poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 11

Justin's POV
Charlie i Rose wyjechali na tydzień, nikt nam nie będzie przeszkadzał, całe dnie spędzone razem. Usłyszałem dzwonek i pobiegłem do klasy. Zająłem swoje miejsce. Odwróciłem wzrok w stronę Lucy, ujrzałem jej cudowne niebieskie oczy. Kocham jej oczy! Kocham ją całą ale oczy ma niesamowite. Wpatrywanie się w moją ukochaną przerwał mi liścik rzucony na moją ławkę. Przeczytałem.

- Kurwa ! - krzyknąłem w duchu

Zgniotłem liścik i włożyłem do kieszeni.

Skończyła się lekcja, wyszedłem z klasy a za mną szła Lucy.

- Czemu masz taką minę ? - spytała

- To nic takiego..

- Ale chce wiedzieć.

- Obiecuje że, ci powiem ale muszę iść coś załatwić!

- Znowu ?

- Przyjdziesz dziś do mnie po szkole ?

- Oczywiście

Ucałowała mnie w policzek i poszła do koleżanek. Ja natomiast zacząłem szukać tego gówniarza. Nigdzie go ni było, więc poszedłem do Rose.

- Masz go przekonać, żeby z tobą pojechał !

- Próbowałam!

- Nie dostaniesz pieniędzy!

- Obiecałeś mi

- Tak, ale jak go weźmiesz ze sobą !

- To daj mi chociaż 10 tysięcy skarbie - pogłaskała mnie po policzku

Odepchnąłem ją i poszedłem. Nareszcie go znalazłem! Wyprowadziłem go ze szkoły poszliśmy za budynek , już sobie z nim pogadam! Jak mógł napisać mi takie coś?!

Lucy's POV
Justin się dziwnie dziś zachowuje, martwię się o niego. Ciągle coś musi załatwić, co on planuje ?
Zaczęła się kolejna lekcja, a go nie ma. Na pewno już do szkoły nie przyjdzie. Był na jednej lekcji i mu wystarczy. Zaczęłam rysować w zeszycie. Nic specjalnego się dzisiaj w szkole nie działo. Po kilku lekcjach zwolnili nas do domu bo nie było nauczyciela. Wsiadłam w autobus i pojechałam do Justina. Po chwili znajdowałam się już pod jego willą.Otworzyłam drzwi, zdjęłam buty i weszłam do salonu. To co tam zobaczyłam. Nie wiedziałam co mam robić. Zacząć krzyczeć, płakać. Strach sparaliżował mnie.

- T-to jest Charlie?!-krzyknęłam

- To nie tak jak myślisz!

Widziałam zakrwawione ciało mojego kolegi, a nad nim mojego chłopaka z pistoletem w ręku, co ja miałam sobie myśleć?!

- Justin... cz-czy on żyje ?

- Chyba nie...

- Co tu się kurwa stało ?! Justin ! Dzwoń po karetkę !

Nie potrafiłam się opanować! Byłam przerażona tym wszystkim. Czy mój chłopak, mój idol, mój Justin Bieber zabił mojego kolegę ?!

- Nie ma sensu. Lucy on nie żyje!

Po moim policzku spłynęły łzy. Może był dziwny, ale nie zasługiwał na śmierć w tak młodym wieku. Przypomniało mi się kiedy go poznałam, jak mi pomógł, jak mnie zaprosił na soczek. Wybuchłam płaczem.

- J- Justin

Chłopak przytulił mnie.

- Ja nie chciałem tego zrobić!

- Ale co się stało? Opowiedz mi wszystko, proszę!

- Dobrze...

*kilka godzin temu*
Justin's POV
Przyciągnąłem go do ściany.

- Dlaczego dałeś mi ten liścik?!

- Chciałem ci uświadomić, że ty i Lucy to pomyłka. Ja ją kocham a ona kocha mnie.

Byłem bardzo wkurzony, miałem ochotę go zabić.

- Lucy cie nie kocha! Ona się ciebie boi !

- Jestem jej jedynym. Pamiętasz jak byłeś z nią na randce ? Wolała przyjść do mnie. Spać ze mną. Przytulać się ze mną a nie z tobą.

Zazdrość przemawiała przeze mnie. Gdy wyobrażałem sobie jego ręce na mojej ukochanej. Uderzyłem go.

- Może na spokojnie o tym porozmawiamy, może u ciebie ? - spytał Charlie

- Jasne - odpowiedziałem nie chętnie

Wsiedliśmy w samochód i po chwili znaleźliśmy się w moim salonie. On usiadł na sofie. Sięgnąłem z szafki pistolet. Groziłem że, strzele jeśli nie odczepi się od Lucy!

- I tak nie strzelisz. A nawet jeśli, to nie ważne. Ja nigdy nie zrezygnuje z mojej miłości. Ona jest ważniejsza niż moje życie! Nie oddam ci jej tak łatwo!

- Nie musisz mi jej oddawać, ponieważ ona już jest moja.

Pokazałem mu zdjęcie w telefonie na którym jesteśmy razem.

- Ona mnie kocha, zrozum to ! - powiedziałem

- Nie kocha cię! Ona kocha tylko twoją kasę i sławę!

- Jak może mnie nie kochać, skoro jest Belieber oraz moją dziewczyną ?

- Wmawiaj tak sobie.

- Strzele, obiecuje ci to !

Nie miałem zamiaru  go zabić, chciałem go nastraszyć, ten pistolet i tak jest pusty, nie ma w nim nabojów.
Trzymałem wycelowany w jego głowę.

- Nie boisz się ? - spytałem 

- Nie strzelisz.

- Strzele!

Zaczęliśmy się kłócić i szarpać. Nagle mój pistolet wystrzelił prosto w jego serce. Podbiegłem do niego.

- Przepraszam! Myślałem że, tam nie ma nabojów.Już dzwonie po karetkę.

- J-ja umieram. Proszę, opiekuj się nią! Nie zrań jej! Broń jej! Spraw by miała jak najlepiej, nawet z tobą!

Poleciała mi łza po policzku. Od razu ją wytarłem.

- Charlie! Nie !

Nie udało się już nic zrobić, on umarł...przeze mnie...Nagle do salonu weszła Lucy.

- Cholera! - pomyślałem
 -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

- Tak to właśnie było.

Ujrzałem rozpłakaną dziewczynę, przytuliłem ją mocno.

- Nie martw się,będzie dobrze.

Pogłaskałem ją po głowie.

- Co zrobimy z ciałem? Co powiemy jego rodzicom ? - spytała

- Rodzicom możemy dać list, że popełnił samobójstwo i strzelił sobie w serce. Ale nie bo będą moje odciski na pistolecie. To ciało spalimy, zakopiemy lub utopimy a rodzicom damy list że, wyjechał z ukochaną do innego kraju i chce tam się uczyć i mieszkać.

- To nie ma sensu !

- To co chcesz zrobić?!

- Najpierw zakopiemy jego ciało...

Lucy's POV
Czułam się okropnie, muszę zakopać ciało mojego byłego przyjaciela. Cały czas tylko płakałam, ale Justin mnie pocieszał i przytulał więc, jakoś się trzymałam.

- On bardzo cię kochał... - powiedział Justin

- Może i tak, ale bez wzajemności. Takie coś nie ma sensu...

Włożyliśmy ciało do bagażnika, pojechaliśmy do jakiegoś lasu i wgłębi niego zakopaliśmy naszego kolegę.
Cały czas się trzęsłam, była  tak cholernie przerażona. A co jeśli ktoś się dowie ? I Justin pójdzie do więzienia? Nie przeżyje tego...
Jechaliśmy samochodem, Justin odwoził mnie do domu. Patrzyłam na niego, widziałam ten strach, tą panikę.
Staliśmy przed moim domem. Pocałowałam Justina i przytuliłam się do niego.

- To będzie nasza tajemnica ...

- Oczywiście

- Nie mów nawet Julie co się stało!

- Ale to moja przyjaciółka!

- Nie mów! Proszę.

- Dobrze ...

Pocałował mnie w czółko. Wyszłam z samochodu i poszłam do domu. Pobiegłam na górę, założyłam piżamkę. Chciałam się do kogoś przytulić, ale nikogo nie było. Zapukałam do Jul. Smacznie sobie spała moja królewna. Poszłam do mamy, ale nie było jej. Pewnie nocuje u swojego nowego chłopaka. Poszłam do wujka, jego też nie było. Gdzie się wszyscy podziali?! Pobiegłam na dół do babci.

- Cześć babciu ! Mogę spać dziś z tobą ?

- Oczywiście kochanie.

Meg przytuliła mnie. I zasnęłyśmy razem.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Rano*
Wstałam wcześnie. Bolał mnie brzuch, głowa, wszystko!

- Babciu, muszę iść dziś do szkoły? Wszystko mnie boli i nie odrobiłam lekcji. Proszę babciu!

- Oczywiście skarbie, ale tylko dziś. Ok?

- Tak.

Przytuliłam się do niej.

- Gdzie Julie?

- Na górze.

Pobiegłam do jej pokoju. I skoczyłam na nią.

- Upss, spałaś - zaśmiałam się  i przytuliłam mojego skarba

- No właśnie, SPAŁAM!

- Kiciu, tęskniłam za tobą.

- Ja też.

Cmoknęłam mnie w policzek.

- Nie idę dziś do szkoły, a ty ?

- Oo, to ja też - uśmiechnęła się


Przy niej zapomniałam o wczorajszych wydarzeniach i czułam się szczęśliwa.

__________________________________________________________________________________
Chciałam żeby był długi, ale nie wyszło :( Przepraszam was bardzo za to ♥
Jak wam się podoba rozdział? Trochę smutny.
Dziękuje za poprzednie 19 KOMENTARZY
PS. Polecam wspaniałego bloga mojej przyjaciółki : http://gay-or-not.blogspot.com/
a tu macie jego zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=OMxlxAbnoqk
Zapraszam ♥

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

10 komentarzy:

  1. Takiej sytuacji się nie spodziewałam. Nieźle ;)Oby więcej było takich niespodziewanych sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. wow, fajne <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, w ogóle się tego nie spodziewałam !!! Wszystkiego tylko nie tego!!! Szkoda mi go, jakoś tak się dziwnie czuje teraz :/ :/, no ale świetny rozdział.! :** <333
    http://justinanddeynnmymirrorstaringbackatme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. o masakra tego sie nie spodziewalam...myslalam ze to predzej charlie zabije kogos z nich a to justin go zabil...o ludu czekam na NN jak sie rozwinie akcja

    thelovestoryforyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Łaaaaaaaałłł...ale się dzieje..*.* Oby Justin nie trafił do paki..czekam na nn.<3 rozdział mega.;*
    http://because-i-loved-youx3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Niespodziewałam się, żę tak się stanie. Myślałam, że się pobiją, ale że Justin zabije go to nie. Nie powinnam się śmiać, ale ta scena z pistoletem mnie rozśmieszyła. Nie mogę się doczekać nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  7. ooo. genialne! trochę mnie zaskoczyłaś ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Suuuuper :))
    @Epic40713354 <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Serio?! Boże nie wem kto jest bardziej nieoczytany. Ty, czy Twoi czytelnicy. Ten blog jest porażką. Zdania nie mają składni, wydarzenia są beznadziejnie umieszczone w czasie. A noe wspominając o tym jak bardzo fikcyjnejest to opowiadanie. Wybacz. Nie dotrwałam do końca. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń