sobota, 14 czerwca 2014

#21 "Nie zostawię cię"

Wyglądałem przez okno, czekając na rodziców i Rose. Ujrzałem ją i pobiegłem na dół.
- Witaj Justin
- Rose - objąłem ją
Wspólnie poszliśmy na górę.
- Chce wam przedstawić moją przyjaciółkę Rose
- Jestem Luke. Jestem przyjacielem Justina - odrzekł uśmiechając się do dziewczyny
- Miło mi. Rose - podali sobie ręke
- Kim jest ta kobieta obok choinki? - szepnęła mi do ucha
- To moja dobra koleżanka Holly. Holly może przywitasz się z Rose?
- Taa, cześć - powiedziała obojętnie
Rose uśmiechnęła się jednym kącikiem ust.
- Rodzice już idą - krzyknęła Madeline

~ 2 godziny później ~

Atmosfera na początku była drętwa. Holly nie okazywała zbytniej akceptacji do Rose, ale teraz rozmawiają ze sobą jakby znały się od zawsze, co bardzo mnie ucieszyło. Tak jak myślałem Luke'owi do gustu moja przyjaciółka nie przypadła, ale ze względu na mnie zamierza ją tolerować. Rodzice są zauroczeni Rose. Mówią mi, że to jest idealna kobieta dla mnie i żebym nie dał odejść takiemu aniołkowi. Byłem szczęściarzem, że mam przy sobie w taki dzień tyle wspaniałych osób. Zjedliśmy kolacje, rozpakowaliśmy prezenty, robiliśmy sobie selfies przy choince. Idealny wieczór. Alex i Madeline postanowili pójść na spacer. Chcieliśmy dać narzeczonym trochę prywatności, więc nie poszliśmy z nimi.
- To wy dzieciaczki pobawcie się tu sami, jestem trochę zmęczona lotem. Pójdę odpocząć. - powiedziała mama
- Pójdę z tobą - odpowiedział mój ojciec
Rodzice rozstali się dawno temu, ponieważ tata znalazł sobie młodszą, piękniejszą dziewczynę. Nawet sobie nie wyobraża jak bardzo zranił tym matkę. Teraz ze względu na mnie ich kontakt się polepszył, ale ona nadal ma mu to za złe. Tak widocznie musiało być. Nic nie dzieję się bez przyczyny. Holly i Luke za niedługo też poszli do domu. Zostałem sam z Rose.
- To może ja też już pójdę?
- Nie, dlaczego? Jeśli chcesz możesz u mnie nocować.
- Na prawdę nie będę się narzucać.
- Nie narzucasz się! - złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem do siebie
- Może innym razem. Mimo wszystko bardzo dobrze się bawiłam. Dziękuje - uśmiechnęła się, po czym wzięła swoją torebkę i wyszła z pokoju
- Czekaj! Odprowadzę cie chociaż - wybiegłem za Rose
Po policzku dziewczyny spływała łza.
- Ej, co się dzieję? - spytałem zmartwiony
- Nic
- Przecież widzę - zatrzymałem ją
- Zakochałam się w tobie, ale tobie się już ktoś podoba. A zresztą zaraz wyruszysz w dalszą trasę koncertową i mnie tu zostawisz i zapomnisz o mnie.
- Ty mi się podobasz, to o tobie mówiłem. Tak wyjadę w trasę, ale możesz jeździć ze mną. A jeśli nie to, postaram się cie często odwiedzać, będziemy pisać i nigdy o tobie nie zapomnę.
- Teraz tak mówisz, nie wiesz co będzie za tydzień, czy za miesiąc.
- Nie chce cię stracić, to jest pewne.
- Tak na prawdę nic mnie tu nie trzyma i mogłabym pojechać z tobą, ale za tydzień ci się znudzę i co ze mną zrobisz? Zostawisz mnie w jakimś mieście, zostawisz mi trochę pieniędzy i odejdziesz na zawsze.
- Przykro mi, że takie masz o mnie zdanie - puściłem ją
- Cholera.. Justin nie rozumiesz mnie.. - odwróciła się w moją stronę
- To mi to wytłumacz
- Może chodźmy do ciebie, tam na spokojnie ci to opowiem.
Weszliśmy do pokoju, usiedliśmy na kanapie.
- Mój pierwszy chłopak, był ode mnie dużo starszy, był moim nauczycielem. Zaprosił mnie kiedyś na korepetycję do siebie. Spędziliśmy romantyczne wieczory, oczywiście się nie uczyliśmy jak zapewniał moją mamę każdego dnia gdy do niego szłam. Któregoś dnia wsypał mi coś do soku i... - przerwała i zaczęła płakać
Objąłem ją.
- Jeśli nie chcesz, nie musisz mówić.
- Zaczęłam to skończę. On mnie zgwałcił. I ty jesteś pierwszą osobą która się o tym dowiedziała. Mam uraz do mężczyzn, chłopaków. Minęło kilka lat od tego wydarzenia, ale nadal się boję, że ktoś mnie tak potraktuje a po tym zostawi i odejdzie jak mój nauczyciel. Głupia, naiwna trzynastolatka marząca o wielkiej miłości z nauczycielem.
Zamurowało mnie, gdy Rose mi opowiedziała swoją historię.
- Najgorsze jest to, że ja nadal go kochałam i chciałam z nim być po tym co mi zrobił. Jeździłam pod jego dom i błagałam by mnie wpuścił. Jednego dnia zaprosił mnie i powiedział, że możemy się tak bawić codziennie. Wtedy go uderzyłam. A on znów mi to zrobił. Byłam mała i bezsilna.Popłakałam się i uciekłam w kąt pokoju. Powiedział, że jeśli o tym komuś powiem zabije moją siostrę. Siedziałam cicho. Powiedziałam, że już nigdy do niego nie przyjdę, nie chce żeby mi to robił. A on nadal mnie szantażował. Byłam zmuszona do niego przychodzić i robić to co on chce. Potem znów traktował mnie jak swoją księżniczkę, ale to nie zmieniało nic. Żyliśmy w takim chorym związku przez pół roku. Wyprowadził się. Ulżyło mi, że nie będę musiała już tego robić, ale poczułam się opuszczona. Zostawiła mnie osoba, która jedyna mówiła mi, że mnie kocha. Tylko przez niego czułam się kochana, wybaczyłam mu to wszystko co mi zrobił. On mnie zostawił. Trudno mnie zrozumieć, tak wiem. Sama teraz jak o tym myślę i nie rozumiem siebie.
Przytuliłem Rose bardzo mocno. To wszystko serio było nie do pojęcia, to było chore i przerażające jednocześnie. Rose potrzebowała pomocy, musiałem być przy niej.
- Nie zostawię cię, Kocham cię.
- Ja ciebie też.


_____________________________________________________________________
Chciałam was bardzo przeprosić za to, że tak długo nie odzywałam się. Miałam wrócić za tydzień a tymczasem nie było mnie ponad pół roku. Dziś tak przypadkiem weszłam na stronę mojego bloga i wróciły wszystkie wspomnienia. Przeczytałam komentarze od was i zapragnęłam znowu pisać. Jeszcze raz przepraszam. Na pewno straciłam wielu czytelników, ale mam nadzieję że chociaż uszczęśliwi ta wiadomość o moim powrocie chociaż kilka osób. Będę dodawać bardzo często posty, żeby wam wynagrodzić tyle miesięcy czekania. Kocham was i nigdy o was nie zapomniałam ♥

4 komentarze:

  1. Dzisiaj trafiłam na Twojego bloga, i przeczytałam wszystkie rozdziały. Świetnie piszesz ;) A ten rozdział po prostu cudowny *-* Czekam z niecierpliwością na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. sandra... em... chciałam ci powiedzieć że masz wieeelki talent, ale gdy pojawiła się Rose znienawidziłam tego bloga. osobiście chciałam żeby Justin był z Lucy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znalazłam dziś tego bloga i całego go przeczytała. Świetnie piszesz i czekam na nexta. Ja będę czekać nawet rok na następny rozdział. Weny życzę :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię do LBA. więcej u mnie na blogu http://espoir-jb.blogspot.com/. W zakładce pod tym samym tytułem, która pojawi się koło 22 ;)

    OdpowiedzUsuń