sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 5

Lucy popatrzyła podekscytowana na przyjaciółkę. Nie zdążyła nic powiedzieć bo do kuchni weszła babcia z jakimiś kopertami.
- Co to? - spytała Lu
- Z jakiegoś liceum list do was, za bardzo nie widzę bo nie mam okularów - odpowiedziała Meg
Dziewczyny zerwały się z krzeseł,podbiegły do babci i wzięły do rąk listy. Przyjaciółki otworzyły list i przeczytały ich zawartość.
- O boże ! Nie wierzę ! Dostałam się , dostałam ! - krzyczała Lucy - A ty Julie?
- Ja się nie dostałam... - powiedziała zasmucona
Lucy przytuliła się do Jul.
- Lucy?
- Tak ?
- Żartowałam, dostałam się - zaśmiała się Julie
Lucy uderzyła przyjaciółkę w ramie.
- Nie strasz mnie tak już nigdy.
Obie zaczęły się śmiać i cieszyć. Babcia się im przyglądała.
- A dziewczynki musicie kupić przybory do szkoły i książki.
- To idziemy na zakupy - krzyknęła Jul
- Macie tutaj trochę ode mnie dolarów, jak będzie za mało to przyjdziecie po więcej.
- Och, dziękuje babciu. Postaramy się za bardzo nie szaleć, żeby nam starczyło - uśmiechnęła się dziewczyna
Przyjaciółki tylko poprawiły wygląd i poszły do sklepu po przybory i książki. Po kilku godzinach wróciły.
Kupiły sobie również : TO i TO . Miały nadzieje że babcia się nie obrazi że kupiły jeszcze sobie bluzki.
Wróciły do domu i zaczęły przygotowania do szkoły.
- W co się ubierasz? - spytała Lucy
- Założę tą czarną bluzkę którą kupiłam, jeansy i vansy. A ty ?
- Tą bluzkę z palmami, czarne leginsy i vansy.
Dziewczyny rozmyślały o wszystkim związanym z szkołą, jak tam jest, o przystojnych chłopakach, o nauczycielach, o lekcjach i oczywiście o Justinie.
Weszła Olivia do pokoju w którym siedziały.
- I co kochane spakowane już jesteście?
- Tak - odpowiedziały podekscytowane
- Bardzo się cieszę że jesteście szczęśliwe - przytuliła je obie
- To ja już idę do swojego pokoju - powiedziała Julie
Lucy została sama w pokoju. Włączyła laptopa i weszła na twittera. Musiała się wszystkim pochwalić z kim będzie chodziła do szkoły. Znalazła dziewczynę która też chodzi do tej szkoły, pisały kilka godzin, zaprzyjaźniły się. Lecz poznana dziewczyna nie chciała by Lucy dowiedziała się kim ona jest, by nie spotkały się w szkole. Chciałaby były tylko przyjaciółkami w internecie. Lucy była trochę zdziwiona zachowaniem dziewczyny, ale zgodziła się na taki układ. Lu po godzinie poszła spać.

                                                           ----------------------------------

- Dzień dobry kochanie, wstawaj ! - Lucy usłyszała głos babci
- Już wstaje, wstaje.
Meg poszła budzić Julie. Lucy poszła wziąć prysznic, użyła perfum " Someday " i założyła na siebie to co mówiła. Wzięła plecak i zeszła na śniadanie. Julie zaspana jakoś doszła do łazienki, wzięła szybki prysznic, ubrała się i zeszła na dół. Po zjedzeniu śniadania wyszły na podwórko. Czekały na wujka, który miał je zawieść do szkoły. Chris zawołał je do siebie. Dziewczyny wsiadły do samochodu i ruszyły do szkoły.
- Zdenerwowane czy podekscytowane? - spytał wujek
- Eee, oba naraz - odpowiedziała Lucy
- Ale później to już chyba będziecie same chodzić do szkoły, albo będziecie jeździć autobusem co ?
- No możemy - uśmiechnęła się Julie
- Hm, skoro nie chcesz nas wozić to musimy - powiedziała Lucy
- To nie tak że, nie chce. Po prostu nie mogę bo muszę jechać do pracy.
- Ok
Dziewczyny wysiadły z samochodu.

Lucy's POV
Nie mogę w to uwierzyć poznam Justina Biebera, będę go codziennie widzieć, to jest zbyt piękne.
Nie wiedziałam czy się cieszyć czy płakać. Weszłam razem z Julie do szkoły. Ogromna szkoła, wiele osób i jak ja mam go tu znaleźć? Nagle usłyszałam dzwonek na lekcje. W tym momencie się przestraszyłam.
Nie wiem gdzie mam lekcje i co teraz zrobić? Dobrze że miałam przy sobie Julie, która zawsze wie co zrobić. Podbiegłyśmy do jakiegoś przechodzącego chłopaka.
- Wiesz gdzie jest sala nr 4 ?
- Po między salą nr 3 a 5 
Chłopak poszedł dalej. Więc podeszłyśmy do kolejnego. Niespodzianka ! Okazało się że to jest Maks.
- O Julie! Co ty tutaj robisz? - spytał
- No właśnie, to nasz pierwszy dzień w tej szkole i nie wiemy gdzie co jest.
- Gdzie macie lekcje?
- Sala nr 4
- Oo, to macie lekcje ze mną - uśmiechnął się chłopak, złapał Julie za rękę i poprowadził na górę.
Super, a ja jak głupia musiałam za nimi biegać. W końcu znaleźliśmy klasę. Usiadłam gdzieś na tyłach a obok mnie Julie. Wszedł nauczyciel do klasy. Z twarzy wyglądał na wrednego. Ale okazało się że był bardzo miły. Zaprosił mnie i Julie na środek sali i przedstawił nas reszcie klasy. Byłam bardzo zdenerwowana, wszystkie twarze skierowane na mnie i Jul. Po chwili zauważyłam pod oknem, chłopaka z cudownymi postawionymi włosami. Słońce raziło mnie w oczu ale mimo tego poznałam że to był właśnie Justin Bieber. Powstrzymywałam się od płaczu i pisków, przecież nie powinni pierwszego dnia od razu wziąć mnie za wariatkę. Więc tylko uśmiechnęłam się i poszłam do swojej ławki. Julie przez całą lekcje była wpatrzona w Maksa a ja w Justina. Lekcja się skończyła. Maks i Justin poszli w stronę ciemnego korytarza. Ja i Jul usiadłyśmy na ławce.
- Gdzie mamy teraz lekcje? - spytałam
- Masz swojego idola w klasie a ty się pytasz o lekcje ?
- Próbuję być normalna, nie chce żeby brali mnie za wariatkę.
- A to dobrze - uśmiechnęła się do mnie - Mamy lekcje w 13
- To chodź poszukamy.
Poszłyśmy w lewą stronę. Nie było tak trudno od razu znalazłyśmy klasę. Ustałyśmy pod salą. Zauważyłam że, jakiś chłopak się nam przygląda.
- Ej, jakiś pedofil się nam przygląda - zaśmiałam się
- To tylko Maks, kochanie - Jul podbiegła do niego
Widziałam jak rozmawiali i chyba się też kłócili. Nie ważne, to jej sprawy miłosne. Usiadłam na ławce obok.
Czułam się jak idiotka, siedząc tak sama na ławce. Nawet nikt usiąść obok mnie nie chciał. Czy ja śmierdzę? O co chodzi? Słyszałam tylko chichot jakiś blondyneczek. Podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Wstań ! Szybko, nie siedź tu!
Wstałam.
- Ale o co chodzi?
- Jesteś nowa prawda ?
- Tak
- No właśnie, te głupie blondynki zawsze robią jakieś "żarciki" nowym. Właśnie siedziałaś na wylanym soku jabłkowym lub innej płynnej substancji.
Dotknęłam swoich leginsów. Pomyślałam że teraz nikt mnie tu nie polubi, pierwszy dzień a ja będę chodziła z mokrym tyłkiem. Miałam już łzy w oczach.
-  Poczekaj tu, zaraz coś na to poradzę.
- Ok - odpowiedziałam smutna
Wrócił po około 2 minutach
- Może nie jest jakaś piękna ale załóż tą spódniczkę, przynajmniej jest sucha.
- Ojejku, dziękuje ci bardzo - przytuliłam go
- Mam na imię Charlie
- A ja mam na imię Lucy
Pożegnałam się i pobiegłam szybko się przebrać. Akurat gdy podeszłam pod klasę, usłyszałam dzwonek.
Zobaczyłam Julie wychodzącą z tego ciemnego korytarza.
- Co tam robiłaś?
- Rozmawiałam z Justinem i Maksem
- CO ?! Z Justinem ?
- No może raczej to nie była rozmowa, tylko dał mi fajka i paliliśmy tam razem.
- Justin pali ? W szkole ? Justin pali w szkole ?
- Też byłam zdziwiona, przecież to taki grzeczny chłopak, a jednak nie.
- Poznasz mnie z nim ?
- Jasne, kochanie - powiedziała Jul - A co u ciebie?
- Dużo się działo, podczas jednej przerwy. Opowiem ci w domu, bo nauczyciel już idzie.
- Ok

______________________________________________________________________
Jednak udało mi się dodać rozdział w tym tygodniu :)
Jak wam się podoba?
PS. Wkrótce nowy wygląd bloga
szablon i nagłówek od http://krucze-szablony.blogspot.com/

środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 4

Sklep był niedaleko, więc przyjaciółki długo nie szły. Po 5 minutach stały przed sklepem.
- Ja kupuje Tymbarka i marsa a ty Julie? - spytała Lucy
- Ja chce tylko milky way'a
Dziewczyna zakupiła produkty i obie wyszły z sklepu. Wróciły do domu.
- Julie..
- Tak, Lucy ?
- Składam papiery do tego liceum do którego chodzi Justin - powiedziała podekscytowana
- No ok.
- Ale ty idziesz ze mną do tej szkoły..
- Ale ja się nie dostane - powiedziała zszokowana
- Dostaniesz się, wierze w ciebie słonko - uśmiechnęła się Lucy
- Idę wziąć prysznic, potem składam papiery a następnie robię babeczki z babcią a ty co dziś robisz?
- Pójdę na rolki, potem pobiegać a potem wezmę prysznic
- Naprawdę, chce ci się codziennie biegać, ćwiczyć itp. ?
- Chce być szczupła.
- Ale jesteś
- Może i jestem ale za tydzień mogę już nie być, dlatego trzeba regularnie ćwiczyć - uśmiechnęła się Julie i poszła na górę przebrać się w coś wygodniejszego. Lucy poszła pod prysznic.
Julie włożyła słuchawki do uszu i zaczęła jeździć przed domem. Za chwilę jej się już znudziło więc, pojechała dalej. W słuchawkach leciał Guns N Roses - Don't Cry . Nagle dostrzegła przed sobą tego nieznajomego przystojniaka. Nie zdążyła się zatrzymać i wpadła mu w ramiona. On objął ją w biodrach i uśmiechnął się.
- Przepraszam - powiedziała nieśmiele Julie
- Nic się nie stało. Ale już drugi raz jak cie spotykam się przewracasz. - zaśmiał się chłopak
- Teraz się nie przewróciłam - lekko się uśmiechnęła
- Bo cie uratowałem - powiedział dumny
- Mhm. A tak w ogóle to Julie jestem - podała mu rękę
- Ja jestem Max - uścisnął jej dłoń i łobuzersko się uśmiechnął
Dziewczyna przygryzła wargę.
- A ty co tu sama robisz ? Nie jeździsz z tą jakąś swoją przyjaciółką czy tam siostrą.
- Ma na imię Lucy i jest moją przyjaciółką. I nie jeżdżę z nią, ponieważ ona nie lubi za bardzo wysiłku fizycznego - zaśmiała się dziewczyna - A ja za chwile jeszcze idę pobiegać
- Oo, to może kiedyś się umówimy i pobiegamy razem.
- Chętnie, a dziś nie możemy ?
- Idę, do mojej dziewczyny. Wątpię że pozwoliła by mi z tobą biegać. Bo obiecałem jej że zabiorę ją na spacer dziś a po za tym jest bardzo zazdrosna i jakbyś ją kiedyś spotkała to nie mów jej o naszym bieganiu - łobuzersko się uśmiechnął
- Ale to tylko wspólne bieganie
- Ja to wiem, ty to wiesz ale ona by pomyślała że od razu ją zdradzam
- Żyjesz w związku w którym nie ma zaufania ?
- Ufamy sobie, ale ona nie chce mnie stracić i boi się że jakaś inna dziewczyną jej mnie odbierze.
- Jak sobie chcesz, dla mnie to jest bezsensu, powinna ci ufać, związek opiera się na rozmowie i zaufaniu.
- Dziękuje, Julie. Masz rację muszę z nią o tym pogadać. Bardzo ją kocham i nie chce żeby to był jakiś związek na miesiąc.
- Nie ma za co - odpowiedziała obojętnie
Max przytulił ją i odszedł. Julie poczuła się dziwnie. Zdjęła rolki i pobiegła do domu na boso.
Wchodząc do domu poczuła słodki zapach babeczek.
- Hej, idź się umyć i zapraszamy z babcią na babeczki - powiedziała Lucy
Chris i Olivia już czekali przy stole. Julie poszła wziąć szybki prysznic. Założyła piżamkę i zeszła na dół.
Zaczęła się kolacja. Na kolacje były kanapki z serem lub szynką oraz herbata i babeczki.
Julie była trochę głodna, ale nie miała ochoty jeść, cały czas tylko myślała o Maksie. Lucy zauważyła po przyjaciółce że coś jest nie tak i zabrała ją na górę oraz dwie babeczki z wróżbą.
Poszły do pokoju Lucy.
-Co się stało? - spytała Lucy
-Nic
-Mhm, przecież widzę.
-Naprawdę nic się nie stało, nie martw się - próbowała uśmiechnąć się Julie
Lucy podała przyjaciółce babeczkę.
- Proszę, może wróżba poprawi ci humor.
- Albo jeszcze bardziej popsuje.
Dziewczyny wyjęły wróżbę z babeczki.
- Co piszę na twojej? - spytała Lucy
- " Nie bój się miłości" - odrzekła ze złoszczona Julie
- A na mojej piszę " Nie ważne dokąd pójdziesz, ważne kto pójdzie z tobą"
- Hm, skojarzyło mi się trochę z tą szkołą. Znając życie, ty się dostaniesz a ja nie.
- Na pewno dostaniemy się obie albo żadna. - uśmiechnęła się Lucy
- Ta
- Julie, powiesz mi co się stało ?
- Powiem, ale jutro. Muszę się z tym wszystkim przespać.
- Ok
Julie poszła do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Po chwili dziewczyna zasnęła.
Lucy też za kilka minut spała jak zabita.
                                                                        -------
Lucy obudziła się o 9.15, następnie poszła zaspana do łazienki się ogarnąć. Po 30 minutach była już gotowa.
Ubrała się w TO . Julie obudziła się około godziny 10. W tym czasie gdy Julie poszła się przebrać umyć zęby itd. Lucy zeszła na dół zrobić sobie śniadanie. Julie spięła włosy w koka i ubrała się w  TO .
Lucy i Julie zaczęły jeść śniadanie.
- Dziś albo jutro mają przysłać czy dostałyśmy się do szkoły, ach już nie mogę się doczekać - powiedziała Lucy
- No ja też - odezwała się obojętnie Julie
- A właśnie co się wczoraj stało ?
- Jechałam na rolkach i nagle zauważyłam Maksa to ten nieznajomy przystojniak co ma dziewczynę obok - zaśmiała się Julie - No gadaliśmy sobie i on mnie przytulił, rozmawialiśmy o jego związku.
- I... chyba się w nim zakochałam... - powiedziała Julie

___________________________________________________________________
Jak wam się podoba ten rozdział?
Następnego spodziewajcie się w następnym tygodniu, bo w tym czasu raczej nie będę mieć, ponieważ świętuje swoje urodziny :) ( jutro mam urodziny )

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 3.

Podróż dobiegła końca. Samochód zatrzymał się.
- Weźcie bagaże i poczekajcie na mnie przed domem, ja zaparkuje samochód.
Dziewczyny zrobiły to co kazał im wujek. Ujrzały, piękny jasnoniebieski dom z elementami białymi, jest większy niż wyobrażała go sobie Lucy, bardzo się  wszystkim spodobał. Julie przypominał dom w którym mieszkała z rodzicami,  więc była bardzo szczęśliwa że, może tu mieszkać. Przyszedł wujek.
- Jak wam się podoba ?
- Jest wspaniały - powiedziały przyjaciółki
Natomiast Olivia( Mama Lucy ) zaczęła płakać.
- Co się stało ? - spytała zmartwiona córka
- Nic, po prostu przypomniało mi się jak mieszkałam tu gdy byłam mała, te cudowne lata...oraz jak przyleciałam tu z twoim tatą by poznał moją mamę, oraz jak tutaj zginął...
- Oh, pamiętam jak kilka lat temu pojechałaś z tatą a ja zostałam u babci. Po tygodniu wróciłaś ale ... bez taty.
W tym momencie Lucy i jej mama rozpłakały się, wujek podszedł do nich i przytulił je bardzo mocno. Julie pomyślała o swoich rodzicach których praktycznie nie znała i również się popłakała i pobiegła przytulić przyjaciółkę.
- Przepraszam że na początku naszego wyjazdu tu już was zasmucam i psuje wam humor. - powiedziała mama
- Nie, nie psujesz. Już jest wszystko dobrze. Wchodzimy ? - Lucy wskazała drzwi wejściowe.
- Tak, tak zapraszam. - powiedział  Chris
Wujek otworzył drzwi, wniósł nasze bagaże i zawołał swoja mamę Meg.
W środku dom był równie piękny co na zewnątrz. Na przeciwko wejścia są schody, obok nich wąski korytarzyk prowadzący do kuchni. Po prawej stronie od wejścia jest duży salon, bardzo przytulny, znajduje się tam wygodna sofa( Lucy od razu musiała sprawdzić), kominek, telewizor, dwa fotele i fotel bujany. Lucy uwielbia takie fotele. Z salony było przejście do jadalni, a z jadalni do kuchni. Natomiast po lewej stronie wejścia był pokój Meg. Na górze znajdowały się 4 pokoje. Jeden należał do wujka( Wujek nadal mieszka ze swoją mamą i nie ma żony. ) Drugi pokój jest to stary pokój mamy Lucy. Chris zrobił mały remont tego pokoju,żeby Olivia mogła w nim znowu mieszkać. Dwa następne pokoje to pokoje gościnne, które teraz będą należeć do Lucy i Julie. Jeden z nich był jasnofioletowy, ten pokój od teraz jest Lucy. A drugi pokój był bordowy, bardzo spodobał się Julie i teraz dziewczyna jest jego właścicielką. Znajdowała się również na piętrze mała biblioteka oraz duża łazienka.Olivia została w swoim dawnym pokoju i wspominała.Dziewczyny po zwiedzaniu zeszły na dół gdzie czekała na nie Meg.
Babcia Meg przytuliła się do obu dziewczynek i pocałowała je w czółko. Julie była zdziwiona zachowaniem kobiety, przecież ona jej nie zna i nie wie kim ona jest a mimo to przytula ją.
- Witam w rodzinie Monroe - powiedziała babcia do Julie - Chris mi opowiedział, że jesteś przyjaciółką mojej kochanej Lucy i będziesz z nami mieszkać.
Julie przytuliła swoją nową babcie.
- Ale wyrosłaś, jak cie ostatnio widziałam byłaś taka malutka. - babcia mówiła do Lucy
- No, to było bardzo dawno temu i prawie babci nie pamiętam. Pamiętam tylko to że uwielbiałam robić z babcią babeczki - zaśmiała się dziewczyna
- Oh, tak nasze babeczki, najlepsze jakie w życiu jadłam.Jeśli chcesz to możemy je jutro zrobić.
- O jejku, babciu oczywiście że chce, nawet nie wiesz jak marzyłam o tym żeby zrobić je znów.
Babcia uśmiechnęła się. Nagle zeszła Olivia po schodach. Babcia zgarnęła ją do kuchni na herbatkę i ciasteczko. W końcu Meg nie widziała swojej córki kilka lat, bardzo się za nią stęskniła i musiały sobie wszystko po opowiadać.
- Dziewczynki, ja jadę do pracy, a wy jak chcecie to możecie sobie pochodzić tu po osiedlu albo iść do pobliskiego sklepu, macie tu 20 dolarów. - powiedział wujek
- Ojej, bardzo dziękuje wujku - Lucy mówiąc to przytuliła się do wujka i pomachała mu gdy odchodził
- Nie ma za co kochanie - wujek od machał
Dziewczyny tylko poszły do łazienki się ogarnąć oraz powiadomiły babcie i mamę że, idą się przejść.
Idąc, Julie zauważyła u sąsiadów przystojnego chłopaka, nie mogła oderwać od niego oczu. Chłopak właśnie wychodził z podwórka. Julie wciąż wpatrywała się w niego, nie zauważając przed sobą znaku.
Dziewczyna uderzyła w znak i upadła, chłopak widząc wszystko, powstrzymywał się od śmiechu, ale podszedł do niej. Lucy natomiast stała nad przyjaciółką i się śmiała.
- Nic ci nie jest? - spytał chłopak
Podał jej rękę by mogła wstać.
- Nic mi nie jest, dziękuje - odezwała się podekscytowana dziewczyna
- Mieszkasz tu ? - spytała Lucy
- Nie, tu mieszka moja dziewczyna. - odpowiedział chłopak
Julie opuściła głowę.
- Aha, a my tu mieszkamy obok, to jak coś to zapraszamy - Lucy mrugnęła do niego
- Kiedyś wpadnę - uśmiechnął się chłopak i poszedł w swoją stronę
- Wyszłam na idiotkę, przewróciłam się a do tego on ma dziewczynę - powiedziała Julie
- Kochanie, nie wyszłaś na idiotkę. Podszedł do ciebie i pomógł ci wstać, sama pomyśl gdyby uważał cię za idiotkę śmiałby się z ciebie i poszedł dalej.
- Szkoda, że ma dziewczynę jest przystojny i widać że jest fajny - Julie zrobiła smutną minę
- Ma dziewczynę, a jutro może jej nie mieć - uśmiechnęła się Lucy - Chodź, kupie ci coś słodkiego i będzie ci lepiej.
- Wiesz, że nie jem słodyczy...ale na małego batonika mogę się skusić - uśmiechnęła się.
Dziewczyny poszły w stronę sklepu.

__________________________________________________________________
I jak wam się podoba ten rozdział ?
Trochę dłuższy, jak obiecałam :)
Co myślicie o nieznajomym chłopaku?
♥♥♥

środa, 19 czerwca 2013

Rozdział 2.

- Nasz dom jest niedaleko, mniej więcej 2 godziny jazdy, zrobi jeden postój na stacji benzynowej obok jest KFC więc będziecie mogły coś zjeść - oznajmił Chris
- Oh, już nie mogę doczekać się tego jedzenia - powiedziała Julie
- A ty jak zawsze o jedzeniu, nie rozumiem jesteś taka chuda a tak dużo jesz - powiedziała zdziwiona Lucy
- Ćwiczenia, kochana, ćwiczenia
- Pff
Lucy włożyła słuchawki do uszu i zaczęła słuchać swojego idola. Natomiast Julie napisała do babci że już wylądowali. Przez godzinę cały czas mama Lucy i jej wujek rozmawiali i się śmiali, w końcu nie widzieli się wiele lat.
- Obudź dziewczynki, za chwile postój - powiedział Chris
- Nie śpimy - odpowiedziały obie
Samochód się zatrzymał. Wujek zatankował. A mama i dziewczyny poszły do KFC.
- Zamówcie mi coś a ja pójdę zadzwonić do babci. - powiedziała Julie
- Ok.
Julie zadzwoniła do babci.Nie trwało to długo, gdyż babcia była zajęta i nie mogła z nią rozmawiać. Julie oddaliła się trochę od KFC, wyjęła papierosy z kieszeni i zapaliła. Wzięła gumę do żucia by nikt nie poczuł że paliła. Miała przynajmniej taką nadzieje że nikt nie poczuje. Dziewczyna weszła przez drzwi KFC , poszła usiąść obok Lucy. Dziewczyna poczuła drażniący ją zapach.
-Paliłaś ? - wyszeptała Lucy
- Nie - odpowiedziała Julie
- Obiecałaś mi że z tym skończysz.
-Wiem, ale to jest silniejsze ode mnie, przepraszam.
Lucy odwróciła się do niej plecami i zaczęła jeść. Julie była bardzo głodna więc też zjadła.
Po 30 minutach wrócili do samochodu.
- Jeszcze godzinka drogi przed nami - poinformował Chris
Julie zaczęła grać na telefonie. A Lucy czytać gazety zakupione na stacji benzynowej. Dziewczyna kupiła tą gazetę tylko ze względu na plakat jej idola.
- Mamo, mamo zobacz czy on nie jest cudowny ?
- Oh, Lucy. - powiedziała mama
- Justin Bieber.. hm, to ten nie miły chłopak z naszego miasta.
- Znasz Justina Biebera? - spytała zdziwiona dziewczyna
- Niestety go poznałem, był bardzo wredny w stosunku do mnie i go nie lubię.
- Naprawdę? Justin? Chyba coś ci się pomyliło?
- Nie, znam go dobrze i nie jest taki uroczy i słodki jak piszą o nim w gazetach.
Dziewczyna była zadziwiona, myślała że to nie prawda, nie mogła w to uwierzyć, nie chciała w to wierzyć, a może po prostu miał zły dzień, Lucy nie mogła spokojnie wysiedzieć, chciała jak najszybciej złożyć papiery do szkoły i sama poznać i ocenić Justina. I nagle w radiu usłyszała jego piosenkę Nothing like us i uroniła łzy.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że ten rozdział jest krótki :(
Postaram się aby następny był dłuższy.
♥♥♥

sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 1. Londyn → Kanada

   Nadszedł dzień wyjazdu. Lucy była bardzo podekscytowana.Walizki czekały już przed domem, za 10 minut mieli jechać na lotnisko.
- A gdzie jest Julie? - spytała mama Lucy
- Dzwoniła że będzie za 5 minut. - powiedziała Lucy
Minęło 5 minut i wbiegła na podwórko Julie z walizkami.
- Jedziemy już ? - zapytała Julie
- Tak - odpowiedziała mama
Przyjaciółki i mama wsiadły do samochodu. Może się zastanawiacie czy mama Julie tak po prostu pozwoliła jej zamieszkać w Kanadzie, tyle kilometrów od domu? Hm, rodzice Julie nie żyją, wychowuje ją babcia, mimo to że babcia bardzo ją kocha i będzie za nią tęsknić to chce by dziewczyna była szczęśliwa.
Może dlatego Lucy i Julie tak dobrze się rozumieją, obie nie mają ojca.
Dziewczyny zasnęły w samochodzie, gdyż jeszcze długa podróż przed nimi.
- Dziewczynki, wstawajcie! Jesteśmy już na lotnisku! - powiedziała mama
- Już ? - odezwały się wspólnie zaspane
- Spałyście 2 godziny.
Dziewczyny zdziwione wyszły z samochodu.
- Myślałam że spałam z 30 minut.
- Ja też.
Wszyscy wzięli walizki i ruszyli w stronę lotniska.
Odprawy trwały długo jak zawsze, no ale w końcu dziewczyny mogły wsiąść do samolotu.
- Ja chce siedzieć od okna! - wykrzyknęła Julie
Zajęły swoje miejsca...
- Mamo... Julie...boje się... - powiedziała Lucy
Julie złapała mnie za rękę i powiedziała:
- Nie bój się kochanie, nie jest tak strasznie jak ci się wydaje.Ale właśnie przeciwnie, to niesamowite uczucie. Gdy samolot startuje czujesz się dziwnie, ale potem jest wspaniale.
- A ty skąd to wiesz? - spytała Lucy
- Gdy moi rodzice jeszcze żyli, podróżowałam z nimi trochę.
Lucy siedziała pomiędzy Julie a mamą. Obie złapały ją za rękę w tym samym czasie.
- Startujemy, życzę miłej podróży. - powiedział stewardessa
Lucy włożyła słuchawki do uszu, włączyła piosenkę Justina Biebera pt. " Nothing like us" zamknęła oczy i po chwili zasnęła.
Julie natomiast słuchała Bring me the horizon - sleepwalking. Dziewczyna spoglądała za okno i przyglądała się chmurą. A mama Lucy czytała sobie jakieś gazetki.
Julie i Lucy różnią się od siebie a mimo to są najlepszymi przyjaciółkami.
Julie słucha rock'a, lubi ciemne kolory, ma tunele, chce sobie zrobić tatuaż, pali papierosy.
Lucy słucha pop'u, lubi jasne kolory, jest przeciwna paleniu, tatuażom i tunelom.
Lucy, właśnie się obudziła gdy jej przyjaciółka zasnęła.
- Ugh, i co ja mam teraz robić ? - powiedziała sama do siebie.
Nagle zobaczyła gazetkę mamy, na okładce był jej idol Justin Bieber, od razu sięgnęła po nią i zaczęła czytać. Okazało się że, nastolatek wrócił do Kanady i będzie chodził tam do liceum. Napisali że, teraz wszystkie faneczki chcą się zapisać do tej szkoły, ale jest bardzo trudno i praktycznie nikt się tam nie dostaje. Ale Lucy, pomyślała że spróbuje. Lucy i Julie są bardzo inteligentne i mają duże szanse by być w tej szkole.
- Proszę, zapiąć pasy za chwile lądujemy. - rozległ się głos stewardessy
- Mamo, Julie ! Wstawajcie, lądujemy! - odrzekła podekscytowana Lucy
Mama złapała za rękę swoją córkę.
- Już się nie boje.
Mama puściła jej rękę.
- Ale możesz mnie potrzymać za rękę.
Mama się uśmiechnęła i znów złapała ją za rękę.
- Gratuluje, dobrze wylądowaliśmy. - odezwała się stewardessa
Wszyscy zaczęli klaskać i się cieszyć. Dziewczyny z mamą wyszły z samolotu i poszły poszukać swoich bagaży. Wzięły walizki i wyszły przed lotnisko, gdzie czekał na nie wujek Lucy czyli brat jej mamy.
- Witam was w Kanadzie - powitał nas wujek - Ja jestem Chris, może Lucy mnie nie pamiętasz, bo ostatnio się widzieliśmy jak byłaś taka malutka.
Wujek przytulił się do niej a następnie do swojej siostry.
- A ty jak się nazywasz?
- Jestem Julie i jestem najlepszą przyjaciółką Lucy.
- Ooo, będziesz tu mieszkać razem z nami ?
- Chyba tak
Wujek przytulił się do niej i powiedział:
- Teraz jesteś naszą rodziną, witaj w rodzinie Monroe.
Julie wzruszyła się, nie myślała że zostanie tutaj tak mile przywitana i przyjęta do rodziny.
- Potem się po przytulamy a teraz wsiadajcie do samochodu. - powiedział Chris - A zapomniałbym uważajcie na babcie Meg bardzo lubi się przytulać. - zaśmiał się
Ruszyli do domu rodziny Monroe.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że trochę nudny ten rozdział, ale to dopiero początek :)
Dziękuje, za wszystkie miłe komentarze ♥

wtorek, 11 czerwca 2013

Bohaterowie+ Prolog :)


Carolyn - Dziewczyna Maksa. Jest sąsiadką Lucy.


Julie- Najlepsza przyjaciółka Lucy.Jest zakochana w Maksie.


Maks- Najlepszy przyyjaciel Justina(byli przyjaciółmi zanim Justin stał się sławny)
Jest chłopakiem Carolyn.

Lucy - Główna bohaterka, właśnie przeprowadziła się do Kanady. Jest przyjaciółką Julie.


Justin Bieber- Sławny Kanadyjczyk. Jego dziewczyną jest Rose.
Mimo że jest sławny, prowadzi całkiem normalne życie. Chodzi do Kanadyjskiej szkoły.


Rose - Jest królową szkoły, każdy chłopak jest w niej zakochany. Jest w związku z Justinem.
Mimo że chodzi z Bieberem, zdradza go z wieloma chłopakami.
Prolog
Młoda dziewczyna ( Lucy ) zamieszkuje Londyn, pewnego dnia przeprowadza się z matką do Kanady, gdyż tam znajduje się ich rodzina. Ojciec Lucy nie żyje, zginął w wypadku samochodowym. Lucy czuje się nieswojo w nowej szkole, w nowych kraju. Ale na szczęście nie jest tam sama. Przyleciała z nią jej przyjaciółka(Julie).