sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 1. Londyn → Kanada

   Nadszedł dzień wyjazdu. Lucy była bardzo podekscytowana.Walizki czekały już przed domem, za 10 minut mieli jechać na lotnisko.
- A gdzie jest Julie? - spytała mama Lucy
- Dzwoniła że będzie za 5 minut. - powiedziała Lucy
Minęło 5 minut i wbiegła na podwórko Julie z walizkami.
- Jedziemy już ? - zapytała Julie
- Tak - odpowiedziała mama
Przyjaciółki i mama wsiadły do samochodu. Może się zastanawiacie czy mama Julie tak po prostu pozwoliła jej zamieszkać w Kanadzie, tyle kilometrów od domu? Hm, rodzice Julie nie żyją, wychowuje ją babcia, mimo to że babcia bardzo ją kocha i będzie za nią tęsknić to chce by dziewczyna była szczęśliwa.
Może dlatego Lucy i Julie tak dobrze się rozumieją, obie nie mają ojca.
Dziewczyny zasnęły w samochodzie, gdyż jeszcze długa podróż przed nimi.
- Dziewczynki, wstawajcie! Jesteśmy już na lotnisku! - powiedziała mama
- Już ? - odezwały się wspólnie zaspane
- Spałyście 2 godziny.
Dziewczyny zdziwione wyszły z samochodu.
- Myślałam że spałam z 30 minut.
- Ja też.
Wszyscy wzięli walizki i ruszyli w stronę lotniska.
Odprawy trwały długo jak zawsze, no ale w końcu dziewczyny mogły wsiąść do samolotu.
- Ja chce siedzieć od okna! - wykrzyknęła Julie
Zajęły swoje miejsca...
- Mamo... Julie...boje się... - powiedziała Lucy
Julie złapała mnie za rękę i powiedziała:
- Nie bój się kochanie, nie jest tak strasznie jak ci się wydaje.Ale właśnie przeciwnie, to niesamowite uczucie. Gdy samolot startuje czujesz się dziwnie, ale potem jest wspaniale.
- A ty skąd to wiesz? - spytała Lucy
- Gdy moi rodzice jeszcze żyli, podróżowałam z nimi trochę.
Lucy siedziała pomiędzy Julie a mamą. Obie złapały ją za rękę w tym samym czasie.
- Startujemy, życzę miłej podróży. - powiedział stewardessa
Lucy włożyła słuchawki do uszu, włączyła piosenkę Justina Biebera pt. " Nothing like us" zamknęła oczy i po chwili zasnęła.
Julie natomiast słuchała Bring me the horizon - sleepwalking. Dziewczyna spoglądała za okno i przyglądała się chmurą. A mama Lucy czytała sobie jakieś gazetki.
Julie i Lucy różnią się od siebie a mimo to są najlepszymi przyjaciółkami.
Julie słucha rock'a, lubi ciemne kolory, ma tunele, chce sobie zrobić tatuaż, pali papierosy.
Lucy słucha pop'u, lubi jasne kolory, jest przeciwna paleniu, tatuażom i tunelom.
Lucy, właśnie się obudziła gdy jej przyjaciółka zasnęła.
- Ugh, i co ja mam teraz robić ? - powiedziała sama do siebie.
Nagle zobaczyła gazetkę mamy, na okładce był jej idol Justin Bieber, od razu sięgnęła po nią i zaczęła czytać. Okazało się że, nastolatek wrócił do Kanady i będzie chodził tam do liceum. Napisali że, teraz wszystkie faneczki chcą się zapisać do tej szkoły, ale jest bardzo trudno i praktycznie nikt się tam nie dostaje. Ale Lucy, pomyślała że spróbuje. Lucy i Julie są bardzo inteligentne i mają duże szanse by być w tej szkole.
- Proszę, zapiąć pasy za chwile lądujemy. - rozległ się głos stewardessy
- Mamo, Julie ! Wstawajcie, lądujemy! - odrzekła podekscytowana Lucy
Mama złapała za rękę swoją córkę.
- Już się nie boje.
Mama puściła jej rękę.
- Ale możesz mnie potrzymać za rękę.
Mama się uśmiechnęła i znów złapała ją za rękę.
- Gratuluje, dobrze wylądowaliśmy. - odezwała się stewardessa
Wszyscy zaczęli klaskać i się cieszyć. Dziewczyny z mamą wyszły z samolotu i poszły poszukać swoich bagaży. Wzięły walizki i wyszły przed lotnisko, gdzie czekał na nie wujek Lucy czyli brat jej mamy.
- Witam was w Kanadzie - powitał nas wujek - Ja jestem Chris, może Lucy mnie nie pamiętasz, bo ostatnio się widzieliśmy jak byłaś taka malutka.
Wujek przytulił się do niej a następnie do swojej siostry.
- A ty jak się nazywasz?
- Jestem Julie i jestem najlepszą przyjaciółką Lucy.
- Ooo, będziesz tu mieszkać razem z nami ?
- Chyba tak
Wujek przytulił się do niej i powiedział:
- Teraz jesteś naszą rodziną, witaj w rodzinie Monroe.
Julie wzruszyła się, nie myślała że zostanie tutaj tak mile przywitana i przyjęta do rodziny.
- Potem się po przytulamy a teraz wsiadajcie do samochodu. - powiedział Chris - A zapomniałbym uważajcie na babcie Meg bardzo lubi się przytulać. - zaśmiał się
Ruszyli do domu rodziny Monroe.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że trochę nudny ten rozdział, ale to dopiero początek :)
Dziękuje, za wszystkie miłe komentarze ♥

12 komentarzy:

  1. Nudny? Czy ciebie pogrzało? Świetny *-* Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny początek, czekam na dalszą część! :)

    http://onceethought.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz =)
    Z pewnością będe wpadać częściej. + Obserwuję,
    Może i ty też zechcesz? ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny rozdział, masz świetny styl pisania <3.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na next. :)
    Zapraszam serdecznie: http://becauseofyou-jb.blogspot.com/ ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział <3
    Podoba mi się!!

    best-frieend.blogspot.com | zapraszam . ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny te rozdział. Z przyjemnością go się czytało.
    Obserwuje i zaprasza do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. blog super
    proszę o przeczytanie i skomentowanie mojego bloga http://battle-love.blogspot.com/
    jeszcze raz super blog
    WOW
    OMG

    OdpowiedzUsuń
  9. cudowne! ♥ i ten wujek Chris :D
    @biebermybiggod

    OdpowiedzUsuń
  10. dzisiaj znalazłam czytam pierwszy rozdział i jest zajebisty tak jakos nie wiem ale bardzo podoba mi sie scena końcowa :)

    OdpowiedzUsuń