Justinem !
- Baw się dobrze kochanie, ale uważaj na siebie. Ja już idę.
Przyjaciółka zeszła na dół.
- W co ja się ubiorę ? - mówiłam do siebie
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam na dół. Jul pewnie czegoś zapomniała. Otworzyłam drzwi.
- Charlie?
- Tak ! Zabieram cię dziś na oprowadzanie. Nie obchodzi mnie to że, masz szlaban.nh
- Ale.. ja nie mogę z tobą dzisiaj iść. Jestem zajęta.
- Czym?
- To chyba nie twoja sprawa.
Zamknęłam drzwi. Pomyślałam że to było bardzo chamskie, więc wybiegłam z domu.
- Charlie! Czekaj!
Chłopak zatrzymał się, a ja na niego wpadłam.
- Przepraszam że, tak się wobec ciebie zachowałam. Jesteś moim przyjacielem, a ja jestem dla ciebie nie miła. Wejdziesz do mnie na chwile? Zjemy sobie lody.
Podałam mu lody i usiedliśmy na huśtawce przed domem.
- To co dzisiaj robisz?
- Idę do kina.
- Pójdę z tobą!
- Charlie, ale ja idę tam z kimś.
- Z kim?
- Z kolegą.
- Aha ok. Ja już może pójdę.
- Cześć!
Poszłam na górę do garderoby.
- Nie mam co założyć!
Weszła babcia.
- Idziesz gdzieś?
- Do kina
- Sama?
- Z kolegą
Uśmiechnęła się babcia.
- Mam coś dla ciebie - powiedziała - Proszę !
Mówiąc to podała mi TO.
- Och! Babciu dziękuje !
- Nie ma za co, kochanie. Kupiłam ci na specjalną okazję.
Przytuliłam się do babci. Pobiegłam się umalować i zrobić fryzurę. Poszłam na dół zjeść płatki. Po 30 minutach pobiegłam na górę się ubrać. Była godzina 16:30. Weszłam na twittera. Niestety nie było mojej przyjaciółki więc byłam zmuszona iść na facebooka. Nic ciekawego tam nie było po za zdjęciami przystojnego chłopaka z którym idę na randkę. Justin Bieber idzie ze mną na randkę! Nie wierze! Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. To pewnie Julie. Otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazał się Kanadyjczyk, z niesamowicie pięknymi włosami. Nie mogłam się powstrzymać i dotknęłam ich.
- Co ty robisz? - spytał
- Eee.. dotykam twoich włosów...
Chłopak zaśmiał się, złapał mnie za rękę i spytał :
- Idziemy?
- Ale jest dopiero 17.
- Wiem, ale nie mogłem się doczekać aż cię zobaczę.
Przygryzłam lekko wargę.
- Babciu, wychodzę !
Poszliśmy do jego samochodu. Usiadłam z przodu obok niego. Auto ruszyło. Justin chyba lubi szybką jazdę.
Po 5 minutach byliśmy już przed kinem.
- A tak w ogóle to na jaki film idziemy?
- Nie wiem, na to co będzie.
Bieber położył swoją rękę na moim biodrze. Wybraliśmy film, jakąś komedie romantyczną, kupiliśmy popcorn i dwie cole.
- Pięknie dziś wyglądasz - powiedział Juju
- Dziękuje, ty też całkiem ok.
Poszliśmy do sali kinowej i zajęliśmy swoje miejsca. Napiłam się coli. Włączyły się reklamy.
- Nienawidzę reklam, na nich zawsze zjadam cały popcorn
Justin uśmiechnął się.
- To nie dam ci w ogóle popcornu.
- Ej - zrobiłam smutną minkę
- Zastanowię się
Położyłam głowę na jego ramieniu. On objął mnie. Było cudownie. Zaczął się film.

Charlie's POV
Siedziałem kilka rzędów za nimi. Cały czas ich obserwowałem. Możecie mówić że, to obsesja ale, ja ją kocham. On za kilka dni ją zostawi. Nie chcę żeby ranił moją ukochaną. Ona powinna być moja nie jego !
Zrobię wszystko żeby, ta randka im się nie udała. Lucy jeszcze zrozumie że, to ja jestem jej jedynym. Nie jakiś Bieber.


________________________________________________________________________________
Przepraszam, że piszę takie krótkie rozdziały :c
Obiecuję że, następny rozdział będzie dłuższy :)
Jak wam się podoba ten rozdział?
Dziękuje za 2tysiące wyświetleń ♥ Jesteście wspaniali ♥


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 8

Wstałam, bardzo wcześnie. Jest 7 a ja nie śpię. Ale jestem wyspana więc ok. Poszłam się wykąpać i się ogarnąć. Dzisiaj nie planuje nigdzie wychodzić, więc zrobiłam z włosów wysoką kitkę  i założyłam TO.   Poszłam na śniadanie. Za chwilę zeszła Julie, ubrana w TO. Zjadłyśmy płatki.
- Gdzie mama? - spytałam
- Mówi że szuka pracy, ale Chris widział ją ostatnio w barze z jakimś facetem.
- Co? - mówiąc to wyplułam mleko - Ups ! Przepraszam.
- Nic się nie stało, zaraz to wytrę.
- Mama ma chłopaka? Dlaczego nam nie powiedziała?
- Nie wiadomo czy to jej chłopak. Ale jeśli byliby ze sobą Olivia by nam powiedziała. Może sama musi zobaczyć czy z tego coś będzie. Na pewno nam powie.
- Ok, mam nadzieje że jest tak jak mówisz.
Poszłam na górę pograć w the sims 3. A Julie wyszła z domu.

                                                           -------------------------

Minęły dwie godziny i odeszłam od laptopa. Usłyszałam jakiś huk. Zajrzałam na balkon i zauważyłam tam mojego kolegę. Otworzyłam.
- Charlie, co ty robisz?
- Ty nie możesz wyjść, to pomyślałem że, ja przyjdę do ciebie. Co robisz?
- Oh, Charlie ! Właśnie grałam w simsy a teraz właśnie nie miałam co robić. Cieszę się że, tu jesteś.
- Ja też się ciesze.
Chłopak złapał mnie za rękę. Popatrzyłam na niego i odsunęłam się. To co robimy?
- Porozmawiajmy.
Rozmawialiśmy ze sobą przez jakieś 2 godziny. Nawet nie wiem kiedy to minęło.
- Dziękuje za rozmowę
- Nie ma za co
Charlie przysunął się do mnie, chyba chciał mnie pocałować ale ja szybko wstałam. Przepraszam, ale mam teraz coś do zrobienia.
- Ok, już idę.
 Nagle do pokoju wbiegła zapłakana Julie.

Julie's POV
Wyszłam z domu około godziny 10. Maks czekał na mnie pod domem.
- Cześć, skarbie !
Chłopak pocałował mnie w usta. Po czym wsiadłam do samochodu.
- Gdzie chcesz jechać, kochanie?
- Obojętnie, ważne że z tobą.
Maks zauważył, Carolyn wychodzącą z domu i szybko odjechał. Pojechaliśmy do baru. On zamówił piwo a ja drinka.
- To dobry pomysł, żebyś pił ? Przecież jedziemy samochodem.
- Nie odzywaj się! Jeśli chce się napić, to się napije! - krzyczał na mnie
Nie czułam się przy nim bezpiecznie, bałam się że zaraz albo mnie zgwałci albo uderzy. Miałam rację, coraz więcej pił, ja spojrzałam na barmana. Był bardzo przystojny, ale cóż jestem tu z Maksem. Niestety zauważył że patrzyłam się na barmana. I spoliczkował mnie.
- Jesteś tu ze mną i kurwa masz patrzeć na mnie!
- A może przestaniesz już pić!
Zaczęliśmy się kłócić. Przystojny barman podszedł do Maksa.
- Dlaczego ją uderzyłeś? Nie wiesz że, nie biję się kobiet?
- Nie wtrącaj się, albo ciebie też uderzę tylko że mocniej!
- No proszę, uderz mnie!
- Nie rób tego - krzyknęłam
Zaczęli się bić. Ja zaczęłam płakać. Ktoś zadzwonił na policję. Po 5 minutach zjawili się. Zabrali Maksa ze sobą na zewnątrz. Barman przytulił mnie i zaczął głaskać po głowie. Szlochałam głośno.
- Nie płacz, już dobrze. On już ci nic nie zrobi.
- Ale, on nigdy taki nie był.
- Alkohol robi swoje.
- Odwieść cię do domu?
Pokiwałam głową na "tak". Nie znałam tego faceta a wsiadłam do jego samochodu. Nie wiedziałam co wtedy robię, byłam przestraszona. Ale wydawał się miły. Jechaliśmy, przez całą drogę się nie odezwałam. Z każdą chwilą płakałam coraz bardziej.
- Gdybyś miała z nim jakieś kłopoty z nim to dzwoń - mówiąc to uśmiechnął się i podał mi kartkę z swoim numerem
- Nosisz kartki z swoim numerem i rozdajesz wszystkim dziewczyną?
- Nie wszystkim, tylko tym wyjątkowym.
- A ile już rozdałeś?
- Tylko tą jedną.
Uśmiechnęłam się, chociaż łzy spływały mi po policzku.
- Zatrzymaj się tu.- Dziękuje, za podwiezienie.
- Nie ma za co. A tak przy okazji to jestem Nathan.
- Jestem Julie.
Wyszłam z samochodu i pobiegłam do domu.

Lucy's POV
- Co się stało kochanie? - spytałam
- Maks mnie uderzył, zabrała go policja, poznałam przystojnego barmana i mam jego numer telefonu.
- Maks cię uderzył?
- Tak, bo wypił. A ja się popatrzyłam na Nathana(barman) i mnie uderzył. Barman stanął w mojej obronie i zaczęli się bić, przyjechała policja i Maksa zabrała policja i jutro mam przyjść składać zeznania. Ale ten Nathan jest przystojny, uroczy, odważny.
- Znów zakochałaś się od pierwszego wejrzenia jak z Maksem?
- Nathan jest inny i nie będę już taka głupia i nie dam się wykorzystać.
- No i dobrze.
Przytuliłam przyjaciółkę.
- Czy Maks zranił cię? Zostawił cię?
- Nie, to ja go zostawię.
- Nie jest ci smutno?
- Tylko trochę.
- Miał rację, wiedział że nie będziesz cierpiała.
- Co ? Kto wiedział?
- Nic.

______________________________________________________________________________
Wolicie krótkie rozdziały czy dłuższe ? :)
Jak wam się podoba?
Dziękuje, za wszystkie wyświetlenia i komentarze ♥

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 7.

Lucy's POV
Obudziłam się w nieznajomym mi pokoju. Wyszłam z łóżka, miałam na sobie jakąś dużą bluzkę.
- Gdzie moje ubrania? Co się wczoraj stało? Gdzie ja kurwa jestem?
Szukałam po całym pokoju mojej sukienki. W końcu ją znalazłam.Ubrałam się i  jak najszybciej wybiegłam z tego pokoju.
Usłyszałam głos mojej przyjaciółki.
- Julie? - szepnęłam
- Tu jestem kochanie - odpowiedziała
Zobaczyłam ją w pokoju obok, leżała w łóżku z Maksem.Pobiegłam do nich.
- Gdzie jesteśmy?
- U Justina w domu
- Co? U Justina ? Biebera?
- Tak, nie pamiętasz? Wczoraj byłyśmy u niego na kolacji. Ale trochę się zabawiliśmy i nie było sensu wracać do domu. No i nie wiem czy babcia chciała by cię zobaczyć w takim stanie - zaśmiała się Jul
- Co? W jakim stanie? Co się wczoraj działo?
- Naprawdę nic nie pamiętasz?
- Pamiętam że, przyszłyśmy tu, jedliśmy spaghetti, potem poszłam z Justinem do salonu a dalej pustka.
- Takiego wspaniałego wieczoru nie pamiętasz? Żałuj !
- Ale co się tu działo?
- No ty zasnęłaś w tym salonie, a ja z Maksem poszliśmy do barku po więcej alkoholu. Nie pamiętam co tam robiliśmy, ale wiem że potem jak się obudziłaś to graliśmy w butelkę. Tyle wina, wódki się wypiło. Au moja głowa. Później poszłaś na górę z Justinem a ja i Maks zostaliśmy na dole.
Julie zaczęła całować się z Maksem.
- Cholera! Która jest godzina ?
- Po 10 - usłyszałam za plecami głos Justina
Odwróciłam się, on stał za mną opierając się jedną ręką o ścianę.
- Dzień dobry, piękna
Justin próbował mnie pocałować, lecz ja odsunęłam się.
- Chce jechać do domu ! - powiedziałam
- Nie zostaniesz jeszcze na chwilę? Może zjemy wspólnie śniadanie ? - uśmiechnął się do mnie
Popatrzyłam w jego piękne brązowe oczy, nie umiałam mu się oprzeć. Zeszliśmy do kuchni.
- Justin ?
- Tak
- Em.. co wczoraj robiliśmy?
- Nie pamiętasz nic?
Pokiwałam głową na "nie".
- Szkoda. A pamiętasz jak siedzieliśmy na kanapie?
- Tak, to ostatnia rzecz którą pamiętam.
- No to napiliśmy się wina, po chwili zasnęłaś. Tak słodko spałaś i nie chciałem cie budzić. Mówiłaś podczas snu - zaśmiał się chłopak
- Co mówiłam?
- Hm, nie pamiętam
- Mów, Justin !
- Coś w stylu "Oh, my Bieber" "Kocham cię Bieber" "Jesteś taki słodki"
- Kurde !
Justin przytulił mnie.
- To było urocze.
Przygryzłam wargę.
- Co było potem?
- Obudziłaś się, trochę piliśmy, graliśmy w jakieś gry. Maks i Julie wygonili nas na górę. Przypuszczam że zrobili to na stole w jadalni.
- Skąd wiesz ?
- Mam monitoring
- Ouu. A czy my ?
- Pytasz, czy to zrobiliśmy ?
- Tak
Tak bardzo bałam się, odpowiedzi Justina. Widział to po mnie i złapał mnie za rękę.
- Nie chciałem wykorzystać momentu, że byłaś pijana i nic nie będziesz pamiętała. Chce żeby nasz pierwszy raz był inny.
- Jaki pierwszy raz?
Justin nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się sam do siebie. Podał mi kanapki z serem zrobione przez niego.
Zjadłam.
- Ja już pójdę..
- Lucy!
- Tak? - uroczo się uśmiechnęłam
- Odprowadzę cie
Justin wziął kluczyki i poszliśmy do garażu.
- Którym samochodem chcesz jechać?
Wskazałam na czarny Kabriolet. Ruszyliśmy. Kanadyjczyk jechał bardzo szybko.
- Justin zwolnij ! - krzyknęłam
- Dla ciebie wszystko
- Cholera !
- Co ?
- Zapomniałam o Jul
- Nie martw się, Maks się nią zajmie a ja potem ją odwiozę.
- Dziękuje Justin - pocałowałam go w policzek - Tutaj mieszkam !
- Obok mieszka dziewczyna Maksa
- Tak... dlaczego Maks całuję się teraz z Jul skoro ma dziewczynę?
- Carolyn jest jego ideałem, bardzo ją kocha. Ale ona uważa że, jej pierwszy raz ma się odbyć po ślubie.
- Aha. Czyli Maks za jakiś czas zostawi moją przyjaciółkę? Nic do niej czuje ? - spytałam oburzona
- Na pewno mu się podoba. Nie wiem czy Julie pokocha bardziej niż Carolyn. Pogadam z nim.
- Ok
- Nie martw się, przyrzekam że on nie zrani Julie.
- Mogę ci zaufać?
- Nie wiem, spróbuj.
Justin przysunął się do mnie i namiętnie pocałował mnie w usta. To było cudowne ! Justin Bieber mnie pocałował !
- Pa ! - powiedziałam wychodząc z samochodu
Pobiegłam szybko do domu.
- Gdzie byłaś ?! - usłyszałam głos matki
- U kolegi.
- Dlaczego nie wróciłaś do domu? Dlaczego nie poszłaś do szkoły? Mamy wrócić do Londynu ? Nie pasuję ci tutaj?
- Mamo, przepraszam już nie będę. Ale zostańmy tu proszę !
- Zostaniemy, ale odpowiedz mi dlaczego nie wróciłaś do domu?
- Bo zasnęłam tam, a kolega nie chciał mnie budzić.
- Byłaś sama z tym kolegą?
- Byłam z Julie
- A gdzie ona jest?
- Powiedziała że, musi coś jeszcze załatwić i wróci za kilka godzin.
- Ok, ale i tak macie szlaban.
- Ale mamo !
- Żadnych "ale" !
Pobiegłam do pokoju i zamknęłam się na klucz. Weszłam na twittera i napisałam do moich internetowych przyjaciółek. Minęły dwie godziny a Julie nadal nie ma.

       Do: Julie
       Gdzie jesteś? Wracaj już do domu! Mama jest zła i mamy szlaban.
       Od: Julie
       Będę za 15 minut.

Po tych 15 minutach Jul weszła do domu. Moja mama popatrzyła na nią i powiedziała że, mamy szlaban na tydzień i poszła. Przyjaciółka pobiegła do mojego pokoju. Pomyślałam o niej i o Maksie. Zrobiło mi się nie dobrze. Powinnam z nią o tym porozmawiać, ale nie miałam ochoty. Poszłam wziąć prysznic. Jul poszła do swojego pokoju. Wyszłam spod prysznica, ubrałam TO .
- Babciu?
- Tak kochanie - serdecznie uśmiechnęła się Meg
- Wychodzę na spacer.
- A nie masz szlabanu?
- Cholera! - szepnęłam
- Mama poszła do sklepu. Masz godzinę, idź kochanie.
Przytuliłam się do babci i pobiegłam na dwór. Spacerowałam po moim osiedlu. Nagle zauważyłam znajomego mi chłopaka.
- Charlie? - krzyknęłam
- Lucy!
Kolega podbiegł do mnie.
- Czemu cię nie było w szkole?
- Zaspałam.
- Ale jutro idziesz do szkoły?
- Jutro mamy wolne - uśmiechnęłam się
- A no tak - powiedział zawstydzony - Chcesz pójść na sok pomarańczowy? Czy chcesz pójść ze mną na sok? Tutaj w tym barze mają bardzo dobry
- Z przyjemnością.
Poszliśmy do baru. Zamówiliśmy sok. Usiadłam przy stoliku obok.
- Jak ci się podoba w Kanadzie?
- Za bardzo to ja tu nic nie widziałam, nie miałam kiedy zwiedzić. Ale podoba mi się tu.
- Oprowadzić cię po naszym mieście?
- Bardzo bym chciała, ale nie wiem kiedy.
- A jutro?
- Niestety nie mogę, mam szlaban.
- A za co?
- Moje prywatne sprawy.
- Aha - uśmiechnął się
- Lubie jak się uśmiechasz, wyglądasz wtedy tak uroczo.
Chłopak zarumienił się.
- Dziękuje, a ty zawsze wyglądasz uroczo i pięknie.
Charlie poszedł po sok.
- Proszę
- Dziękuje
Napiłam się.
- Mmm, naprawdę dobry.
-  Mówiłem.
Popatrzyłam na zegarek.
- Kurde, muszę już iść, mam szlaban a mama zaraz wraca i zobaczy że mnie nie ma.
- Odprowadzę cię
Poszliśmy szybkim tempem w stronę mojego domu.
- Tu mieszkam.  To cześć.
Chłopak przybliżył się do mnie i pocałował mnie w usta. Nie wiedziałam co mam wtedy zrobić, musiałam już iść więc w pośpiechu pomachałam mu i pobiegłam do domu.
    
    Do: Charlie
   Dziękuje, za miły spacer i pyszny sok.
    Od: Charlie
   Spoko :)

Ubrałam się w piżamkę i położyłam do łóżka. Po chwili usłyszałam otwierające się drzwi.
- Uff, zdążyłam !
Po kilku minutach zasnęłam z słuchawkami w uszach.


_____________________________________________________________________________

Dziękuje za wszystkie wyświetlenia ♥
Nowy tytuł i nowy wygląd bloga. Jak wam się podoba?
Przepraszam, że trochę krótki ten rozdział :c
Justin vs. Charlie ? :)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 6.

Lucy's POV
Skończyła się lekcja, wszyscy wyszli z klasy. On wyszedł z klasy ostatni. Podbiegłam do Julie.
- Jaki jest Justin ? - spytałam
- No nie wiem, nie znam go, byłam tam z nim jakieś 5 minut. A zresztą dziś go sama poznasz.
- Och, dziś ? Naprawdę?
Poleciały mi łzy, poznam dziś osobiście swojego idola, piękniej być nie może. Julie podała mi chusteczkę.
- Nie płacz kochanie - uśmiechnęła się do mnie
Wyrzuciłam chusteczkę i poszłam z Julie do sali nr. 6 . Czekał tam Maks.
- Czeka na ciebie?
- Pewnie tak.
- To on już nie ma dziewczyny?
- Ma i co z tego ? Nie robimy nic złego. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
Julie podbiegła do chłopaka, on złapał ją za rękę i po chwili zniknęli z zasięgu moich oczu.
- Ta, tylko przyjaciele - powiedziałam sama do siebie.

Justin's POV
Wyszedłem z klasy ostatni. Poszedłem w stronę naszego korytarza. Naszego w sensie że mój i Maksa.
Usiadłem i zapaliłem papierosa. Po chwili przyszedł Maks z jakąś dziewczyną.
- Siema - powiedział
Maks usiadł obok mnie.
- Mam do ciebie sprawę.Jesteś dziś zajęty?
- Miałem iść do Rose.
- No to już nie idziesz - powiedział Maks
- Dlaczego? O co chodzi?
Zgasiłem fajka. Popatrzyłem na dziewczynę stojącą obok mnie.
- To ty Julie?
- Tak - uśmiechnęła się
- Dziś przychodzę do ciebie na kolację z dwoma dziewczynami. Julie i jej przyjaciółka.
- Hm, podoba mi się ten plan na wieczór, a ładna jest ta przyjaciółka?
- Nie mówię tego jako jej przyjaciółka, ale jest piękna. - powiedziała Jul
Uśmiechnąłem się.
- Dobra, to widzimy się dziś wieczorem. - powiedział Maks i poszedł gdzieś z Julie
Wstałem i nagle podbiegła do mnie moja dziewczyna.
- Cześć Rose.
- Cześć, kochanie
Pocałowała mnie w policzek.
- Myślałem o tobie. Wczoraj tak bardzo chciałem cie zobaczyć, pocałować,dotknąć. Marzyłem o tobie.
- Och, kochanie, ale to nie moja wina że pojechałam do ... mojego kolegi.
- Tak, nie twoja.
- To dziś przychodzisz do mnie, misiu? Nikogo nie ma w domu. Będziemy mogli robić wszystko co tylko będziesz chciał.
Popatrzyłem na Rose, na jej włosy, ciało, piersi. Chciałem powiedzieć, że przyjdę do niej. Ale w końcu byłem już umówiony. Czy warto poświęcić jeden wspaniały dzień z Rose dla jakiejś innej dziewczyny.
- Dziś nie mogę, bo Maks do mnie przychodzi.
- To przyjdę do was
- Ale, to jest spotkanie tylko dla mnie i dla niego, taki męski wieczór.
- Przyprowadzicie pewnie sobie jakieś... panie z ulicy ?
- Rose ! Oczywiście , że nie. Ja bym cie nigdy nie zdradził, a już na pewno nie z "takimi paniami".
Rose przytuliła się do mnie, pocałowałem ją w czółko. Na pożegnanie pocałowałem ją w usta.
- Musze już iść na lekcje - powiedziałem
Zaczęła się lekcja.
Nie mogłem się skupić. Myślałem o Rose i o tej dziewczynie którą mam poznać. Patrzyłem na każdą dziewczynę z klasy. Julie rozmawiała z kilkoma, która z nich to ona ? 
- Bieber ! - usłyszałem głos nauczyciela - To że jesteś sławny, nie oznacza że, możesz sobie nie uważać na lekcji!
- Przepraszam


Lucy's POV
Siedziałam w ostatniej ławce na samym końcu. Julie usiadła gdzieś bliżej Maksa. Czułam się tak samotnie.
I w tym momencie poczułam na sobie czyjś wzrok. Rozejrzałam się. Patrzył na mnie Justin. JUSTIN BIEBER PATRZYŁ NA MNIE. Tak bardzo go kocham, wiem o nim prawie wszystko, jestem Belieber. Ale nie mogę podejść do niego przytulić go i podziękować za wszystko. Po co przychodziłam do tej szkoły ?
Lepiej by było jakbym go spotkała gdzieś na ulicy, na koncercie lub M&G. A w szkole muszę udawać że, nie jestem jego fanką. Nie mogę płakać, gdy na niego patrzę. Jak Belieber ma nie płakać kiedy widzi swojego idola? Dobra, dziś go poznam, spędzę z nim wieczór i będzie cudownie. Ale co jeśli mnie nie polubi? Jeśli mu się nie spodobam? W głowie miałam tysiące pytań. Nie mogłam się skupić. Nawet nie wiedziałam jaką mamy teraz lekcje. Na ławce zobaczyłam książkę od chemii. Po kilku minutach usłyszałam dzwonek. Podeszłam do Julie.
- To nasza ostatnia lekcja?
- Chyba tak.
Poszłyśmy do domu.Przez całą drogę nie odzywałam sie. Julie też. Chyba była zajęta myśleniem o Maksie.
Czułam się jakbym traciła przyjaciółkę. Uroniłam łzę.
- Jestem tak cholernie samotna! - krzyknęłam w duchu
Julie szła uśmiechnięta i pisała sms'y .
- Uważaj, bo znów przez niego walniesz w znak
Julie się tylko zaśmiała i pewnie mu o tym napisała. Nie wiem czy chce iść do Justina wieczorem. Jul będzie cały czas z Maksem, a Justin na pewno z nimi. A ja znów sama. Dobra, zaryzykuje. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Doszłyśmy do domu. Zjadłam płatki. Julie poszła się wykąpać.
- Babciu, gdzie mama?
- Mówiła że, idzie szukać pracy.
- Oo , a ty co robisz?
- Zastanawiam się co zrobić wam na kolację.
- Ale babciu, bo ja i Julie idziemy dziś na kolację do kolegi.
- Dobrze się bawcie
Babcia pocałowała mnie w czoło. Poszłam pod prysznic. Julie zaczęła szukać ubrań w które się ubierze.
Po godzinie byłyśmy gotowe. Julie rozpuściła włosy i założyła TO. Ja również rozpuściłam włosy, wyprostowałam je i założyłam TO.
- Za ile mamy tam być? - spytałam
- Za 10 minut, ale Maks nas podwiezie.
- Ok.
Wyszłyśmy na podwórko. Po chwili przyjechał Maks.
- Cześć piękne, wsiadajcie - uśmiechnął się chłopak
Jul pocałowała go w policzek.
- Cześć - odpowiedziałyśmy
Usiadłyśmy z tyłu. Minęło 5 minut i byliśmy na miejscu. Wysiadłyśmy z samochodu i ruszyłyśmy za Maksem.
Chłopak zapukał i otworzył drzwi.
- Zapraszam - powiedział
Po wejściu znajdowałyśmy się w przed pokoju.
- Nie musicie zdejmować butów - popatrzył na nas Justin
Weszłyśmy do salonu, gdzie czekał na nas Bieber.

Justin's POV
Miałem przygotować kolację, nie wiem co zrobić do jedzenia by im smakowało. Wpadłem na pomysł żeby zrobić moje ulubione spaghetti. Zrobiłem jedzenie, przygotowałem wszystko w jadalni, by Maks i dziewczyny mogli wspólnie ze mną zjeść tam kolację. Poszedłem do salonu, na stoliku podałem paluszki i chipsy. Nie wiem czemu tak się postarałem z tą kolacją. Chyba chce zaimponować tej dziewczynie, ale przecież nawet jej nie znam. Było to dziwne. Usłyszałem że drzwi się otwierają, usiadłem na kanapie i czekałem na gości. Ujrzałem Maksa za nim Julie a za nią... piękną dziewczynę, bardzo spodobały mi się jej niebieskie oczy, miała cudowne długie nogi, była idealna. Dlaczego nie zwracałem na nią uwagi w szkole ?
Nie ważne. Pierwszy raz w życiu na widok dziewczyny nie wiedziałem co powiedzieć. Patrzyła na mnie i się uśmiechała. Zdenerwowałem się, miałem motylki w brzuchu. Nigdy się tak nie czułem.
- Zapraszam do jadalni, przygotowałem spaghetti
Wszyscy usiedliśmy przy stole. Pomyślałem że, nie dam po sobie poznać tego że mi się ona spodobała, będę zachowywał się obojętnie w stosunku do niej.
- Jestem Lucy - popatrzyła na mnie dziewczyna
- A ja jestem Justin
- No wiem - zaśmiała się
Wszyscy zaczęli jeść. Przyglądałem jej się jak je. Właśnie wymyślałem w głowie historie erotyczne z nią w roli głównej.
- Bieber, przestań ! - mówiłem do siebie po cichu.
Nie mogłem się powstrzymać. Poszedłem do łazienki się uspokoić.

Lucy's POV
Siedzę z Justinem przy jednym stole. Mogę już umrzeć szczęśliwa. Widziałam jak na mnie patrzył, to było cudowne. Chyba mu się spodobałam. Prawie wybuchłam płaczem. Popatrzyłam na niego. A on nagle uciekł do łazienki. Czułam jakbym miała władzę nad nim. Zapowiadał się ciekawy wieczór. Julie i Maks jedli razem spaghetti. Jestem nie śmiałą dziewczyną, ale w tym momencie czułam się seksowna i pewna siebie. Podeszłam do drzwi łazienki.
- Justin, wszystko dobrze?
- Tak, już wychodzę.
Otworzył drzwi i wyszedł. Popatrzyłam na niego uwodzicielsko. Poszłam przed nim. Wiedziałam że, patrzy się na mój tyłek. Nie wiem co ze mną się działo tego wieczoru, nie byłam sobą.Odwróciłam się do niego.
On popatrzył na mnie.
- Zjadłaś już ?
- Tak
- To chodź ze mną
Uśmiechnął się łobuzersko, złapał mnie za rękę i poprowadził do salonu. Nogi zaczęły mi się trząść. Teraz to on ma chyba władzę nade mną. Usiedliśmy na kanapie. On powoli jadł paluszki. Patrzył mi prosto w oczy, czułam się nie komfortowo ale wyjątkowo. Justin nalał mi wina.
- Nie, dziękuje. Ja nie piję.
- Lucy, to tylko trochę wina
Napiłam się. Dolał mi jeszcze.
- Justin, czy ty chcesz mnie upić?
- Nie - zaśmiał się
Uśmiechnęłam się. Byłam zdziwiona, dlaczego wujek mówi że, Justin jest wredny, nie miły. Może pije i pali ale co to takiego ? A z zachowania jest nie wiem jak to opisać. Jest jeszcze lepszy niż myślałam. Wypiłam jeszcze jedną szklankę wina. Zdjęłam buty. Położyłam się na sofie. Moje nogi położyłam na kolanach Justina.
On tylko uśmiechnął się i powiedział "Dobranoc". Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam.

________________________________________________________________________
Lucy w końcu poznała Biebera. Jak wam się podoba ten rozdział? Co myślicie o Justinie?
Przepraszam że, długo nie dodawałam rozdziału :(
Bardzo dziękuje za ponad 1000 wyświetleń ♥